259 Spotkanie

„Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie»” (J 4,21-24).
 
Goście przyjechali do Gdańska aż z Nidzicy. Specjalnie po to, aby zobaczyć spotkanie Kościoła Ulicznego. Pragną, aby w ich mieście też się zadziało na na chwałę Królestwa Bożego. Błogosławimy ich pragnienia.
 
– Wysiadłem wcześniej z autobusu, bo lubię czasami przejść się ulicami starówki – tłumaczył mi mężczyzna w skórzanej kurtce. – Gdy jednak z daleka zobaczyłem światła i usłyszałem dźwięk mikrofonu, chciałem zawrócić. Mam nerwa na polityków. Wszystko jedno jakiej opcji. Nie chciałem spotkać żadnego z nich. Podszedłem jednak bliżej, aby sprawdzić co się dzieje. Wtedy zobaczyłem najpiękniejszy widok na świecie – ludzi, którzy wyszli na ulicę, aby porozmawiać z innymi ludźmi. Tak po prostu. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy zdałem sobie sprawę, że są jeszcze jacyś normalni ludzie na tym świecie. Stałem z boku i przyglądałem się jak rozmawiacie, jak się przytulacie, jak sie uśmiechacie, jak pomagacie ludziom w potrzebie. Jestem bardzo wzruszony. Sam byłem kiedyś osobą bezdomną. Ktoś mi pomógł. Dzisiaj mam dom, pracę i rodzinę. Nie macie pojęcia jak bardzo pomagacie tym, którzy w życiu się pogubili. I ta modlitwa na koniec z przechodniami. Dziękuję Wam w imieniu tych wszystkich ludzi – mówił, a ja go słuchałem z otwartą buzią.
 
Na koniec staliśmy w kręgu, 25 osób, by w wolności i radości modlić się spontanicznie. Razem z nami stali przechodnie, którzy też się modlili. Byliśmy rodziną, a Bóg był naszym Ojcem. Wspaniały czas w Jego obecności.
 
Maciek

257 Spotkanie

„Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,10-11)

Na nas też pada deszcz. Czekamy na deszcz Ducha. Rozkładamy mały namiot. Mamy kilka parasolek. Nasze spotkanie rozpoczynamy w niewielkim gronie. Bóg jest z nami i to jest najważniejsze.

Przemawia mówca z Nigerii. Prorokuje i modli się o zebranych, głównie o osoby bezdomne. W tle na gitarze gra Jurek D. Pomimo pogody, jesteśmy szczęśliwi. Jezus jest z nami tu.

Starsza siostra mówi, że wiele osób chciało słuchać o zbawieniu, a wiele osób modliło się razem z nią.

Napełniony Duchem Pana spontanicznie chwyciłem na ulicy ręce pewnego bezdomnego człowieka i z wielkim przekonaniem poprosiłem, aby powtarzał po mnie słowa modlitwy. Chętnie się zgodził. Nie wiedziałem jeszcze co będę mówił, ale czułem, że Pan da właściwe słowa. I tak się stało.
– Jestem synem Króla! Jestem synem Króla!! Jestem synem Króla!!! – powtarzał mężczyzna. – Upadłem nisko, ale chcę wrócić do domu Ojca i zasiąść z Nim przy jednym stole – powiedział i wybuchnął płaczem. Z każdą chwilą coraz bardziej rozumiał jak daleko odszedł od źródła szczęścia. Rosła w nim tęsknota, aby wrócić do Boga. Po modlitwie przytuliliśmy się. Długo nie mógł się odkleić. – Ja naprawdę bardzo pragnę tego wszystkiego o czym mówiliśmy – dodał od siebie. Była to jedna z najbardziej budujących i zaskakujących modlitw w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem.

Drogi Pańskie są niezwykłe!

