!!!Setne spotkanie Kościoła Ulicznego w Gdańsku!!!

DSC_0231100 spotkań to pokaźna liczba, pod którą kryje się wielu ludzi, rozmów, modlitw, historii życia, radości, misek zupy i przejechanych kilometrów, ale także smutków, rozterek i zmagania się z samym sobą. Dzięki Bożej łasce i wierności daliśmy radę. Z grafiku nie wypadło nam ani jedno wtorkowe spotkanie. Przeszliśmy długą drogę, po której jesteśmy bogatsi, mądrzejsi i bardziej dojrzali. Warto było.

Można byłoby się spodziewać dzisiaj torta, wielkich przemówień, występów zespołów i tłumów ludzi. Niestety. Nic z tych rzeczy. Wita nas deszcz i bardzo niewielu ludzi. Spotkanie rozpoczynamy z jednym wolontariuszem. Potem dochodzi jeszcze dwóch. Tak skromnie nie było jeszcze nigdy w naszej historii. A pomimo tego jest wspaniale. Bóg jest w tym samym miejscu co zawsze, a misja jest tak samo ważna.

Na początku pod drzewem prowadzimy nauczanie i modlitwę. Kilka osób ma parasole. Reszta moknie. Mówimy o nakarmieniu przez Jezusa kilku tysięcy ludzi. Bóg bierze nasze niewiele i zamienia je w bardzo wiele. Może to zrobić na pustyni naszego życia. To wielka nadzieja dla naszych podopiecznych. Czas nauczania staje się coraz bardziej znaczący. Bezdomni, domni, ludzie uwarunkowani i zdrowi jednoczą się w Bożej obecności. Są to chwile, podczas których czujemy, że jesteśmy Kościołem.

– Czy pan jest księdzem? – pyta mnie jakiś człowiek.
– Jestem kimś więcej niż księdzem – odpowiadam jemu.
Jakiś bezdomny mężczyzna podchodzi do mnie i mówi, że słyszał moją odpowiedź.
– Ja rozumiem, co pan tamtemu odpowiedział. To było bardzo mądre. Pan jest dzieckiem Boga. To jest potężna prawda. Ja też nim jestem. Wiem o tym, ale niestety upadłem w swoim życiu – mówi i zaczyna szczerze płakać. Mówi, że pragnie wrócić do Boga i do społeczeństwa. Obok stoi jego żona. Od 30 lat są razem, na dobre i na złe. To wzruszająca sytuacja. Umawiamy się na czwartek, aby lepiej się poznać.

Z powodu braku wolontariuszy spotkanie obsługują bezdomni. Rozlewają zupę. Rozdają chleb. Są przejęci. Czują się wyróżnieni. W ich życiu wydarzyła się wielka rzecz. Stają się naszymi współpracownikami. Zapraszamy ich na czwartek.

Pani Maria w strugach deszczu daje nam pieniądze na chleb do zupy. Jest tutaj pomimo, że pogoda nie sprzyja. Chce pobyć z nami i zaczerpnąć z Bożej atmosfery.

Dzisiaj jest tutaj wielu ciekawych ludzi. Mają swoje problemy, ale na szczęście nie wynikają one z uzależnień. Próbują coś ze sobą robić. Aż siedmioro z nich zapraszamy na nasze czwartkowe spotkanie. W tym są dwa małżeństwa. Bardzo się cieszymy, że będziemy mogli im pomóc.

Na koniec we czwórkę modlimy się na parkingu. Dziękujemy Bogu za Jego prowadzenie i błogosławieństwo podczas ostatnich dwóch lat. Potem idziemy do restauracji. Tam opowiadamy świadectwa Bożego prowadzenia. Nasz apetyt na Jego Królestwo rośnie. Czekamy na więcej. Wiemy, że najlepsze jest dopiero przed nami.

Maciej Strzyżewski

 

DSC_0221 DSC_0231 DSC_0236 DSC_0237

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s