Cud wigilijny

DSC_0027Tydzień wcześniej Przemek zapoznał panią, która pracuje w kiosku z gazetami. Opowiedział jej o nowym życiu w Jezusie Chrystusie, o Kościele Ulicznym, o pracy z osobami bezdomnymi. Gdy poszedł do niej następnym razem, kobieta zaskoczyła go w potężny sposób:
– Po naszej rozmowie postanowiłam, że postawię puszkę i będę zbierała pieniądze na waszą wigilię. Wczoraj opróżniłam jedną puszką, a tutaj są pieniążki z drugiej. Niech Bóg was błogosławi! – I pobłogosławił.

W sobotę na wigilię zorganizowaną przez Kościół Uliczny w Malborku dotarło blisko 70 osób, głównie bezdomnych. W klimatycznej jadłodajni pana Krzysztofa spędziliśmy kilka godzin przy suto zastawionym stole i Słowie Bożym. Cieszyliśmy się, że ci wszyscy ludzie, którzy nie mają lekko, mogli wziąć udział w tej królewskiej uczcie. Marzy nam się jednak coś znacznie więcej – aby takim królewskim życiem chcieli żyć na co dzień.

Anka i Jurek są parą. Od dwóch dni nie pili, aby móc przy świątecznym stole zasiąść w godnym stanie. Było widać, że się starają. Ania i Przemkiem umówili się z nimi dnia następnego na dworcu. Przynieśli im cały zestaw ubrań – skarpetki, majtki, spodnie, podkoszulki, koszule, bluzki, kurtki na nową drogę życia. Obdarowana para miała łzy w oczach. Powiedzieli, że podczas wigilii coś się wydarzyło i nie mogą już dłużej pić. W tym momencie do rozmawiającej czwórki, tam na dworcu, podeszła nieznana kobieta. Powiedziała, że ma możliwość załatwienia miejsca w ośrodku dla osób uzależnionych oraz że oferuje tę pomoc, bo widzi, że ci dwoje jest gotowych, aby rozpocząć nowe życie. Błogosławimy ich decyzję, ich pragnienia i ich przyszłość

Reklamy

Zajęcie lepsze niż świąteczne zakupy

1

Grupa szczęśliwych chrześcijan z Kościoła Baptystów z Gdyni zaangażowała się w misję Kościoła Ulicznego w Gdańsku i przygotowała paczki świąteczne dla osób bezdomnych. Nie są to jednak zwykle prezenty. To arcydzieła, w które włożono całe serce i portfel. Jeden z liderów, których dobrze zna te osoby powiedział: „Jeżeli oni coś robią, to lepiej już się nie da. Zawsze dają z siebie 300 procent”. Zdjęcia mówią same za siebie. Wielkie podziękowania dla: Sylwii, Anity, Isi, Kasi, Ani, Artura, Edyty, Justyny, Magdy, Oli, Agaty, Zuzi, Haliny, Ewy, Tomka, Grzegorza, Leny, Walerego. Jesteście piękni i kochani!

Dwa tygodnie temu Kasia zdobyła dla Kościoła Ulicznego gigantyczne wsparcie – 17 dużych kartonów nowych markowych ubrań o łącznej wartości ok. 80 tys. złotych. Ubrania dostarczyliśmy już do 100 potrzebujących osób i wciąż je rozwozimy. Trafiły także na potrzeby Kościoła Ulicznego w Malborku i w Elblągu.

Jedna z siatek trafiła do pewnej zdolnej, lecz biednej nastolatki, która nie otrzymuje ani kieszonkowego, ani nowych ubrań, gdyż rodzice nie są w stanie jej ich zapewnić. Oto co powiedziała: „Wszystkie ubrania pasują na mnie idealnie! Jestem taka szczęśliwa. Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!”.

Karton z ubraniami trafił też do młodej kobiety, która przechodzi przez poważne trudności finansowe, które przekładają się u niej na skrajny spadek poczucia wartości. Dzięki Bogu mogliśmy ją trochę pocieszyć. Tak później napisała: „Gdy zobaczyłam to wszystko, to oniemiałam z wrażenia. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. W nocy nie mogłam zasnąć ze szczęścia, wzruszenia i łez. Nie muszę już nosić starych, poplamionych ubrań, bo wszystkie, które mam są nowe i piękne”.

