246 Spotkanie

„Anioł Pana zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie.
Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka. Bójcie się Pana, święci Jego, gdyż bogobojni nie doświadczają biedy” (Ps 34,8-10)
 
Dzisiaj na gitarze gra z nami Jurek Dajuk z legendarnego zespołu Missio Musica, a z nim na pianinie żona i skrzypaczka Maryla. Muzyka jest melodyjna i żywa. Wszyscy muzycy są wirtuozami. Młode małżeństwo zza granicy pyta co się dzieje, dlaczego słyszą muzykę żydowską. Przyjechali z Hajfy. Są religijnymi Żydami. Z zadumą wsłuchują się w dźwięki kolejnych utworów. Mówimy, że Polacy bardzo lubią muzykę żydowską. Są zaskoczeni. Biorą broszurki poświęcone Jezusowi Chrystusowi, którego nie znają, choć był jednym z nich
 
Mężczyźni są muzułmanami z Algierii. Ten, który najbardziej wygląda na obcokrajowca jest Polakiem z Krakowa. Cała trojka bierze broszurki zapraszające do życia z Bogiem. Dziękują.
 
Dwie dziewczyny z Niemiec i kilku Arabów słuchają pod Złotą Bramą muzyki żydowskiej. Duch Święty przynosi pokój do serc. Łączy Chrześcijan i muzułmanów, muzułmanów i żydów, katolików i protestantów. Kocha tych z PiS i PO. Nad naszymi przyziemnymi problemami unosi się duchowa rzeczywistość, która z łatwością je wszystkie ogarnia. Warto w nią wkroczyć. Robi się to w pokorze serca na kolanach.
 
Tadeusz i Ela znowu karmią osoby bezdomne. Robią to z własnej woli. Nikt ich o to nie prosił. Za własne pieniądze gotują i przyjeżdżają z Gdyni, aby pomagać tym najbardziej potrzebującym. To jest piękne.
 
Wspaniały wieczór. Ulice są pełne odwiedzających. Panuje cudowna atmosfera. Pogoda jest wymarzona. Bóg jest dobry!
 
Reklamy

245 Spotkanie

Przed nami wielkie wyzwanie. Dzisiaj nie ma większości wolontariuszy. Nie ma z nami: Agaty, Maćka, Piotra i Karola. Nie ma również Zuzy oraz drugiej Agaty. Jak dobrze, że na Jezusa zawsze można liczyć. Dobre nastawienie nas nie opuszcza. W takich sytuacjach najlepsze co można zrobić to wznieść oczy ku górze skąd nadchodzi pomoc.

Spotkanie rozpoczynamy od wspólnej modlitwy i krótkiego nauczania. Grono osób potrzebujących jest pokaźne, a co najważniejsze otwarte na ewangelię. Wielu zebranych nie potrafi powstrzymać wzruszeni. Czas krótkiego nauczania przemienia się w głębokie rozmowy. Ludzie się otwierają, a Bóg robi swoje.

Owoce i ciastka rozchodzą się natychmiast. Pusty stolik kuje w oczy. Szukam w pośpiechu sklepu, ale po chwili rezygnuję, czując że mam tę sprawę zostawić Bogu. Ku mojemu zaskoczeniu jeden z wolontariuszy od niedawna pojawiający się na KU przywozi gar bigosu, chleb i wszystko co potrzebne do jego skonsumowania. Jadąc z Gdyni natrafił na korki więc przybywa godzinę po rozpoczęciu, jednak dla nas jest to pora idealna! Cóż za widok! Przed nami kilkanaście uśmiechniętych twarzy, doświadczających Bożej miłości. W takich okolicznościach bez trudu można przebić się do serca człowieka.

Nie ma osoby, która by nie podziękowała za posiłek, wyrażając przy tym wdzięczność Bogu! Spotkanie się kończy, a my czujemy się, jakbyśmy nakarmili tysiące ludzi dwoma chlebami i pięcioma rybkami. I o to w tym wszystkim chodzi, bo miłość Boża, jest niesamowita.

Dziękujemy wszystkim wolontariuszom, którzy pomimo wakacji postanowili przyjść i usługiwać. Bez was wiele rzeczy nie miałoby miejsca. DZIĘKUJEMY!

