Podziękowania!

Przyjaciele! Dziękuję Wam za to, że wspieracie Kościół Uliczny. To dzięki Waszemu zaangażowaniu istnieje on już od ponad trzech lat. Jedna, dwie, trzy osoby do tego projektu to stanowczo za mało. Nawet kiedy przychodzi na spotkanie 15 wolontariuszy, to wciąż jest mało. Wiemy, że część osób regularnie się o nas modli, kolejni przychodzą pomagać, inni przywożą ubrania, jeszcze inni przesyłają fundusze. Wszystkie te formy wsparcia są niezwykle cenne. Bardzo wzrusza mnie pewien człowiek, który regularnie co miesiąc przesyła na rzecz KU 5 zł. Dzieli się tym czym ma i to jest fantastyczne!

Dzisiaj otrzymałem bardzo zachęcający telefon, z którego dowiedziałem się, że Robert odwiózł żonę do lekarza i pojechał na Targ Węglowy na spotkanie Kościoła Ulicznego. Tam niestety nikogo nie zastał. Nie zniechęcał się jednak. Pomyślał, że nawet jeżeli nikt nie przyjdzie, to otworzy okna w samochodzie, puści TGD i zacznie rozmawiać z ludźmi wokół o Bogu. Co za gorliwość i duchowa kreatywność! Kocham tego faceta! Powodem tego, że nikogo nie zastał jest taki, że wtorek jest dopiero jutro. Jeżeli jeszcze nigdy nie byłe(a)ś, to gorąco zapraszam. Jest szansa, że być może doświadczysz tego, o czym marzysz od lat – przełomu. Do zobaczenia!

Maciek

 

Reklamy

158 Spotkanie!

IMG_20171010_182008_HDR

Rano jest 7 stopni C i pada deszcz. Jest brzydko i nieprzyjemnie. Jednak o godz. 17.00 świeci już słońce i jest 12 stopni. Idealna pogoda do pracy na ulicy. Dziękujemy Bogu za ten dar.

Po wielu tygodniach na nasze spotkanie dociera Marian, nasz najstarszych wolontariusz i człowiek o bardzo skomplikowanej przeszłości. Wszyscy bardzo się z tego powodu cieszą. Obejmują się i cieszą. Wygląda jak gdyby nastąpiło długo oczekiwane połączenie rodziny.

Agata i Iwona przez mikrofon głoszą Słowo Pana. Pod latarnią stoi chłopak … i płacze. Pod wpływem słów rodzi się w nim głód świętego życia, tęsknota za życiem jakie Bóg zaplanował dla człowieka.

Kiedy piosenka dochodzi do słów „On jest Królem” bezdomnych mężczyzna zaczyna płakać. Dociera do niego co to naprawdę znaczy. On maleje, a Bóg w nim wzrasta. To zdrowy proces.

Od kilku tygodni na spotkania przychodzi Andrzej. Od dwóch dni ma pracę. Cieszymy się tą informacją. Jednak nie mamy pełnej radości, bo dowiadujemy się, że mieszka pod mostem. Mówi, że jego największą potrzebą w tej chwili jest zegarek. Bez przerwy się martwi, że spóźni się do pracy, że zaśpi. Dajemy mu pieniądze na zegarek. Natychmiast znika ze spotkania. Wraca po 20 minutach. W ręku ma budzik. Jest szczęśliwy. Za 15 zł został rozwiązany jego wielki życiowy problem. My też się cieszymy.

W pewnym momencie w sześciu miejscach naraz toczą rozmowy z przechodniami i modlitwy o nich. Niesamowity widok.

To jedno z najpiękniejszych spotkań w tym roku, bo jest tak bardzo naturalne, pełne wolności, ciepła i szczęścia. W taki sposób Bóg scala swoją rodzinę.

Maciek

157 Spotkanie

IMG_20171003_175934_HDR

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami (Mt 5,3-12).

– Gdy Jezus nauczał przychodziły tłumy, aby Go słuchać. Głosił słowo od Boga. Słowo, które niosło życie. To samo Słowo jest dostępne dla nas dzisiaj. To Słowo chcemy zawsze głosić podczas spotkań Kościoła Ulicznego – przemawiamy do zebranych pod Złotą Bramą ludzi.