Maciek

 

256 Spotkanie

20 września 2014 roku po raz pierwszy wyszliśmy, aby głosić dobrą nowinę ludziom, którzy chodzą po ulicach miasta. Stanęliśmy wtedy pod kinem „Krewetka”. Od tamtego czasu głosiliśmy ewangelię grupie ponad 30.000 osób. Podczas pierwszego spotkania zagrał z nami zespół Przed Nami. Byli pierwszymi, którzy odważyli się, by zabrać swój sprzęt i wyjść z budynku. Przetarli szlaki. Od tamtego czasu zagrało z nami 20 zespołów. Nasze nabożeństwa przyciągnęły osoby bezdomne. Zaczęliśmy ich karmić. Od tamtej pory wydaliśmy 25.000 posiłków.

W piątą rocznicę pod Złotą Bramą w Gdańsku zebrało się wiele osób. Przyszli nasi przyjaciele. Niektórzy z nich przyjechali z innych miast. Wielu przechodniów zatrzymało się, gdy rozpoczął się koncert Ani Świątczak. Kolejni mówcy wychodzili do przodu, aby dzielić się świadectwem poznania Boga, oddać Bogu dziękczynienie, opowiedzieć o drodze życia z Bogiem. Modliliśmy się o zebranych. Któryś z przechodniów powiedział, że panuje cudowna atmosfera. Taksówkarze przyszli podziękować za super popołudnie. Boża dobroć, łagodność i przebaczenie wypełniły ulicę. Było jak w niebie.

Maciek

 

IMG_0163

255 Spotkanie

Nic szczególnego się nie działo. Było chłodno i mokro. A jednak w sferze ducha zaszły poważne zmiany.

Starsze małżeństwo przyjechało z Finlandii. Intuicyjnie wyczuli, że pod Złotą Bramą dzieje się coś, co jest im bliskie. Podeszli, słuchali i pomimo, że nie rozumieli było to bliskie im treści. Też byli nawróceni. Pobłogosławili nas z radością.

Rozmawiałem z nim kilka tygodni wcześniej. Był skryty do tego stopnia, że nie wiedziałem czy chce ze mną rozmawiać, czy nie. Nie kończył rozmowy, ale i jej nie podtrzymywał. Był bezdomnym człowiekiem, więc starałem się opowiadać mu o tym, co w życiu działa na pewno – o Bożej mądrości. Był nieufny, ale zgodził się, abym się o niego pomodlił. Nie podziękował. Odszedł.

Teraz stał tam znowu. Sam. Na uboczu. Nie podchodził do nikogo. Nie wziął zupy. Nie pytał o ubrania. Zauważyłem, że ucieszył się, gdy do niego podszedłem. Wyznał, że jest skryty, bo został bardzo skrzywdzony przez ludzi, szczególnie przez osoby najbliższe. Nie chciał jednak o tym opowiadać. Zbyt bolało. Pragnąłem mu pomóc. Widziałem jak bardzo jest blisko normalnego życia. Ma dokumenty, komórkę, pracę. Wkrótce opowiedział mi o swojej sytuacji rodzinnej, a także o rzadkim nałogu, z którym się zmaga. Otworzył się. Jak wiele to znaczyło. Coś drgnęło. Zrobił krok w kierunku wolności. Znowu się modliliśmy. Chciał tego. Wziął Biblię i książeczkę pt.: „jesteś cenny”. Na koniec się objęliśmy. Podziękował. Pojawiła się nadzieja. To było dobre spotkanie!

Maciek

 

254 Spotkanie

Nawet, kiedy my jesteśmy spóźnieni, Bóg przychodzi na czas! Z powodu deszczu w Gdańsku panowały straszne korki. Pod Złotą Bramę na spotkanie Kościoła Ulicznego przyjechaliśmy mocno spóźnieni. Potem musieliśmy jeszcze odebrać chleb i zupę. Ku naszemu zaskoczeniu piekarnia zapomniała przygotować pieczywo. W ramach przeprosin dostaliśmy świeże, pachnące pieczywo różnego rodzaju. Odbiór zupy to z reguły formalność, ale tym razem zapomniano o naszym zamówieniu. Jednak szefowa kuchni stanęła na wysokości zadania i podobnie jak w przypadku Jezusa na pustkowiu, nastąpiło rozmnożenie jedzenia. Wkrótce znalazł się termos pomidorówki i kilka porcji pyz z mięsem.

