Cud wigilijny

DSC_0091.JPGTydzień wcześniej Przemek zapoznał panią, która pracuje w kiosku z gazetami. Opowiedział jej o nowym życiu w Jezusie Chrystusie, o Kościele Ulicznym, o pracy z osobami bezdomnymi. Gdy poszedł do niej następnym razem, kobieta zaskoczyła go w potężny sposób:
– Po naszej rozmowie postanowiłam, że postawię puszkę i będę zbierała pieniądze na waszą wigilię. Wczoraj opróżniłam jedną puszką, a tutaj są pieniążki z drugiej. Niech Bóg was błogosławi! – I pobłogosławił.

W sobotę na wigilię zorganizowaną przez Kościół Uliczny w Malborku dotarło blisko 70 osób, głównie bezdomnych. W klimatycznej jadłodajni pana Krzysztofa spędziliśmy kilka godzin przy suto zastawionym stole i Słowie Bożym. Cieszyliśmy się, że ci wszyscy ludzie, którzy nie mają lekko, mogli wziąć udział w tej królewskiej uczcie. Marzy nam się jednak coś znacznie więcej – aby takim królewskim życiem chcieli żyć na co dzień.

Anka i Jurek są parą. Od dwóch dni nie pili, aby móc przy świątecznym stole zasiąść w godnym stanie. Było widać, że się starają. Ania i Przemkiem umówili się z nimi dnia następnego na dworcu. Przynieśli im cały zestaw ubrań – skarpetki, majtki, spodnie, podkoszulki, koszule, bluzki, kurtki na nową drogę życia. Obdarowana para miała łzy w oczach. Powiedzieli, że podczas wigilii coś się wydarzyło i nie mogą już dłużej pić. W tym momencie do rozmawiającej czwórki, tam na dworcu, podeszła nieznana kobieta. Powiedziała, że ma możliwość załatwienia miejsca w ośrodku dla osób uzależnionych oraz że oferuje tę pomoc, bo widzi, że ci dwoje jest gotowych, aby rozpocząć nowe życie. Błogosławimy ich decyzję, ich pragnienia i ich przyszłość

DSC_0027.JPG

DSC_0100.JPG

DSC_0041.JPGDSC_0057.JPG

DSC_0083.JPG

DSC_0091.JPG

DSC_0093.JPG

 

 

Reklamy

Uliczna wspólnota marzeń

KUK (14)W miniony weekend w Hotelu Księcia Józefa na II Ogólnopolska Konferencji Kościoła Ulicznego spotkali się pasjonaci ewangelizacji ulicznej z całej Polski. Rzadko się zdarza, aby 100% zebranych było w 100% zaangażowanych w misję. Od wejścia można było widać osoby od 20-80 roku życia, które się uśmiechały, przytulały, modliły się o siebie nawzajem i z entuzjazmem opowiadały o tym, co Bóg czyni w ich otoczeniu. Słowem Bożym dzielili się: Paweł Bukała, Leszek Korzeniecki, Maciej Strzyżewski, Fabian Błaszkiewicz. Bardzo dużo ludzi od wielu lat nie przeżyło tak głęboko spotkania z Bogiem jak na Konferencji Kościoła Ulicznego. Atmosfera szacunku docenienia i uhonorowania wolontariuszy Kościołów Ulicznych była dla nas olbrzymią zachętą.
 
Zostało przypomniane nazwisko Artura Pawłowskiego – „Adwokata Ulicy” – pioniera pracy ulicznej w Polsce. Wszystkie świadectwa, wykłady, uwielbienie były silnie przesiąknięte Bożą obecnością. Wzruszającym momentem, który spontanicznie pojawił się w piątek około północy, było przeproszenie kobiet ze strony mężczyzn za to, że w kościołach są przez nich zepchnięte do ról służalczych i porządkowych, podczas gdy ich potencjał duchowy i intelektualny, dany im przez Boga, powinien być wykorzystywany znacznie efektywniej dla głoszenia dobrej nowiny. Podczas tego aktu pojawiło się wiele łez.
 
Podszedłem do pewnej uśmiechniętej dziewczyny, która, jak się okazało, dopiero co się nawróciła i przyjęła chrzest. Zaproponowałem jej modlitwę. Ucieszyła się.
– Którą osobą jestem, która się dzisiaj modli o ciebie? – zapytałem.
– Siódmą – odpowiedziała.
Taka była to konferencja.
 
Maciek
KUK (6).jpg
KUK (5).jpg
KUK (4).jpg
Fabian.jpg
KUK (8).jpg
KUK (9).jpg
KUK (14).jpg
KUK (12).jpg
KUK (13).jpg
KUK (3)
KUK (2)
KUK (7)
KUK (11).jpg

Wigilia bez uprzedzeń 2

dsc_0114Po raz drugi, we współpracy z Kościołem Armia Dawida, Kościół Uliczny w Gdańsku zorganizował wigilię dla osób bezdomnych i potrzebujących.