Kilka dni temu mój sąsiad przyniósł mi wiele kołder i poduszek. Ucieszyłem się. Przynoszę je na spotkanie KU. Szybko się rozchodzą, a na twarzach gości wdzięczność.

Dwie zasłyszane historie dotyczące Kościoła Ulicznego:

  1. Jest Jarmark Dominikański w Gdańsku. Niewierząca siostra dziewczyny z Kościoła Zielonoświątkowego zabiera ją na spacer. Na ulicy pewien bezdomny człowiek prosi je o pieniądze. Siostra koleżanki proponuje mu kupienie czegoś do jedzenia. Dziewczyna z KZ zaczyna opowiadać mu o Kościele Ulicznym i zaprasza go na cotygodniowe spotkania. Wtedy jakiś człowiek stojący obok odzywa się i mówi: „To prawda. Ja tam byłem. Tam jest Bóg, który uzdrawia. Chodzę tam w każdy wtorek. Oni modlili się o moją nogę, która była do amputacji i Bóg ją uzdrowił. Całkowicie. Idź tam człowieku i poznaj Boga”. Siostra chrześcijanki otwiera usta ze zdziwienia, a dziewczyna z KZ opowiada bezdomnemu mężczyźnie o zbawieniu.
  2. Monika widzi u siebie w kościele znajomą twarz mężczyzny, ale nie może sobie przypomnieć skąd go zna. Po chwili rozmowy okazuje się, że rozmawiali ze sobą rok wcześniej podczas spotkania Kościoła Ulicznego pod Złotą Bramą. Mężczyzna był wtedy bardzo sceptyczny i pełen pretensji do świata. Później ktoś do niego podszedł i zainteresował się jego życiem. Mężczyzna opowiedział o swojej chorobie. Ta osoba wykupiła mu recepty, na które nie było go stać. Ten akt dobroci skruszył jego serce. Przez kolejne miesiące to zdarzenie nie dawało mu spokoju. W końcu przyszedł do kościoła.

Bóg kocha ludzi i ma plan dla każdego.

Maciek

 

 

156 Spotkanie

IMG_20170926_173210_HDR„Powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli” (Łk 10, 24).

Głosimy Słowo Boże, a ludzie z daleka i bliska słuchają. Ulicę wypełnia Boże Królestwo. Ludzie przystają przy stoliku z literaturą i biorą do rąk Biblię. Modlimy się, aby ją czytali i odnaleźli w niej żywego Boga.

Osoby bezdomne i ubogie stoją w kolejce po zupę. Są barwne. Każda jest inna. Każda ma swoją historię. Wiele z nich próbuje coś ze sobą zrobić. Jedne się budzą do życia. Drugie poddają. Modlimy się o nie. Są wdzięczne za naszą troskę.

Z daleka przygląda się temu wszystkiemu elegancka kobieta w skórzanych, motocyklowych ubraniach. Ma łzy w oczach. Przyszła z sentymentu. Kiedyś należała do grona osób z kolejki. Od dwóch lat prowadzi normalne życie, bez alkoholu, w czystym mieszkaniu, z pracą i kartą do bankomatu. Modlimy się razem i dziękujemy Bogu za tę przemianę.

Jacek uwielbia grać na gitarze. Przychodzi kiedy tylko może, aby usługiwać. Bardzo to doceniamy. Na co dzień ciężko pracuje, aby spłacać życiowe zobowiązania. Od dłuższego czasu potrzebował nowych, porządnych okularów, na które nie było go stać. Otóż tydzień temu, gdy chwalił Boga na instrumencie, pewna osoba podeszła do niego i poruszona przez Boga dała mu kopertę. W środku były pieniądze na nowe, drogie okulary. – Nigdy nie przydarzyło mi się coś podobnego – mówi wzruszony. – Bóg jest dobry!

