325 Spotkanie

„Kłamstwo i fałsz oddalaj ode mnie, nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty nie stał się niewiernym i nie rzekł: «A któż jest Pan?» lub z biedy nie począł kraść i imię mego Boga znieważać” (Prz 30,8.9).

– Już trzy tysiące lat temu król Salomon zauważył problem zależności pomiędzy skalą posiadania, a relacją z Bogiem. Przez dziesięciolecia, kiedy Polska była pogrążona w biedzie i niedoinwestowaniu, Polacy chętnie chodzili do kościoła i spędzali w nim wiele czasu. Dzisiaj, gdy piękne domy rosną jak grzyby po deszczu, a ulice pełne są drogich samochodów, kościoły zaczynają świecić pustkami. Coś się w narodzie zmieniło. Co to jest i dokąd to zmierza? W jakim miejscu względem Boga jesteś ty? – pytam zebranych przechodniów.

Pewien bezdomny mężczyzna przyprowadza trzech swoich bezdomnych kolegów. Powiedział im, że muszą wysłuchać tego, co jest mówione we wtorek o 17.00 pod Złotą Bramą. Przyszli. Oprócz Słowa Życia otrzymują też czapki, rękawiczki i skarpety.

Mężczyzna trzyma wyciągniętą do góry rękę z telefonem. Pytam go co robi. Mówi, że transmituje przemówienie dla swojego kolegi w więzieniu, który odsiaduje dożywocie. – Przeszedłem zobaczyć kto, z tych którzy tutaj przychodzą, jeszcze żyje. Sam też szukam jakiegoś bodźca do życia. Kiepsko żyję. Nie chcę tak, ale nie umiem inaczej – mówi Jonek. Kilku wolontariuszy rozmawia z trzydziestoletnim mężczyzną, modlą się o niego proponują pomoc.

Młody Janek przychodzi na spotkania Kościoła Ulicznego, bo jak mówi to jest jego Kościół. – Zawsze czegoś się dowiem, czegoś nauczę, coś mnie pokrzepi. Kocham te spotkania – mówi.

Ewa i Maja serwują bardzo gęstą zupę, gorącą zupę, którą same ugotowały po pracy. Kochane, pracowite dziewczyny.

– Spotkałem niedawno młodą kobietę, która szuka Boga. Rozpoczęło się od tego, że słuchała filmów twojej żony „Przebudzenie 5 Rano” – mówi Robert, który od niedawna regularnie przychodzi na spotkania uliczne. – Kobieta ma problemy finansowe. Jest też w ciąży. W momencie, w którym bardzo potrzebowała pomocy, ktoś jej dał 200 zł. Bardzo się ucieszyła. Wkrótce potem spotkała człowieka, który był w znacznie trudniejszym położeniu niż ona. Dała mu 100 zł. Z Biblii dowiedziała się, że trzeba się dzielić. Wierzy, że to, co daje kiedyś wróci do niej – opowiada Robert.

Zimno jest dzisiaj i gorąco zarazem. Bóg rozgrzewa nasze serca swoją dobrocią.

Maciek

323 Spotkanie

Towarzyszy nam pogoda, w jaką nawet psa nie wyrzuca się na dwór. Pada śnieg z deszczem. Jest mokro i zimno. Wydaje się, że poprowadzenie spotkania na ulicy będzie niemożliwe. Modlimy się, a Pan odpowiada, mówiąc, że dzisiaj jest tak samo gotowy, aby kochać ludzi, jak w każdy inny dzień. Rozstawiamy się w Złotej Bramie. Wkrótce gromadzą się ludzie, aby posłuchać Bożego Słowa.

„Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: «Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!” Iz 48,17-19.

Nie mamy sprzętu nagłaśniającego. Nie jest potrzebny. Mówcy wychodzą jeden po drugim, aby opowiedzieć co Bóg zrobił w ich życiu. Niektórzy nigdy wcześniej nie przemawiali, ale robią świetną robotę.

Ewa i Maja przywożą zupę. Kochane dziewczyny, które po pracy z własnych środków wkładają ciężką pracę, aby pomóc drugiemu człowiekowi. Nie chcą nic w zamian. Ich nagroda jest w niebie.

Bezdomny Boguś tydzień temu powiedział, że pragnie mieć harmonijkę ustną. Zapomniałem mu ją załatwić. Nie zapomniał o tym Walery z Ukrainy. Obdarowany mężczyzna bardzo się cieszy.