Wieczór był wymarzony. Nie tyle zorganizowaliśmy coś dla kogoś, lecz raczej wspólnie świętowaliśmy pamięć o naszym Panu, Jezusie Chrystusie. Nasi goście przyszli bardzo dobrze przygotowani. Byli czyści, ogoleni i ładnie ubrani. Ktoś z obsługi powiedział, że jeszcze nigdy nie widział tak zadbanych ludzi, którzy mieszkają na ulicy. Ponadto goście byli bardzo mili i komunikatywni. Wielokrotnie wyrażaliśmy wdzięczności Bogu, który nas ze sobą zapoznał i połączył. Wiele osób zawdzięcza Jemu nowe życie.

Rok temu na wigilię zorganizowaną przez Kościół Uliczny przyszedł Zbyszek, bezdomny alkoholik. Przyprowadził go inny bezdomny mężczyzna. Zbyszek skorzystał z zaproszenia na nabożeństwo, które odbywało się w niedzielę, o godzinie 10.30. Przyszedł na nie i pozostał. W taki sposób znalazł swój dom i rodzinę. W ostatni piątek ponownie brał udział w kolacji wigilijnej, tym razem już nie jako gość, lecz gospodarz w garniturze.

Zbyszek od roku nie pije. Pracuje. Kupił działkę z altanką i w niej mieszka. Ma tam ciepło i przytulnie. Regularnie opłaca wszystkie rachunki. Dobrze zarabia. Właśnie wrócił z Wysp Bachama. Przedtem pracował w Indonezji. Wcześniej w USA. Zbiera pieniądze na mieszkanie. Udało mu się już naprawić więzy z synem, wnuczką oraz siostrą. Zależy mu na kolejnych osobach z rodziny. Mówi, że za swoją przemianę dziękuje Jezusowi Chrystusowi, który dał mu tę szansę.

Po wspólnej kolacji odbył się koncert kolęd w wykonaniu Chóru Gospel. Po koncercie wszyscy goście otrzymali paczki. Potem wszyscy spontanicznie wzięli się za sprzątanie sali. Był to miły z ich strony akcent.

Szczególne podziękowania kieruję dla Beaty, pastora Krzysztofa, Karoliny i Remiego, Ani i Piotra, Beaty i Roberta oraz Chóru Gospel działającego przy Kościele Armia Dawida, dzięki którym mogła się odbyć ta piękna uroczystość.

Maciek

 

dsc_0090 dsc_0097 dsc_0105 dsc_0106 dsc_0114 dsc_0129 dsc_0146 dsc_0150

Wymarzony piknik

DSC_0159– Zabierzmy ich nad jezioro! Wynajmiemy autobus. Kupimy kiełbaski, ziemniaki i ciasta. To będzie wydarzenie ich życia! – Robert się nakręca, a ja kupuję ten pomysł. – To będzie sporo kosztowało, ale znając naszego Boga, to nie musimy  martwić się o pieniądze – myślę o szczegółach.

Następnego dnia Robert dzwoni i mówi, że ma już tysiąc złotych na wynajęcie autobusu. Dała je jakaś kobieta, której spodobał się pomysł. Pewien mężczyzna, któremu opowiadam o planach wyjazdowych daje drugie tysiąc na produkty. Ludzie są niesamowici! Mogliby za te pieniądze kupić coś dla siebie, gdzieś pojechać, dać dzieciom. Czują jednak, że trzeba się dzielić z tymi, którzy mają mniej niż oni, którym jest ciężej. Tych dających jest zaskakująco wielu.

Jeżdżę po okolicy i szukam właściwego miejsca. Jezior jest wiele, ale dostęp do nich nieciekawy. W Sianowie koło Kartuz znajduję ładną łąkę, na której znajduje się gotowe miejsce na ognisko, boisko do gry w nogę i do kosza. Miejsce idealne. Idę do sołtysa i mówię, że chcemy przyjechać z ekipą z Gdańska. Jest zadowolony i mówi, że przygotuje patyki na kiełbaski. Prowadzi mnie do pana Władka. Ten załatwi drewno na ognisko. Kolejna ważna sprawa załatwiona.

Wypożyczamy ławki z zaprzyjaźnionego Kościoła. Kupujemy piłki do gry i naczynia jednorazowe, kiełbaski, miech bulew jak mówią Kaszubi i jesteśmy gotowi.

Nadchodzi dzień. Do Sianowa przyjeżdża autokar, elegancki nowy Mercedes. Wysypują się z niego nasi podopieczni po życiowych przejściach. Cieszą się jak dzieci. Z Poznania przyjeżdża Karol, który udziela się w tamtejszym Kościele Ulicznym, aby pomóc.