Kasia! Bądź błogosławiona za to, co zrobiłaś! Bóg Ciebie zesłał we właściwym czasie z całą obfitością swoich zasobów.

Michał jest pastorem Kościoła Zielonoświątkowego z Gdyni. Jest z nami co tydzień, aby nas wspierać i modlić się o ludzi na ulicy. Dziękujemy Tobie za ciepło, które posiadasz, i którym tak hojnie się dzielisz.

W najbliższy piątek odbędzie się wigilia dla naszych podopiecznych. Organizuje ją Kościół Armia Dawida. Dziękujemy Wam, że jesteście „na zewnątrz”, a nie „do środka”. To sprawi, że nigdy nie będziecie słabi.

Liczne osoby z Kościoła Katolickiego podchodzą do nas każdego tygodnia i oferują swoją pomoc. Nie ma dla nich problemu, że większość wolontariuszy to protestanci. Czują, że łączą nas rzeczy najważniejsze – miłość do Boga i ludzi. To coś znacznie więcej niż ekumenia, to Królestwo Boże. Kochamy Was! Dziękujemy księdzu, który na ulicy modlił się do naszego wspólnego Ojca o błogosławieństwo dla nas. To bardzo dla nas cenne.

Jeżeli mieszkasz daleko, a też chciał(a)byś pomagaćc, zainteresuj się w jaki sposób możesz to zrobić: https://kosciolulicznygdansk.org/wsparcie-dla-ku/

Błogosławimy wszystkich, którzy włączają się w ruch serc jakim jest Kościół Uliczny. To wielki przywilej móc Was wszystkich poznawać i wspólnie z Wami pracować, aby Bóg był wywyższony, a ludzie byli pobłogosławieni Jego łaską. Niech Królestwo Boże się niesie, rozprzestrzenia i wzrasta!

Maciek

 

165 Spotkanie

Cały dzień pada. O godz. 17.00 przestaje i do godz. 19.00 jest sucho, dokładnie tyle czasu ile trwa nasze spotkanie. Z powodu deszczu mieliśmy nie rozkładać sprzętu nagłośnieniowego. Spotkanie miało być skrócone i uproszczone.

Plac przed nami pokryty jest świątecznymi straganami. Po ulicach chodzą setki ludzi. Do tych ludzi przemawiamy. Są ich tłumy. Mówca za mówcą stają przed mikrofonem. Przemawiają: Jacek, Agata, Piotr, Michał, Maciek, Iwona. Ewangelia niesie się po całym placu, na którym znajdują się tysiące ludzi.

Przed spotkaniem dzwoni Piotr i z entuzjazmem pyta czy może wpaść z gitarą. Wkrótce się zjawia. Dziękujemy Bogu za jego gorliwość i poświęcenie.

Jeden z uczestników, uśmiechnięty, starszy człowiek jest z nami zawsze. Dopytujemy go o jego najważniejsze potrzeby. – Buty! – mówi bez zastanowienia. – Odkleiła się mi podeszwa. Przykleiłem ją na kropelkę, ale i tak się wlewa woda – mówi uśmiechnięty bez narzekania. Dajemy mu pieniądze na nowe buty. Cieszy się jak dziecko, a my się cieszymy, że w tak prosty sposób można rozwiązać czyjś wielki problem.

Zenek nie ma domu, ale za to ma coś innego – wielką pasję, którą jest jazda na rowerze. Jeździ na nim przez cały rok. W zimie mniej, lokalnie. W lecie, trasy po Polsce. Ma trzy stare rowery, które znalazł na wystawce. Jak coś się zepsuje, to ma skąd brać części. Nie ma nałogów, a zamiast tego szacunek do człowieka i ciekawość życia. Nie narzeka. Jest tak pozytywnym człowiekiem, że z radości dajemy mu na dobry obiad, aby go pobłogosławić. Zenek dostał coś jeszcze. Zwierzył się, że coraz trudniej mu jeździ, bo bolą go kolana. Razem z Piotrem kucnęliśmy i położyliśmy swoje ręce na jego nogi. Wołaliśmy do Boga, aby w swojej mocy i potędze naprawił to, co zepsute. Jeszcze w trakcie modlitwy, Zenek wypowiedział piękne słowa: „Przestały boleć!”. Stało się to obok latarni przy Złotej Bramie w Gdańsku. Bóg kocha tego faceta!
To było kolejne dobre spotkanie, na którym Bóg objawiał swoje serce! Chcemy więcej!

