295 Spotkanie

„Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą” (Ef 3,17-19).

– Siedziałeś kiedykolwiek? – pytam dobrze znanego bywalca Kościoła Ulicznego. Ten unika odpowiedzi, ale w końcu wyznaje, że spędził za kratami 12 lat. Drugi, stojący tuż obok, mówi, że przesiedział 18 lat.
– Dziękujemy, że tworzycie to miejsce. Że możemy tutaj przychodzić i usłyszeć dobre słowo. Dziękujemy, że nas lubicie i się nami opiekujecie. Czekamy na to spotkanie przez cały tydzień – uzewnętrznia się pierwszy.
– Chłopaki! Podziękujmy Panu Bogu za to, że nas kocha – proponuję, a oni natychmiast obejmują się i są gotowi. Modlimy się do Boga, a Jego obecność jest żywo obecna.

– Cztery lata uczyłem się seminarium duchownym – mówi Andrzej. Długo rozmawiamy i jest to pełna zrozumienia rozmowa.
– A potem co robiłeś – pytam rozmówcę. Jego odpowiedź jest bardzo zaskakująca.
– Potem przez 15 lat siedziałem w więzieniu – odpowiada. Modlimy się ze sobą. Jest wdzięczny za rozmowę i zupę.

Damian przyjechał do Gdańska ze Śląska i tutaj osiadł. Przez przypadek na Youtube trafił na kanał Agaty Strzyżewskiej. Zaczął słuchać jej nauczań. Pod ich wpływem pojawił się w nim głód Boga. Zaczął czytać Biblię. Przyłączył się do wspólnoty katolickiej. Gdy dowiedział się, że Agata jest częścią Kościoła Ulicznego, postanowił nas odwiedzić. Dzisiaj przyszedł, aby poznać Agatę osobiście. Momentalnie zaprzyjaźniamy się ze sobą. Czujemy się jak przyjaciele, którzy znają się od lat.

Cudowne spotkanie pełne dobra, szacunku i wdzięczności. Bóg jest dobry!

Maciek

293 Spotkanie

„Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? (Mt 16,24-26).

Na dzisiejszym spotkaniu jest wiele młodzieży. Cieszymy się bardzo, że znajdują się osoby z nowego pokolenia które chcą głosić Ewangelię na ulicy.

Estera i Piotr grają i śpiewają dzisiaj dla Boga. Nie jest to zwykłe śpiewanie, bo dziewczyna studiuje wokalistykę. Brzmi to naprawdę dobrze. Chwała Bogu!

Dwie młode dziewczyny z pięknymi uśmiechami wydają posiłki osobom bezdomnym.

– Czy możemy przychodzić, aby Wam pomagać? – pyta dwóch młodych chłopaków. – Widzimy was już któryś raz na ulicy. Podziwiamy odwagę z jaką głosicie Słowo Boże. Też chcemy się tego nauczyć.

– No, nie wiem czy Kościół jest za tym, aby wychodzić na ulicę – pyta kobieta.
– Ty, a Jezus, gdzie przemawiał i uzdrawiał? Przecież On działał na świeżym powietrzu – odpowiada druga.
– W sumie to masz rację – mówi pierwsza.
Kobiety stoją, słuchają, rozmawiają i obiecują, że jeszcze wrócą.

Wspaniałe spotkanie! Bóg jest cudowny!

Maciek

290 Spotkanie

„I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata. Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował,
i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie (Ef 2,1-6).