Rozstawiamy obozowisko. Zaczynamy modlitwą i historiami o Bożej dobroci i mądrości. Opowiadamy o życiu ludzi przemienionym przez Boga. Budujemy wiarę i karmimy nadzieję na lepszą przyszłość dla tych, którym się ono zawaliło.

Kilka osób nie przyjechało. Cały tydzień czekali na piknik i bardzo się cieszyli, ale w dniu przyjazdu upili się. Tak się dzieje z wieloma z nich. Chcą normalnego życia, ale nie mają kręgosłupa, aby cokolwiek sensownego wybudować. Podążają za prymitywnymi pożądliwościami, a te rujnują im życie. Podczas pikniku wszyscy są trzeźwi i ogarnięci. Dla niektórych z nich to wielki wysiłek i poświęcenie. Modlimy się, aby Bóg ich wzmacniał, prowadził, wyznaczał nowe drogi i dawał siłę do ich pokonania. Widzimy, że robią postępy. Słyszą kolejne świadectwa, kolejne biblijne nauczanie, zwierzają się ze swoich rozterek, ktoś się za nimi modli. Czujemy, że w duchowej rzeczywistości zachodzą zmiany. Ewangelia rodzi owoc.

Od sołtysa odbieram nie tyle patyki, co fachowe, metalowe ruszta. Dnia poprzedniego pospawał je specjalnie dla nas. Wszystko co mamy jest najwyższej jakości: kiełbaski drobiowe, delicje, pierniczki, drogie ciasta. Dwa dni wcześniej przywieźli je nam z hurtowni za free, specjalnie na ten piknik.

Fajnie jest przy ognisku nad wodą. Wszyscy pieką kiełbaski i się śmieją. Chłopaki grają w piłkę nożną. Pierwszy raz od lat. Inni ze sobą rozmawiają, modlą się, przytulają. Jest to dobry czas w Bożym Królestwie. Już teraz wiemy, że nie jest to nasz ostatni wyjazd.

Maciej Strzyżewski

 

2 DSC_0033 DSC_0045 DSC_0058 DSC_0060 DSC_0061 DSC_0067 DSC_0075 DSC_0088 DSC_0104 DSC_0145 DSC_0159 DSC_0161 DSC_0164 DSC_0170DSC_0267DSC_0265DSC_0255DSC_0252DSC_0238DSC_0234DSC_0224DSC_0220DSC_0217DSC_0201DSC_0196DSC_0191DSC_0171DSC_0294DSC_0303DSC_0316

4 Spotkanie czwartkowe

Na ostatnim spotkaniu było nas sześciu. Faceci po poważnych życiowych zawirowaniach. Dwóch już wyszło z dołu, jeden wychodzi, a dwóch pragnie żyć normalnym życiem.

Zawsze otwieramy Biblię, bo stamtąd płynie nadzieja i wskazówki do tego, aby iść właściwą drogą. Mężczyźni otwierają się. Czują się bezpiecznie. Kiedyś mieli serca jak skała, teraz ich serce staje się mięsiste (Ez 36,26).

– Nigdy nie płakałem. Gdy mnie bili, gdy mnie zamykali, gdy rodzice płakali. Nigdy. Teraz łzy same mi płyną, gdy zdaję sobie sprawę z tego, co zrobił dla mnie Jezus – mówi jeden z uczestników.

– Mam pracę. Niewiele zarabiam, ale chodzę tam każdego dnia z radością. W końcu prowadzę uczciwe życie i to mi się podoba – mówi drugi.

– Chcę być wzorowym ojcem dla swojego dziecka. Nie podoba mi się jak żyję w tej chwili – mówi trzeci.

Rozmawiamy tak ze sobą każdego tygodnia, czytamy Biblię i modlimy się, a Bóg jest między nami.

Maciej Strzyżewski

 

DSC_0003 DSC_0005

Dzieciaki pomagają

1 (2)Na zaproszenie Chrześcijańskiej Szkoły Montessori w Gdańsku w ramach rekolekcji poprowadziliśmy zajęcia. Opowiadaliśmy o Kościele Ulicznym, o biednych ludziach i poświęconych wolontariuszach, którzy są misjonarzami. Dzieciom bardzo podobały się opowieści i same z siebie zaproponowały jak mogłyby pomóc. Dnia następnego w ramach zajęć w klasach I-III dzieciaki zrobiły kanapki dla ludzi, którzy „nie mają swojego domku, ani swojego łóżeczka”, poruszone losem biednych. Zrobiły także papierowe jajka z tekstami biblijnymi, które przypominają o tym, co Jezus zrobił dla nas na krzyżu. Następnie przyszły na spotkanie Kościoła Ulicznego, aby to wszystko rozdać. Dzieci były bardzo zadowolone, a dorośli wzruszeni ich zaangażowaniem. Nowa kadra wolontariuszy rośnie nam szybciej niż się spodziewaliśmy.

1

2 3