Jacek

66292733_375844273076671_6949472846905081856_n.jpg

244 Spotkanie

Kiedy patrzę na okoliczności, w jakich przychodzi mi żyć i służyć, mam tysiące pytań odnośnie mojego powołania i prowadzenia. Czasem dni wyglądają tak, jakbym był pozostawiony sam sobie. Staram się ze wszystkich sił, aby wyglądać dobrze, aby wypaść jak najlepiej. Kiedy okoliczności są trudne, najłatwiej popaść w zniechęcenie. Jednak Boże Słowo mówi, że Bóg nigdy nas nie zostawi, ani nie opuści! Wszystko co musimy zrobić to uspokoić swój umysł i zwrócić się ku temu, co już wiemy! Podczas ostatniego spotkania Kościoła Ulicznego mogłem głosić do osób bezdomnych i przechodniów, dzieląc się Dobą Nowiną, częstując owocami, ciastkami i wodą. Często w przeszłości myślałem, że to walka z wiatrakami, że nic mi się nie udaje. Po modlitwie kończącej spotkanie, podeszło do nas dwóch bezdomnych ludzi, aby ze szklanymi oczami podziękować za ogromną pracę jaką wykonujemy. Byli bardzo wdzięczni za każde słowo, które mogli usłyszeć. Również jeden z wolontariuszy, od niedawna uczestniczący w spotkaniach, był pod wrażeniem ogromu potrzeb w jakich trwają otaczający nas ludzie. Bogu niech będzie chwała za wszystko co się wydarzyło w ostatni wtorek! Bóg jest bardzo zainteresowany naszym życiem, aby było ono życiem zwycięskim.

Jacek

243 Spotkanie

Upał jest nie do zniesienia, a my próbujemy usługiwać. Prawdę mówiąc jest trudno. Bardzo trudno. Ludzie na ulicy są nieobecni i my w dużej mierze też. Jesteśmy tam za sprawą dyscypliny, ale nie czujemy wiele. Podziwiamy Jacka, który gra na gitarze. Nie wiemy jak daje radę. Żar się leje z nieba. Jednak jest w tym wszystkim coś pięknego. Bóg jest dzisiaj taki sam jak zawsze. Kocha człowieka tak samo jak gdy jest chłodniej. I o tym chcemy opowiadać. Pomimo pogody pojawiają się trzy osoby, które oświadczają nam, że chcą wrócić do życia z Bogiem. Na tę chwilę czekaliśmy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Maciek

242 Spotkanie

Chwalcie Boga w Jego świątyni,
chwalcie Go na wyniosłym Jego nieboskłonie!
Chwalcie Go za potężne Jego czyny,
chwalcie Go za wielką Jego potęgę!
Chwalcie Go dźwiękiem rogu,
chwalcie Go na harfie i cytrze!
Chwalcie Go bębnem i tańcem,
chwalcie Go na strunach i flecie!3
Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych,
chwalcie Go na cymbałach brzęczących:
Wszystko, co żyje, niech chwali Pana!
Alleluja! (Psalm 150)

Dzisiaj gościmy wybitnych muzyków z Jurek Dajuk Band. To górna półka muzyczna z pogranicza jazzu, folku i gospel. Pogoda dopisuje i ściąga tłumy słuchaczy z całego świata.

Rozmawiamy nie tylko z Polakami i Ukraińcami, ale też osobami z Chin, Korei, Wietnamu, Syrii, Kataru, Niemiec, Finlandii. Modlimy się z nimi i błogosławimy.
Chłopak z Pekinu dziękuje za broszurki w języku chińskim. Mówi, że interesuje się osobą Jezusa Chrystusa i chrześcijaństwem. Opowiada o prześladowaniach w jego kraju. Dziękuje za rozmowę, modlitwę i Biblię.

Nasz gość, syn króla z pewnego plemienia w Nigerii, głosi słowo prorocze do narodu polskiego. Błogosławi nas i oddaje w najlepsze ręce – ręce samego Boga.

Idealne spotkanie. Nasza wdzięczność nie ma końca.

Maciek

241 Spotkanie

„Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum” (J 6,1).