Na chodniku przeciw mnie stoi ok. 40 osób. Część przyszła tutaj specjalnie. Inni znaleźli się przypadkowo. Opowiadam o Bogu, który daje nowe życie przez Jezusa Chrystusa. U części słuchaczy widać zainteresowanie, powagę i przejęcie. W pewnym momencie pytam ich:
– Drodzy Państwo! Czy komuś z was Bóg w tym tygodniu pobłogosławił? Doświadczyliście, że jest tuż obok, że się troszczy, że nie jesteście sami?
Pewien mężczyzna podnosi rękę.
– Czy może pan opowiedzieć co wydarzyło? – proszę go, aby zabrał głos.
– Jestem osobą bezdomną. Przychodzę na te spotkania od pewnego czasu. Nie chcę żyć nędznym życiem. Mam partnerkę, którą kocham. Chciałbym mieć normalne życie. Kilka dni temu poszedłem do Straży Miejskiej zapytać czy nie mają jakiejś opcji dla mnie. Pani w mundurze była bardzo miła. Powiedziała, że może załatwić mi miejsce w schronisku. Jednak w takim układzie musiałbym się rozstać z moją partnerką. Tego nie chciałem. Popatrzyła na mnie przez chwilę, po czym wyciągnęła z portfela 50 zł i dała mi je. „Pojedzie pan pod ten adres. Tam mieszka kobieta, która was przygarnie. Ma serce do osób bezdomnych, które nie piją” – powiedziała. Tak zrobiłem. Dostaliśmy od tej kobiety pokój. Następnego dnia dostaliśmy jedzenie na cały miesiąc. Kolejnego dnia otrzymałem pracę w jej restauracji. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni było mi tak dobrze. Tu musiał być Bóg – pan Bogdan opowiada, a w nas wszystkich wzrasta wiara do Tego, który ma klucze do wszystkich drzwi świata.

Andrzej jest szczupły, energiczny i bardzo inteligentny. Nie wygląda na osobę bezdomną.
– Nic mi się w życiu nie należy. Jak jest ciężko, to trzeba się wziąć do pracy, aż się poprawi. Od nikogo niczego nie oczekuję – tłumaczył z łagodnym uśmiechem na twarzy. Słuchałem zdumiony z szacunkiem dla jego wniosków. Andrzej był w trakcie szukania pracy. Wyraźnie chciał poprawić swój byt. W rozmowie było czuć, że raczej stroni od religii. Zgodził się jednak na propozycję modlitwy. Może z grzeczności, a może z chęci sprawdzania czy coś się wydarzy. Tak było tydzień temu.

Dzisiaj, gdy tylko mnie zobaczył, podchodzi, aby coś oznajmić:
– Mam pracę! Wieczorem tuż po naszej modlitwie, otrzymałem zaproszenie na rozmowę. Poszedłem tam dnia następnego. Na początek dali mi 200 zł, abym zrobił sobie badania. Na ich podstawie dnia kolejnego przyjęli mnie do pracy. Przyznam, że byłem bardzo przybity, bo od 6 tygodni bezskutecznie szukałem zajęcia. Wirus bardzo skomplikował rynek pracy. Dodam coś jeszcze. Wygląda na to, że nie przypadkiem dostałem ją tuż po modlitwie. Jestem pod wrażeniem. Te rzeczy działają. Chciałbym im się bliżej przyjrzeć. Naprawdę jestem poruszony. Chyba zaczynam wierzyć w Boga – wyznaje pod wrażeniem doświadczenia, które mu się przydarzyło.

Krzysiek stoi z boku. Jest pod wpływem alkoholu, ale umysł ma trzeźwy. Jest świadomy swojego upadku. Chce być czysty, ale nie potrafi. Zgadza się na modlitwę. W trakcie mówi o tym jak bardzo jest grzeszny. Mówi, że nie wierzy w Boga, ale bardzo chce. Nie chce wziąć Biblii, ale bierze. Gdy wszyscy zjadają zupę i się rozchodzą, on zostaje. Modli się z nami w kółku.
– Bardzo wam dziękuję, że tutaj jesteście. Teraz pójdę do parku na ławkę i będę czytał Biblię. Nie chciałem na początku, ale teraz wiem, że to ważne. Trudno mi powiedzieć ile przeczytam, ale zrobię to na pewno.

Niesamowite spotkanie! Przez cały dzień padało. O 17.00 kiedy zaczęliśmy spotkanie, wyszło słońce. To nie mógł być przypadek. Bóg jest wspaniały!

Maciek

 

289 Spotkanie

Życie na ulicy jest wymagające. Może się wydawać, że człowiek bezdomny ma prostą receptę na udany dzień. Jednak tak często to, co się nam wydaje, jest dalekie od rzeczywistości.