Maciek

123

164 Spotkanie

– Słowa, które są tutaj wypowiadane każdego tygodnia, to ziarno, które pada na różny grunt. To jednak jaki ziarno wyda plon zależy od nas (Mt 13,3-8). Można lubić słuchać opowieści o Bogu, ale jeżeli nie zrobimy niczego ze słowem, które słyszymy, to w naszym życiu nic się nie zmieni – głosimy przez mikrofon. Gdy zaczynamy się modlić, połowa bezdomnych mężczyzn zdejmuje czapki z głów.

Piotr lubi jeść w mieście. Niedawno trafił do małej wegańskiej knajpki na Starym Mieście. Gdy jadł zamówioną potrawę, rozmawiał z właścicielem o Bogu, zbawieniu, Kościele Ulicznym i bezdomności. Właściciel baru pojawił się na naszym ostatnim spotkaniu. Zostawił po sobie torbę pełną naleśników. Błogosławimy tego człowieka.

Udało nam się kupić piękne czapki i rękawice w dobrej cenie. Rozdajemy je tym, którzy marzną. Przyjemnie jest widzieć jak osoby potrzebujące  się cieszą i rozgrzewają. 15 l herbaty znika w ciągu krótkiego czasu.

– Kim wy jesteście? – pyta pewien człowiek. Opowiadamy mu o idei Kościoła Ulicznego. Jest zachwycony, że chrześcijanie z różnych Kościołów potrafią się dogadywać i wspólnie działać. Na koniec otwiera portfel i daje nam jakieś pieniądze na utrzymanie KU, a my po chwili idziemy do apteki i kupujemy opatrunki  i leki dla bezdomnego mężczyzny po operacji.

Kuba przychodzi regularnie, aby zjeść zupę i pobyć z nami. Nie jest bezdomny  i ma pracę, ale mówi, że jego życie nie jest takie jakie być powinno. Jest bardzo otwarty na Boga. Jego kumple, z którym przychodzi, też. Proponujemy modlitwę. Mężczyźni obejmują się i spijają Boże namaszczenie, które na nich spoczywa. Piękne duchowe, doświadczenie.

Bezdomny mężczyzna trzyma chleb dla swojego kolegi, który je zupę. Widać, że dbają o siebie jak starsze rodzeństwo o młodsze. Wzruszający widok. Oboje mają wytatuowane oczy – pamiątka z miejsca odosobnienia. Gdy podchodzę do nich z przejęciem pytają czy mogą mnie nazywać bratem. Cieszę się, że mają takie pragnienie.  W Jezusie Chrystusie jesteśmy rodziną . W pewnym momencie obejmujemy się za ramiona i modlimy. Bardzo przeżywają tę chwilę.

Maciek

162 Spotkanie

Podczas ostatniego spotkania Kościoła Ulicznego podszedł do mnie starszy mężczyzna i powiedział:
– Bracie! Znam was z internetu. Przyszedłem tutaj, bo chciałbym wydać świadectwo na to jak wielki jest Bóg. Jestem katolikiem, ale uwielbiam przebywać ze wszystkimi, którzy kochają Boga – wyjaśnił. Bardzo się ucieszyłem z jego gorliwości. Miał piękną, szczerą, pełną wdzięczności twarz.
– Mój syn pływał na statkach – rozpoczął. – Pewnego dnia źle się poczuł. Poszedł do lekarza. Ten zlecił badania. Wkrótce okazało się, że obie nerki były zaatakowane przez raka. Lekarz zlecił natychmiastową operację. Po zabiegu okazało się, że potrzebna jest kolejna. Znowu go cięli. Druga operacja także nie przyniosła rozstrzygnięcia. Lekarz zlecił trzecią. Poszedłem do mojej wspólnoty. Tam modliliśmy się o mojego syna. Wtedy poszedłem do jednego pastora, a potem do drugiego. Trzymaliśmy się za ręce i modliliśmy się do naszego Boga w niebie: „Przyjdź Królestwo Twoje. Bądź wola Twoja”. I Bóg odpowiedział. Tuż przed operacją mojemu synowi zrobiono badania. Gdy wyniki dodarły do rąk lekarza, długo się w nie wpatrywał, po czym powiedział: „Nie wiem co się stało, ale badania wykazują brak obecności komórek rakowych w organizmie pana syna. Nie wiem jak to wyjaśnić. Mogę jedynie stwierdzić, że musiał wydarzyć się cud”. Po tych słowach wystawił dokument stwierdzający, że mój syn jest zdrowy.