Przemawiają: Jacek, Agata, Lila, Marian, Maciek, Krzysiek. Wszyscy mówią o tej samej osobie – o Jezusie Chrystusie. Uwielbiamy mówić o Nim, bo gdyby nie On, nasze życie byłoby bez wartości. On stał się naszą sprawiedliwością, kierunkowskazem, poczuciem sensu i drogą.

Jarek po dwóch latach zrezygnował z seminarium duchownego. W dalszym ciągu ma pragnienie życia z Bogiem, ale już na innych zasadach niż w sutannie. Opowiada nam o tym.

Skośnooki chłopak kręci mapę. Wyraźnie czegoś szuka. Podchodzę do niego, aby pomóc. Jest z Pekinu. Mam przy sobie broszurkę w języku chińskim zapraszającą do życia z Bogiem. Bierze ją zaskoczony. Okazuje się, że od pewnego czasu interesuje się chrześcijaństwem i osobą Jezusa Chrystusa. Mówi, że kościół w Chinach był do niedawna prześladowany. Rozmawiamy ze sobą. Modlimy się. Dziękuje za to niezwykłe spotkanie.

Pani Ania odwiedza Gdańsk jako turystka. Zatrzymuje się, gdy przemawia Agata. Bardzo ją jej świadectwo poruszyło. Przechodzi przez doświadczenia, które powodują głód Boga.

Do mikrofonu podchodzi Lila z Zabrza, która jest na wczasach surfingowych na Helu. Dzisiaj z mężem odwiedzają Kościół Uliczny, bo u siebie w domu też z przyjaciółmi wychodzą na ulicę, aby dzielić się dobrą nowiną.

Okazuje się, że pani Ania też jest z Zabrza. Obie panie się zapoznają i umawiają na kolejne spotkanie.

Kilku bezdomnych mężczyzn słucha ewangelii. Wiedzieli, że nie będzie zupy tego dnia, ale przyszli, aby być z nami, aby usłyszeć słowo życia. I to jest piękne.

Maciek

 

240 Spotkanie

Mamy dzisiaj niezwykle bogate popołudnie. Najpierw gra zespół Pod Niebem, a potem grupa z Ukrainy przedstawia swój program. Świeci słońce. Przechodnie są w dobrym nastroju.

„Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie»” (J 12,31.32).

W ręku trzymam kupkę broszurek z Life Words o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Są w różnych językach. Podchodzę do dwójki mężczyzn o ciemnej karnacji skóry i pytam:
– Czy ta broszurka jest po Waszemu?
– Nie. Ta jest po arabsku.
Przeglądam pozostałe.
– O! Ta jest po naszemu – wskazuje zadowolony mężczyzna. Broszurka jest w urdu. Mężczyźni są z Pakistanu, z Lahore – miasta, do którego jeździmy z żoną regularnie. Rozmawiamy ze sobą przez chwilę. Błogosławię ich w imieniu Jezusa.

Obie dziewczyny są z Francji. Studiują w Polsce. Są wierzące i otwarte, by dowiedzieć się więcej. Tłumaczę im świadectwo strongmana z Ukrainy, który właśnie z końskiej podkowy zrobił w swoich rękach serduszko. Modlimy się o błogosławieństwo dla ich postępów w nauce, o przyszłość i partnerów życiowych. Są bardzo za to wdzięczne. Odchodzą szczęśliwe.

Grupa chłopaków pochodzi z Indii. Nie mam broszurki w ich języku. Daję im wersję po angielsku. Opowiadam o misji Jezusa Chrystusa. Słuchają. Błogosławię ich studia w Polsce. Bardzo dziękują.

Siłacz wygina w zębach pręty zbrojeniowe i robi z nich pętelki.
– Byłoby lepiej dla wszystkich, abyś umarł – powiedziała mu kiedyś matka. Wkrótce się nawrócił. Alkohol i narkotyki odeszły, a on stał się nowym człowiekiem dzięki Bożej łasce. Matce ulżyło.

Ukraińska młodzież wystawia scenkę o Jezusie, który ratuje grzesznika. Historia jest każdym z nas.

Piękne międzynarodowe spotkanie, a to wszystko pod Złotą Bramą w Gdańsku. Bóg jest dobry!

Maciek