– Co pan zrobił z paczką, którą otrzymał pan od nas na święta? – pytam bezdomnego mężczyznę. – Zostawiłem sobie skarpety, czapkę i cukierki. Jedną czekoladę zaniosłem mojemu dziecku, a drugą podarowałem mojej sąsiadce – sprawozdaje z wdzięcznością w szczegółach, a nam bardzo podoba się jego odpowiedź.

Mężczyzna o ciemnej karnacji skóry jest z Turcji. Jest studentem w Gdańsku. Bardzo smakuje mu nasza zupa. Jest bardzo pozytywny. Zostaje z nami na końcową modlitwę, w której uczestnicy ok. 30 osób. Ludzie modlą się z pasją i wdzięcznością. Dziękuję Bogu za Ukraińców i Turka, którzy są razem z nami i pomagają. Piotr ma piękną noworoczną mowę do zebranych. Wszyscy są poruszeni Słowem i Bożą obecnością.

Turek zapowiada, że będzie przechodził częściej, bo bardzo mu się podoba nasze spotkanie.

To jedno z najmocniejszych spotkań, w jakich brałem udział! – mówi Karol. Pogoda nam nie przeszkodziła, a wręcz przeciwnie. Bóg wywyższył się podczas naszego spotkania w sposób nadzwyczajny,

Maciek

322 Spotkanie

– Halo? Czy jest jutro spotkanie Kościoła Ulicznego? – pyta mężczyzna w słuchawce.

– Tak, jak zwykle o 17.00 przy Złotej Bramie.

– Super! Chcielibyśmy wesprzeć potrzebujących posiłkami!

W taki sposób otrzymaliśmy wsparcie w postaci kilkudziesięciu zapakowanych dań od Głodnego Niedźwiedzia – wyjątkowo dobrego cateringu działającego na terenie Trójmiasta. Wraz z garem zupy ugotowanej przez Ewę i Maję byliśmy gotowi, aby zaspokoić potrzeby około setki ludzi przybyłych na nasze spotkanie.

Dwa tygodnie temu podszedł do mnie Konrad i oznajmił, że jest tak źle, że tylko sznur może rozwiązać jego problemy. Żadne argumenty nie działały, a na jego twarzy widać było beznadzieję. Młody uzależniony chłopak dostał parę miesięcy temu szansę wyjazdu na terapię, jednak alkohol wziął górę. Jedyne co mogłem zrobić to przypomnieć mu o szansie jaką dostał od Boga i że choć ją zmarnował, to Bóg jeszcze z nim nie skończył. Podczas ostatniego spotkania podszedł do mnie i z błyskiem w oczach i powiedział: – Do zobaczenia za 4 lata. Stawiam się, żeby odsiedzieć wyrok, aby mieć czystą kartę. – To jedyne sensowne rozwiązanie – stwierdził. Choć po ludzku zrobiło mi się nieswojo na myśl wielu lat odsiadki, to w głębi serca czułem Boże myśli. Jego drogi nie są naszymi drogami. Wierzę że dla Konrada jest to najlepsza droga na ten moment. Choć służba na ulicy niesie ze sobą duże obciążenie i niewielu jest chętnych, aby podać dłoń tym odrzuconym, to kiedy patrzymy na te wszystkie małe cuda z Bożej perspektywy, odnajdujemy sens i nadzieję. To Bóg ma ostatnie zdanie, a my żyjemy z wiary.

Niech rok 2021 będzie rokiem wiary! Niech każdy dzień zaczyna się od modlitwy poznania Jego woli, aby Jezus znalazł wiarę kiedy powróci. To że przyjdzie jest pewne. Tego życzę w imieniu wszystkich usługujący KU w Gdańsku, naszym sympatykom, osobom wspierającym słowem każdemu, komu bliskie jest dobro bliźniego bez względu na stan posiadania.

Z Bożym Błogosławieństwem Jacek z całym zespołem.