Zbyszek opowiedział to doświadczenie przez mikrofon. Wiele osób było poruszonych tą historią. Poziom wiary wśród słuchaczy wzrósł znacząco. Pewien mężczyzna z ulicy podszedł do nas i poprosił o modlitwę. Miał czerniaka. Podchodziły także kolejne osoby, a my modliliśmy się o nie do naszego Boga, który wczoraj, dzisiaj i na zawsze jest taki sam. Mam nadzieję, że w kolejnych tygodniach usłyszymy kolejne świadectwa.

Maciek

161 Spotkanie 

IMG_20171031_172153.jpg„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą” (Mt 7,7-11).

– Bóg zachęca nas do tego, abyśmy nie znajdowali się w miejscu w którym jesteśmy obecnie. Mamy pytać, szukać, chodzić aż znajdziemy miejsce, w którym będziemy mogli żyć w pełni. Czas niańczenia polegający na postawie „weźcie i mnie i coś ze mną zróbcie” skończył się. Mamy wziąć odpowiedzialność za swoje  życie, wybory i dążenia. Bóg jest gotowy, aby nas wspierać i nam błogosławić jeżeli tylko będziemy wiedzieli o co nam chodzi i będziemy parli w kierunku zgodnym z Jego wolą. On jest dobrym Bogiem, chętnym Bogiem, Bogiem o nieograniczonych możliwościach. Skorzystajmy z Jego oferty – głosimy.

– Dzisiaj wiele osób świętuje Halloween i oddaje hołd śmierci. Nie przyłączamy się do tych obchodów. Nie utożsamiamy się z nimi. Chcemy oddawać chwałę jedynie Chrystusowi, który zmarł i zmartwychwstał, abyśmy mogli żyć  – głosimy.

– Dzisiaj obchodzimy Święto Reformacji. To bardzo doniosłe święto. 500 lat temu na światło dzienne została wyciągnięta kluczowa prawda Biblii mówiąca, że zbawienie dokonało się przez zasługi Jezusa Chrystusa i tylko przez nie. Zbawienie jest darem od Boga, który otrzymujemy przez wiarę. Nie można go zdobyć swoimi wysiłkami czy poświęceniem. Przyjęcie zbawienia związane jest z zaproszeniem do swojego życia Jezusa Chrystusa. To w wyniku tego aktu zmienia się życie i pojawiają się owoce nawrócenia. Dzięki temu historycznemu wydarzeniu, związanemu z osobą Marcina Lutra, Jezus Chrystus odzyskał należne w Kościele miejsce i przywrócona została autorytatywna rola Pisma Świętego w życiu człowieka wierzącego – przypominamy.

– Dlaczego wy to robicie? – pyta pewien bezdomny człowiek, który kilka miesięcy temu uważał nas za frajerów, a obecnie darzy wielkim szacunkiem. – Poświęcacie na nas tak wiele czasu, energii i pieniędzy. Co Wy z tego macie? – próbuje zrozumieć.

– Mamy komfort, że jesteśmy właściwymi ludźmi, we właściwym miejscu o właściwym czasie. To bezcenne uczucie. Bóg przyznaje się do tego co robimy, a większej zapłaty nie ma. Uwielbiamy spotykać nowych ludzi, którzy dzielą te same wartości co my. To powód dlaczego jesteśmy tutaj co tydzień – wyjaśniamy.