Mężczyzna i kobieta przyjechali z Anglii. Mają ciemną karnację. W trakcie rozmowy okazuje się, że są muzułmanami. Kasia opowiada im o Kościele Ulicznym i Jezusie Chrystusie, który przynosi nowe życie i uzdrowienie. Słuchają z zainteresowaniem. Do Kasi nagle przychodzi nadnaturalne rozpoznanie stanu kobiety. Dostaje przekonanie, aby pomodlić się o nią w kwestii bezpłodności. Nie starcza jej jednak odwagi, aby to zrobić. Żegna się z małżeństwem i odchodzi. Ale mężczyzna idzie za nią, dogania i, o dziwo, sam prosi o modlitwę.
– Od pięciu lat staramy się o dziecko, ale moja żona jest bezpłodna – informuje. – Czy mogłabyś się pomodlić o nas w tej sprawie? – prosi ze łzami w oczach. Kasię ogarnia wstyd, zachwyt i wdzięczność za to, że Bóg, pomimo jej nieposłuszeństwa, nie zostawił tych ludzi samych. Modli się o nich. Gdy kobieta się przedstawia, Kasia otrzymuje w duchu znaczenie jej imienia, które brzmi Malika.
– Twoje imię oznacza błogosławieństwo – mówi do kobiety.
– Ja wiem, że ono to oznacza w moim języku, ale skąd ty to wiesz? – pyta zaskoczona.
Kasia wraca rozpromieniona. Opowiada o całym zdarzeniu z małżeństwem. Wtedy Tomek, który od kilku tygodni przychodzi na spotkanie Kościoła Ulicznego, zamiera ze zdumienia.
– Tydzień temu, podczas modlitwy, Bóg pokazał mi w duchu jakąś kobietę i wyraźnie kazał mi się o nią modlić – odzywa się Tomek. – Wyjawił mi też jej imię. Nigdy wcześniej o takim nie słyszałem. Brzmiało Malika.

Maciek Strzyżewski

 

IMG_20170926_173029_HDRIMG_20170926_173210_HDRIMG_20170926_173826_HDRIMG_20170926_180749_HDRIMG_20170926_182018_HDRIMG_20170926_182357_HDR

155 Spotkanie

IMG_20170919_174717Złożyłem w Panu całą nadzieję. On schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania.
Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki. I włożył w moje usta śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga. Wielu zobaczy i przejmie ich trwoga, i położą swą ufność w Panu. Szczęśliwy mąż, który złożył swą nadzieję w Panu, a nie idzie za pyszałkami
i za zwolennikami kłamstwa” (Ps 40,2-5).

Część osób przytakuje tym słowom. Inni myślą jedynie o zupie. W miarę czytania i głoszenia zebrani podnoszą głowy, ogarnia ich atmosfera nieba, rodzi się głód poznania Boga i pragnienie zmiany życia. Część osób wychodzi do przodu. Modlimy się o nich. To ważny od strony duchowej moment. Ludzie są oddawani w najlepsze ręce, pod Bożą ochronę, przechodzą do życia, radości, nadziei. Uwielbiamy te chwile.

Bolka i Grześka trudno dzisiaj poznać. Ci dwa mężczyźni są dzisiaj czysto ubrani, uśmiechnięci i w ogóle nie wyglądają na osoby bezdomne. Taki widok cieszy bardziej niż cokolwiek innego. Pragnienie normalności, pod wpływem światła z nieba, przebiło się u nich przez życie w upodleniu, poniżeniu, życie bez nadziei. Modlimy się, aby wytrwali.

Zosia z mamą zrobiły piękne, świeże kanapki dla osób głodnych. Poprzednim razem otrzymały od Boga przekonanie, że mają je robić z najlepszych produktów, nie tak aby było najtaniej, lecz jak dla swojej rodziny czy nawet dla samego Boga.

Jacek sączy na gitarze swoje ulubione, wieczorne klimaty.

Przechodząca Ukrainka słucha Piotra. Ona też czyta Biblię. Cieszy się, że spotyka na ulicy ludzi, którzy kochają Boga tak jak ona.

Mają dzisiaj miejsce wyznania, przeprosiny, łzy. Dokonują się rzeczy niewidzialne. Rodzi się życie. Bóg znajduje przystęp do serca człowieka. Owce trafiają w bezpieczne miejsce, które jest przy najlepszym Pasterzu. Nie zawsze ta praca jest lekka i przyjemna. Zawsze jednak ważna i znacząca, Bogu miła.