321 Spotkanie

„Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju (Iz 9,5).To wyjątkowe spotkanie. Świat jest sparaliżowany pandemią. Wielu ludzi żyje w niepokoju i niepewności. Nasza codzienność jest skomplikowana przez liczne ograniczenia. W tych warunkach spotykamy się z bardzo wieloma ludźmi na ulicy, by oddać Bogu chwałę. Ok. 100 osób bierze udział w spotkaniu Kościoła Ulicznego. Wiele osób przemawia. Słowo Boże jak ziarno pada na glebę serc. Wiele osób słucha. Po kolejnych przemówieniach i świadectwach rozlegają się oklaski. Obchodzimy Boże Narodzenie, ale nie Maleństwo w stajence jest jego adresatem, lecz Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju, który nie ma początku i końca, który istnieje od zawsze i ma moc zmieniać czasy i okoliczności. Wolontariusze rozmawiają z przechodniami. Co chwilę ktoś się modli o kogoś. Przejeżdża Policja i Straż Miejska, ale nie przerywają nam. Karmimy głodnych, ubieramy zmarzniętych, pocieszamy przybitych. Robimy rzeczy, które cieszą, budują i zachęcają, to, za czym wszyscy tęsknią Mamy dzisiaj mnóstwo jedzenia. Wielkie podziękowania dla Ani i Marysi, które ugotowały 35 l świątecznej zupy. Wielkie podziękowania dla Ewy i Maji, które przygotowały 35 kg bigosu i sałatki. Wielkie podziękowania dla pozostałych osób, które przyniosły potrawy i ciasta. Jedzenia jest mnóstwo. Pomimo, że ludzi jest bardzo wielu nikt nie odchodzi głodny. Wpływa wiele ubrań i pięknych, bogatych paczek świątecznych. Chcemy za nie podziękować: I Zborowi Chrześcijan Baptystów, Kościołowi Chrześcijan Baptystów z Gdyni, Kościołowi EXE z Gdańska, Kościołowi Chrześcijan Baptystów II z Gdańska Wrzeszcza, inicjatywie pod nazwą: Dziewczyny się Spotykają oraz osobom indywidualnym. Osoby bezdomne podchodzą co chwilę do nas i dziękują za pyszną zupę, smaczną sałatkę i bigos. Dziękują za Kościół Uliczny, że nie są sami, że ktoś ich lubi, o nich dba. Wielu z nich pozostaje z nami do końca i w modlitwie dziękuje Bogu za dobro, które ich spotyka. Chwała Bogu!

Maciek i Jacek

318 Spotkanie

Kościół Uliczny to miejsce, w którym nie zajmujemy się teorią, poglądami czy przekonaniami. Zajmujemy się prawdziwym życiem. Wszystko co tutaj się dzieje jest bardzo prawdziwe i rzeczywiste. To miejsce styku królestwa ciemności z królestwem światłości. To granica pomiędzy dwoma światami – Boga i szatana. To ambasada Królestwa Bożego, w której można się schronić i znaleźć miejsce ucieczki. Można tu znaleźć ciepło, posiłek i ubrania. Każdego tygodnia kolejne osoby decydują się wyjść z mroków, by uratować swoje życie. „Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: ‚Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść. Byłem spragniony, a daliście Mi pić. Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie. Byłem nagi, a przyodzialiście Mnie. Byłem chory, a odwiedziliście Mnie. Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie’. Wówczas zapytają sprawiedliwi: ‚Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?’, a Król im odpowie: ‚Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili'” (Mt 25,34-40).

Antoni zadzwonił i poprosił o modlitwę. – Na ulicy otrzymałem ulotkę z tym numerem telefonu. Bardzo poruszył mnie fakt, że zajmujecie się ludźmi bezdomnymi i bez skrępowania modlicie się o przechodniów. Potrzebuję modlitwy … – powiedział mężczyzna, a my modliliśmy się przez telefon w jego sprawie. Są to chwile, w których zachodzą przemiany w duchowej rzeczywistości. Są to chwile, w których Bóg jest zapraszany w miejsca, w których szatan poczynił zniszczenia. A On ma wszelką moc do naprawiania, stwarzania i uzdrawiania.

W marcu upadła restauracja, która przez pięć i pół roku dostarczała nam zupę. Znaleźliśmy się w trudnym położeniu, bo do wykarmienia mieliśmy ok. 60 osób. Wtedy pojawiła się Ania ze swoją córką Marysią, które wyraziły chęć gotowania zupy dla potrzebujących. To bardzo usprawniło naszą pracę. Teraz pojawiła się Ewa z Mają, które też są gotowe, by gotować jeszcze więcej zupy. W dodatku zrobią to z wielkim uśmiechem. Zakupiliśmy dla nich garnki i termosy. Jesteśmy gotowi do zimy. Bóg jest dobry!

Mariusz rozdaje kanapki, które wytrwale od lat robi ze swoją żoną.

Po przeczytaniu tekstu biblijnego, dziesięć osób wychodzi do przodu, aby wyznać, że chcą żyć inaczej, że chcą oddać życie Bogu. Amen! Jeden z bezdomnych mężczyzn zna odpowiedzi na wszystkie pytania, które stawiamy. – W moich żyłach od dziecka płynie Biblia – mówi. Nie jest uzależniony. Zmaga się z zagubieniem. Dostaje otuchy, nadziei i modlitwę. Cieszy się ze spotkania.