Marian przychodzi na nasze spotkania już od dawna. Dzisiaj podzielił się z nami swoim doświadczeniem życia przez 10 lat na śmietniku. Doświadczenie pełne niepokoju, strachu i niewygód, bo choć wiata ma cztery ściany to po deszczu zawsze budzi się z mokrą głową. Nie wiemy dlaczego trwa w takich warunkach, pomimo wiary w Boga, któremu ufa. Dzięki Bogu, że możemy się wspólnie z nim modlić. Pomimo życiowych doświadczeń, Marian ma pokój z Bogiem, o jakim marzy nie jeden człowiek.

Około 2 tygodni temu spotkaliśmy Michała. Mówił, że wierzy w Boga, że skończył terapię w chrześcijańskim ośrodku, ale w wyniku osobistych przeżyć znów jest na ulicy. Po krótkiej rozmowie pobłogosławiliśmy go, aby dostał to, o czym marzy. Ku naszej radości, właśnie dowiedzieliśmy się, że praca go znalazła, a on sam ma się dużo lepiej. Czyż Bóg nie odpowiada na modlitwy?

Tak często służba na ulicy wydaje się na przemian łatwa i trudna. Łatwa bo przecież tylko wyjść i porozmawiać. Trudna, bo trzeba stawić czoła wielu nieoczekiwanym sytuacjom, z czego ludzka dusza jest największą z przeszkód. Pozostając jednak wiernym Bożemu Słowu zawsze zwyciężamy, wiedząc, że sam Jezus ma o nas staranie. Bądźmy mężni i odważni!!!

Jacek

288 Spotkanie

O 16.30 dzwoni telefon. – Proszę, zaczekajcie na mnie z wieczerzą – mówi jeden z wolontariuszy. Od początku tej dziwnej sytuacji w kraju, każde spotkanie KU rozpoczynamy Wieczerzą Pańską. Dzięki temu, doświadczamy więcej Bożej obecności podczas kontaktu z ludźmi. Za każdym razem dzieją się wyjątkowe rzeczy. Wyjątkowe nie oznacza spektakularne.

81-letnia kobieta, przechodzi z wózeczkiem obok, kiedy zaczynamy spotkanie. Po chwili zadaje pytanie o to jak modlimy się do Boga? Mówimy, że po prostu z Nim rozmawiamy, a nasza rozmowa wynika z relacji, a relacja z poznawania Jego Słowa. Ta kochana starsza Pani zostaje z nami do końca spotkania, zawierza swoje życie Chrystusowi, modli się sama i przyjmuje modlitwę o siebie samą.

Pan Jurek dzisiaj wyszedł ze szpitala. W czystych rzeczach, które dostał od nas tydzień temu, stoi w kolejce po zupę. Rozmawiamy z nim jakbyśmy się znali przez całe życie. Czujemy bliskość.

W Gdańsku od rana pada deszcz, a temperatura oscyluje w okolicach 10°C. W takich warunkach przeprowadzenie spotkania jest mało komfortowe, szczególnie dla ludzi potrzebujących. Biblia mówi, że Bóg ma o nas staranie. Jestem przekonany, że specjalnie dla nas, deszcz przestaje padać tuż przed spotkaniem, aby o godzinie 18.30 znów zalać ulice wodą.

W dzisiejszym wydarzeniu biorą udział również Strażnicy Miejscy. Jesteśmy wdzięczni za ich obecność, gdyż pomagają utrzymać bezpieczne odstępy między osobami, a w zamian my mogliśmy służyć im ewangelią.

Już po spotkaniu podchodzi do naszej karetki kobieta z prośbą o maseczkę. Przysłał ją do nas strażnik miejski, wiedząc, że pomagamy potrzebującym.

Takie to było spotkanie Boga z ludźmi w Gdańsku. Bóg jest dobry przez cały czas! Otwórzmy oczy aby zobaczyć Jego WIELKOŚĆ!

Jacek

287 Spotkanie

„A przeto, umiłowani moi, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności, lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma. Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie. Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem” (Flp 2,12-16).