Posiłki zaczęliśmy rozdawać dopiero o godzinie 18:10 w strugach deszczu. Temperatura powietrza nie rozpieszczała. Tym bardziej słowa Ewangelii, aby głodnych nakarmić, nabierały głębokiego sensu. W takich warunkach wystarczy wspomnieć, że wszystko to dzieje się z powodu imienia Jezus, a ludzie sami zauważają Bożą miłość w działaniu.

Od jakiegoś czasu na nasze spotkania przychodzi Bartek. Sympatyczny człowiek z bagażem rozterek i doświadczeń. Podczas wakacji „jakoś” sobie radził z dnia na dzień, jednak teraz jesienną porą, sprawia wrażenie pozostawionego samemu sobie. Od słowa do słowa zrozumiałem że potrzebuje nie tylko dachu nad głową, ale również opieki i pomocnej dłoni, aby stanąć na nogi. Tego dnia wszystko było przesunięte w czasie. Jednak Bóg pozostaje niewzruszony okolicznościami. O godzinie 21:00 Bartek znajdował się 100 km dalej, w schronisku, w suchym i bezpiecznym miejscu, rozpoczynając nowy etap życia. Bóg daje mu szansę, aby zacząć zwyciężać dzięki Bożemu Słowu. Bartek potrzebuje naszych modlitw.

Warto było znieść te wszystkie trudy, aby zobaczyć, że Bóg prowadzi do zwycięstwa nawet w najtrudniejszych okolicznościach. I tylko Bogu niech będzie chwała!

Jacek

 

Kupujemy karetkę!

69889215_2329504737266824_2593416757880291328_n.jpgPo co? Działalność Kościoła Ulicznego w Gdańsku realizowana jest przez cały rok, co oznacza, że niezależnie od warunków atmosferycznych spotykamy się zawsze, aby głosić ewangelię i zaspokajać ludzkie potrzeby.

Kiedy pogoda dopisuje organizujemy m.in. koncerty muzyczne. Do tego potrzeba dużo sprzętu. Oprócz tego wielu wolontariuszy jest zaangażowanych, aby wszystko się udało. Natomiast w warunkach zimowych koncentrujemy się na pomocy osobom bezdomnym, rozdając im posiłki, odzież i udzielając pomocy na wszelkie możliwe sposoby. W najchłodniejsze dni pomoc jest na wagę życia i śmierci. Wówczas musimy być dobrze wyposażeni i zorganizowani, aby nikogo nie pominąć.

Od wielu lat zastanawiam się jak usprawnić naszą działalność. Po zbadaniu tematu zdałem sobie sprawę, że idealnie dla naszych potrzeb nadawałaby się karetka. Oto powody:

– Karetka jest ocieplona i dogrzewana, co zimową porą jest idealnym rozwiązaniem zarówno dla osób potrzebujących jak i dla wolontariuszy.
– Ilość szafek pozwala w łatwy sposób posegregować zarówno literaturę, jak i odzież rozdawaną podczas spotkań.
– Przestrzeń bagażowa pomieści bez upychania wszystkie sprzęty, które używamy nawet podczas największych imprez.
– Dobrze oklejona będzie idealnym znakiem rozpoznawczym naszej działalności ewangelizacyjnej, nie tylko w trójmieście, ale wszędzie dokądkolwiek się udamy.

Poza tym działalność Kościoła Ulicznego nie jest jedynym przedsięwzięciem jakie organizujemy. Taki środek transportu jest dla nas wręcz niezbędny. Mamy możliwość zakupu takiego pojazdu w bardzo w atrakcyjnej. Potrzebujemy na ten cel równych 5000 zł. Jeżeli odczuwasz chęć wsparcia tego projektu, podaję numer konta:

Kościół Boży w Chrystusie
10 2030 0045 1110 0000 0226 2450
Tytuł: Karetka

Niech Bóg Was błogosławi!

Jacek Kacprzak

 

69889215_2329504737266824_2593416757880291328_n.jpg