Pan Wacław jest starszym, bezdomnym mężczyzną. Nie pije. Ma pełne kieszenie pieniędzy, których nie umie wykorzystać. Nie wie jak wynająć pokój czy hotel. Ma początki demencji. Co chwilę płacze. Chcemy znaleźć dla niego ośrodek, w którym spędzi resztę swojego życia. Jest bardzo ciepłym, miłym człowiekiem. Nie mamy jak mu dzisiaj pomóc. Najbliższe noce będą mroźne. Serce nas boli. Boże! Daj nam mądrość!

Maciek

Spotkanie 315

„Wykorzystując czas, gdyż dni są złe” – mówi Bóg w Liście do Efezjan 5:15. Czas leci tak szybko, że od spotkania do spotkania mija chwila. Dni nasączone są pesymizmem, a ludzie chodzą coraz bardziej obolali. Patrząc oczami osoby wierzącej, zauważam szansę niesienia światła tam, gdzie go brak. Do ludzkich serc, do ludzkich dusz, tam gdzie największa potrzeba. Ludzie żyją w mroku. Coraz mniej nadziei dookoła. Na spotkaniach Kościoła Ulicznego zawiązuje się coraz większa relacja z tymi, którzy chcą relacji. Spotkania z Bożym Słowem dotykają wielu skreślonych z życia społecznego. Cóż za radość widzieć zmianę w sposobie myślenia. Już nie tylko zupa jest celem, ale żywa relacja.

– Panie Jędrzeju! Jak leci?

– O jak miło, że pamięta Pan moje imię. Mam się całkiem dobrze choć nie jestem wolny od utrapień. Możemy porozmawiać? Mam sprawę!

– Jurek, dlaczego tu stoisz? – pytam.

– Potrzebuję się wygadać. W waszym towarzystwie łapię grunt pod nogami. Dziękuję Bogu za Was. Samotność to straszna trwoga. Nie ma nikogo z kim mógłbym porozmawiać. Cały ten dystans społeczny sprawia, że czuję większą potrzebę bycia wśród ludzi. Z wami jest jakoś inaczej. Nie potrzebuje zupy. Radzę sobie. Chcę wam podziękować. Wiem, że to wszystko dzieje się dzięki Bogu – mówi młody pogubiony w życiu chłopak.

Nawet po spakowaniu nagłośnienia i namiotu kilka osób stoi i nawiązuje ze sobą bliższe relacje. Często dowiadujemy się o sytuacjach życiowych, które są nie do opisania. Dzięki Bogu, że dzieła diabelskie mogą być pokonane przez miłość Jezusa Chrystusa. Dzięki Bogu, że co tydzień możemy stanąć diabłu na drodze i zasiać miłość, nadzieję i wiarę, aby położyć wszystkich nieprzyjaciół pod stopy Jezusa. Dziękujemy za wsparcie w modlitwie i doceniamy bardzo każdy akt błogosławieństwa skierowany na działania Kościoła Ulicznego w Gdańsku. Razem możemy wiele.

Jacek

313 Spotkanie

– Mogę z Panem chwile porozmawiać? – dopytuje się młody człowiek ze znajomą twarzą.

-Jasne! Jak się masz? – próbuję zacząć temat który w duchu czuje ze nie jest łatwy.-Mam już dość. Za dużo tego wszystkiego. Mam 23 lata i pogubiłem się w tym wszystkim.

Odbieram od Ducha Świętego, że chłopak jest związany przez demony. Trzymają go mocno, gdyż ani w rodzinie nie ma pokoju, ani jego decyzje nie przynoszą nikomu błogosławieństwa. Wysłuchuję do końca jego smutki i pytam czy potrafi wybaczyć ludziom, którzy go skrzywdzili?

– Wiesz – odpowiada płacząc – ojciec wybrał życie na śmietniku, a matka poszła z innym facetem. Zostałem sam. Jednak bardzo chcę być wolny. Mam dosyć tego stanu.

– Czy wybaczysz im pomimo tego co zrobili? Po chwili z jego ust wypływają imiona rodziców i słowa przebaczenia. Stojący obok kompan dołącza się do modlitwy pojednania. Wyznając imiona krzywdzicieli odcinają się od przeszłości. Wiele osób uczestniczyło w powolnym procesie zabijania uczuć tych młodych chłopaków. Ale tego wieczora, postanawiają wbrew uczuciom wybaczyć im i odebrać błogosławieństwo wynikające z poszanowania rodziców.