Zebrani słuchali z uwagą i przejęciem. Po przemowie i modlitwie kilka osób podeszło, aby porozmawiać. Te rozmowy pokazały, że dla wielu, nasze spotkania mają wielkie znaczenie i traktują je jak chodzenie do kościoła.

– Bracie! – zwrócił się do mnie jeden z uczestników. Jak wiele znaczy to słowo tam wśród ludzi ulicy, którzy żyją w brutalnym środowisku sięgającym dna społecznego. A jednak w wielu z nich rodzi się pragnienie nowego życia – życia z Bogiem i dla Niego.

Na spotkania przychodzi coraz więcej wolontariuszy. W czasach psychicznej suszy, chcą zrobić coś co ma sens. Karmienie głodnych i modlitwa i nich zdecydowanie takie poczucie dają.

„Medalik”, który twierdził do niedawna, że jest ateistą, coraz mniej wierzy w nieistnienie Boga. Jest poruszany Jego miłością i obecnością. Z coraz większym szacunkiem mówi o Nim.

– Gdy zaproszono mnie na spotkanie Kościoła Ulicznego po raz pierwszy, w ogóle nie umiałam sobie tego wyobrazić. Modlenie się na ulicy brzmiało jak jakieś szaleństwo. Teraz nie wyobrażam sobie tygodnia bez tych spotkań. One zmieniają moje życie. Np. wczoraj pod ich wpływem zatrzymałam chłopaka i dziewczynę, którzy kłócili się na ulicy i poprosiłam, aby się pogodzili, bo szkoda życia na gorycz i pretensje, O dziwo, uspokoili się – powiedziała młoda kobieta, która przyszło po raz czwarty. Byliśmy zdumieni jej ekspresowych rozwojem duchowym. Słowo Boga ma wielką moc!

Z naszego spotkania skorzystało także wiele gołębi, co nas bardzo ucieszyło.

Maciek

286 Spotkanie

Bóg na ulicy działa, kiedy my działamy. Zauważamy wzrost uczestników naszych spotkań na ulicy. Kiedy było nas mało, było łatwiej zaprowadzić porządek i uczyć jak słuchać Boga. Teraz, w większym gronie, „nowe” osoby wchodzą w Bożą atmosferę, jaka panuje podczas naszych spotkań. Nasi podopieczni sami zadają pytania na temat Boga. Inni się modlą. Mamy też „porządkowych” – to osoby bezdomne, które pilnują, aby panowała Boża dyscyplina. To ciekawe patrzeć jak tworzy się Kościół.

Podczas głoszenia jeden z panów stwierdził, że jest ateistą. – To dobrze, że przyszedłeś z tym faktem do Kościoła – odpowiedziałem. Zaskoczony zrozumiał, że bierze udział w nabożeństwie.

Dominik oddal swoje życie w ręce Jezusa. Ktoś inny poprosił o całą Biblię, gdyż Nowy Testament już przeczytał i chciał poznać całe Pismo Święte.

Michał miał pragnienie oddania się Bogu, więc modliliśmy się o Chrzest w Duchu Świętym.

Gdy rozdaliśmy posiłki, mieliśmy czas, aby usługiwać tym, co sami otrzymaliśmy od Boga. Wypełniliśmy Słowo z 58 rozdziału Księgi Izajasza. W niczym nasza chwała, ani zasługa. Rzeczy się dzieją, bo powiedzieliśmy Bogu TAK! Taka jest Boża obietnicą, że jeśli zostawimy to, co dla nas było ważne, otrzymamy stokroć więcej w TYM życiu i w przyszłym. I to właśnie się dzieje! ALLELUJA!

Jacek

Padliśmy ofiarą kradzieży

Karetka Kościoła Ulicznego w Gdańsku przyciąga uwagę!! Niestety, ale dzisiejszej nocy przyciągnęła uwagę osób, którzy się do niej włamali. Wyłamali trzy zamki, splądrowali szafki, ukradli skrzynki z literaturą oraz maseczki ochronne. Dodatkowo zabrali skrzynkę z mikrofonami i kablami do obsługi naszych spotkań. Z relacji Policji wiemy, że nie był to jedyny okradziony pojazd w tej okolicy.