Młody mężczyzna przygląda się naszemu spotkaniu. W pewnym momencie podchodzi do mnie i pyta:

– Pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się dwa lata temu na SLOT Art Festival. Mieliśmy wtedy ciekawą rozmowę, z której wyciągnąłem przede wszystkim jedną rzecz. Zacząłem czytać Biblię. Wiele w moim życiu się zmieniło od tamtego czasu. Złapałem kierunek dla mojego życia. Śledzę Was na fejsbuku. Przyjechać tutaj specjalnie z południa Polski, aby zobaczyć to na żywo. To niesamowite, co Bóg tutaj robi. Odkąd tutaj jestem przechodzą mnie ciarki. Widać w tym wszystkim moc.

My też to widzimy i dlatego co tydzień jesteśmy pod Złotą Bramą. Uwielbiamy doświadczać żywego Boga!

Maciek

159 Spotkanie!

DSC_0141.JPGJedno z najlepszych spotkań w tym roku, bo znakomita pogoda, bo dużo ludzi, dużo woluntariuszy, świetni muzycy, a przede wszystkim unoszący się w powietrzu głód Boga. Jest tak bardzo dzisiaj obecny. Dotyka zebranych, przekonuje o grzechu i daje wizję nowej przyszłości. Tym, co jest najpiękniejsze w spotkaniach Kościoła Ulicznego to więzi i porozumienie jakimi Bóg nas łączy. Lubimy się, szanujemy i tęsknimy za sobą, bo On nas uczynił rodziną.

„Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” 40 A Król im odpowie: „ZAPRAWDĘ, POWIADAM WAM: WSZYSTKO, CO UCZYNILIŚCIE JEDNEMU Z TYCH BRACI MOICH NAJMNIEJSZYCH, MNIEŚCIE UCZYNILI” (Mt 25,31-40).

Jacek gra na gitarze. Asia śpiewa. Są obdarowani muzycznie w potężny sposób. Dziękujemy Bogu za ich talenty i gotowość do służby. Wymarzony wieczór.

Człowiek o ciemnej karnacji skóry, wyraźnie nie Polak, obserwuje nasze spotkanie. Jest z Indii. Jest hindusem. Bardzo szybko nawiązujemy ze sobą kontakt. Jest ciepłym i kulturalnym człowiekiem. Z wielkim zainteresowanie słucha o Jezusie Chrystusie. Oglądał kiedyś o Nim film. Z radością przyjmuje od nas Biblię w języku angielskim. Modlimy się razem. Jest wdzięczny za to spotkanie. My też.
Podpici ludzie, którzy na początku przeszkadzali, teraz płaczą i wyznają swoje grzechy. Nie podoba im się jak żyją i nie chcą tak dłużej.

Przyjechali jakieś dwa lata temu. Do obcego kraju, bez znajomości języka, do pracy. Tanii było ciężko, ale oparcie znajdowała w Bogu. Próbowała różnych prac, ale spełnienie znajdowała w opiece nad ludźmi. Czuje, ze Bóg takie właśnie powołanie włożył w jej serce i mówi, że jak chodzi do pracy to pracuje przede wszystkim dla Pana. Wtedy wszystko nabiera innej perspektywy, a błogosławieństwo jest coraz bardziej odczuwalne. Czy się nie męczy? Czy jest łatwo? Różnie to bywa, ale jest szczęśliwa. Tak bardzo, że ostatnio postanowiła zacząć dodatkowo wolontariat w tym kierunku. I chociaż jeszcze nigdy nie była osobiście na spotkaniu Kościoła Ulicznego zawsze mnie pyta i wspiera w modlitwie nasze usługiwanie. Wspiera tez całkiem niesymboliczną kwotą, odkładaną z comiesięcznej wypłaty od ponad pół roku. Spasiba Tanya, spasiba Gospod!

Dwa tygodnie mnie nie było i bardzo tęskniłem. Za moją duchową rodziną, rozmowami z ludźmi, atmosferą Bożego Królestwa, które przedziera się do ciemności życia wielu ludzi. Niech każdy kto był dzisiaj, zawita w przyszłości lub czyta te słowa, będzie błogosławiony w Imieniu Jezusa.

Piotr i Maciek

DSC_0099.JPGDSC_0126.JPGDSC_0121.JPGDSC_0097.JPGDSC_0073.JPGDSC_0105.JPGDSC_0128.JPGDSC_0141.JPG