Maciek

IMG_20170919_174717IMG_20170919_175026IMG_20170919_175019

152 Spotkanie

1Po dwóch miesiącach z radością wracamy pod Złotą Bramę. W Brzeźnie mieliśmy dobre warunki, ale nie czuliśmy Bożego namaszczenia, które jest tak bardzo namacalne tutaj. Piotr mówi, że sprawiły to lata modlitw, służby, przelanych łez, potu i zupy.

Bóg nas pobłogosławił nowymi stolikami. Stare się rozsypały. Rozstawiamy je i z miejsca podchodzą do nich ludzie. Na jednym leżą książki. Przy drugim odbywają się konsultacje i modlitwy.

Pewna kobieta widząc flagę UZDROWIENIE prosi o modlitwę. Szczerość , otwartość i błogosławieństwo opisują to piękne spotkanie. Podobnie jest w przypadku kolejnych osób.

Jakiś czas temu napisał do mnie człowiek, który poinformował mnie, że Kościół Uliczny nie jest z Boga, bo Jezus nie używał sprzętu nagłaśniającego. Z dzisiejszego spotkania byłby zadowolony, bo nie mamy ani muzyki, ani mikrofonu. Sprzęt oddaliśmy do przeglądu. Pomimo tego, że nie jesteśmy nagłośnieni to zauważalny jest duży ruch. Ludzie podchodzą, przeglądają książki, zadają pytania, proszą o modlitwę. Chcą tutaj być. Czujemy, że teren na którym stoimy to coś znacznie więcej niż Polska, to Królestwo Boże.

Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (Mt 5,23.24) – przemawiamy bez mikrofonu do grupy mężczyzn, którzy żyją w brutalnym środowisku. Dzielą się z nami swoim doświadczeniem w kwestii przebaczenia. Nie można spotykać się z Bogiem jeżeli nosi się w sercu nienawiść. Wiedzą o tym.

– Przez wiele lat byłem na dnie. Ciężko piłem i spałem na ulicy – woła Przemek, któremu już szósty rok schodzą blizny z twarzy. Namawia słuchaczy, aby nigdy nie schodzili z Bożych dróg. Spotyka się ze zrozumieniem.

Człowiek z Kościoła przynosi siatkę pełną dobrej jakości ubrań. Wśród nich są buty, o które najtrudniej. Jest dzisiaj wiele osób bezdomnych, które nie są pogrążone w nałogach. Cieszymy się, że ubrania trafiają w dobre ręce.

Kaśka ze swoimi dziećmi zrobiła pełną skrzynkę  bułek. Dzisiaj nie mamy jeszcze zupy, ale kanapki rozwiązują problem głodu. Wszyscy się najadają

Wielu z dzisiejszych gości nie wygląda na bezdomnych. Są młodzi, czyści, dobrze ubrani. Warto im pomóc. Chcemy im pomóc. Pomożemy jeżeli wykażą chęci.

– Wyrządziłem ludziom wiele zła. Byłem świadkiem strasznych rzeczy. W pewnym momencie nie dałem już rady. Uciekłem od przestępczego życia. Teraz zaczyna do mnie docierać w czym uczestniczyłem. Jest ciężko. Chcę zmiany – mówi młody chłopak. Opowiadamy mu o nowonarodzeniu (J 3,3).

– Rzeczy, o których mówicie są tak ważne i święte, że czuję się niegodny, aby o nich słuchać w takim stanie (jest lekko podpity). Obiecuję przyjść za tydzień całkowicie trzeźwy i zadbany. Wtedy poproszę o powtórzenie tych treści – mówi, a my jesteśmy pod wrażeniem jego świadomości. Wie, że ziemia na której stoi jest święta, bo tutaj jest Bóg.

– Cieszę się, że dzisiaj tutaj przyszłam. To spotkanie bardzo mi pomogło. Miałam dużo problemów. Czuję, że wiem co mam teraz robić – mówi nasza przyjaciółka.

Niesamowity czas! Wszyscy pracownicy są pod wielkim wrażeniem tego co się dzisiaj działo. Wspólnie oddajemy Bogu za to chwałę.

Maciek