Modlimy się, aby Bóg dotknął tych ludzi, gdyż zabrali trochę Biblii i traktatów. Niech Duch Święty działa przez te narzędzia. W końcu Słowo Boże jest mocą ku zbawieniu.
Nie wypowiadamy słów przekleństwa, ale szczerze ich błogosławimy.

Jacek i Sasza

285 Spotkanie

– To, w czym mam upodobanie, to wypuszczanie jeńców na wolność (Iz 58) – powiedział Bóg już wiele lat temu. Podczas gdy większość ludzi siedzi w domach i chcą zbliżyć się do Boga, On mówi, że najbliżej Niego jesteśmy gdy pomagamy potrzebującym. Na tym polega życie z Bogiem. Dzisiaj możemy być świadkami Bożego działania.

Kiedy spotykamy „stałych bywalców” Kościoła Ulicznego, skupiamy się na potrzebach ich serca. Nie zgadzamy się, aby trwali w nieludzkich warunkach, byli ciemiężeni przez szatana. Mamy też możliwość docierania do tych, którzy akurat „przypadkiem” przechodzili we wtorek o 17.00 koło Złotej Bramy, jak było w przypadku rodziny Konrada, który z żoną i 6 letnią córeczką tułają się po klatkach schodowych w poszukiwaniu schronienia. Po pierwszym stwierdzeniu że są bezdomni aż się wierzyć nie chciało, że są w Polsce dzieci, które nie mają swojego kąta. Pomimo lat pracy na ulicy, jest to dla nas wciąż szokiem.

Od wprowadzenia szeregu zakazów w funkcjonowaniu społecznym, doświadczamy nadnaturalnej Bożej opieki. Mamy więcej jedzenia niż kiedykolwiek. I nie tylko zupy, ale też spaghetti, kiełbas na gorąco, kanapek, bułek, ciast i deserów. To wszystko sprawia nasz Ojciec, który jest najbardziej zainteresowany niesieniem pomocy swoim dzieciom.

To co się dzieje na spotkaniach KU można najdokładniej opisać jako CUD. W czasie kiedy spotkania są zabronione, Kościół Uliczny skupia kilkadziesiąt osób potrzebujących wokół Ewangelii Jezusa Chrystusa. „Głodnego nakarmić, nagiego okryć, potrzebującego pokrzepić. Darmo wzięliście, darmo dawajcie”. To właśnie dzięki Bogu robimy. ALLELUJA! Jezus żyje!!!!

Jacek

284 Spotkanie

„Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16,22).

Marysia razem z rodzeństwem znowu ugotowali zupę na nasze uliczne spotkanie. Tym razem z soczewicy. Godzinę wcześniej zadzwoniła Asia i powiedziała, że zrobiła 40 bułek dla osób bezdomnych. Kasia przygotowała spaghetti, fasolkę po bretońsku. Druga Kasia też przygotowała kanapki. Gdy Marian zaczął robić kanapki dla ludzi bezdomnych, sąsiad przyniósł mu 10 kiełbas. Cała ta akcja była niezaplanowana. Zrodziła się z potrzeby serca i to serce było czuć na dzisiejszym spotkaniu. Ok. 40 osób zostało porządnie nakarmionych, obmodlonych i zachęconych do nowego życia. Mieliśmy mnóstwo smacznego, urozmaiconego jedzenia. Wiele osób zabrało je ze sobą do domu na kolejne dwa dni.

Bezdomny mężczyzna miał mi coś ważnego do powiedzenia:
– Gdy ty gdzieś tam spotykasz się z Bogiem, On do ciebie przemawia i kształtuje twojego ducha. Ty potem przychodzisz tutaj i nam to przekazujesz. Chcę ci powiedzieć, że dzisiaj, gdy przemawiałeś, ja to coś otrzymałem. Niesamowite jak to działa.
Byłem pod wielkim wrażeniem tego w jak precyzyjny sposób Edmund opisał duchową rzeczywistość.

Patrol policji pomagał nam w utrzymaniu porządku. Bóg jest dobry!

Maciek