Tego wieczora ktoś otrzymuje uzdrowienie, pocieszenie, czyste ubranie, a ktoś inny zostaje nakarmiony. Ela – matka czworga dzieci – karmi łyżką starszego pana z niedowładem ręki. Dzięki temu cała zupa trafia do jego żołądka. Tydzień po tygodniu zmieniamy rzeczywistość dla wielu osób. Mamy wpływ na otaczające nas środowisko i występujemy przeciw władzy ciemności. Do tego zostaliśmy powolani.

Jacek

312 Spotkanie

Choć czerwony kolor zawsze oznacza niebezpieczeństwo, postanowiliśmy wbrew własnym obawom podobać się bardziej Bogu, aniżeli ludziom. Decyzja ta spowodowała spotkanie kilku głodnych Boga ludzi. Ludzi pozostawionych samym sobie, bo świat dookoła wariuje. Sprawa nie jest blacha, bo naprawdę chorych ludzi przybywa, a tych z problemami pomija się szerokim łukiem. Bóg zawsze działa, a Jego słowo jest zawsze skuteczne. Możliwość wspólnej modlitwy powoduje wywyższenie Boga, a Ten leczy nasze choroby i wspiera nas w naszych niemocach. Podczas wspólnego wołania do Boga podchodzi do nas zamaskowany mężczyzna i zaczyna dialog:

– Poznajesz mnie?

– Nie bardzo – odpowiadam.

– Kilka miesięcy temu rozmawialiśmy. Dałeś mi małą niebieska książeczkę, tłumacząc, że ona może zmienić moje życie.

– Coś kojarzę, choć szczegółów nie pamięta. Wybacz mi – odpowiadam.

– Nieważne. Najważniejsze, że ta książeczka działa. Moje życie zmieniło się trochę a moje wnętrze jest zupełnie inne! Tak bardzo jestem Ci wdzięczny!

– Chwała Bogu! Cieszę się bardzo! – mówię.

– Jestem naprawdę wdzięczny, dziękuję za wszystko! – żegna się mężczyzna. Dawno nie widziałem tak uśmiechniętej twarzy. To spotkanie było kolejna zachętą i potwierdzeniem, że wierzący na ulicy to absolutnie Boży pomysł.

Jacek

311 Spotkanie

„Gdy stali w świątyni, Jezus zwrócił uwagę na bogatych ludzi wrzucających pieniądze do skarbony świątynnej. Zauważył też pewną biedną wdowę, która wrzuciła tylko dwie małe monety.- Posłuchajcie! – rzekł Jezus. – Ta biedna wdowa dała więcej niż wszyscy bogacze razem wzięci! Oni bowiem wrzucili tylko część tego, co mieli w nadmiarze, ona zaś oddała wszystko, co miała na życie.” Po ostatnim spotkaniu na ulicy w Gdańsku, podszedł pewien mężczyzna, skromnie ubrany, przysłuchujący się słowom ewangelii i zapytał czy może wesprzeć datkiem naszą służbę ewangelizacyjną. Odparłem, że jest taka możliwość. Po chwili trzymałem w ręku dwie monety, a w mojej głowie brzmiał glos: „On daje z serca, a nie z tego co mu zbywało”. Postawa tego człowieka sprawiła we mnie więcej przemiany niż wiele innych słów słyszanych w ostatnim czasie. Bóg prowadzi i uczy. Na ostatnim spotkaniu uczył nas. Jemu Chwała.

Jacek

310 Spotkanie

„«Mężowie ateńscy – przemówił Paweł stanąwszy w środku Areopagu widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: „Nieznanemu Bogu”. Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając. Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.” Tak samo działo się podczas ostatniego spotkania Kościoła Ulicznego w Gdańsku. Piotr stanął na murku i zaczął swą przemowę. Było jakoś głucho i pusto. W takich warunkach głos niósł się daleko a zebrani wokół ludzie przysłuchiwali się z większą uwagą. Choć nie mieliśmy namiotu, ani nagłośnienia, nasza obecność spowodowała trwałe zmiany w sercach wielu osób. Usłyszeliśmy decyzję pójścia za Bogiem, którego głosimy. Jeden z obecnych zadawał pytania dotyczące chrztu jako osoby dorosłej. Inni wychwalali Jezusa za otrzymany pokarm. Spotkanie pełne było Bożej chwały. I choć w kilku momentach diabeł próbował zabrać nam pokój, to jednak wzmocnieni przez wiarę odnieśliśmy zwycięstwo zachowując miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć. Duch Święty działał i to było spełnienie naszych modlitw.

Jacek