Wioleta

1Podczas ostatniego spotkania Kościoła Ulicznego rozchodzi się smutna wieść, że w tragicznych okolicznościach zmarła bezdomna kobieta.

Dnia następnego otrzymuję telefon od nieznanej osoby. Przedstawia się jako Anna z Tczewa. Opowiada mi o ostatnich zdarzeniach w swojej rodzinie. Jej mąż miał siostrę, z którą przed laty stracił kontakt. Wiedział jedynie, że była alkoholiczką i mieszkała na ulicy. Nie miał od niej wieści od siedemnastu lat, aż do ostatniego piątku, kiedy do ich drzwi zapukała policja i poinformowała, że jego siostra nie żyje.

Anna i jej mąż oboje są wierzący. Oboje aktywnie uczestniczą w życiu Kościoła. Zależy im, aby urządzić siostrze godny pogrzeb, podczas którego można byłoby powiedzieć kilka dobrych słów o bezdomnej kobiecie. Jednak nie znają żadnych dobrych faktów na temat jej życia. Najbardziej zależy im na tym, aby dowiedzieć się czegoś na temat jej życia z Bogiem. Nie ma jednak osób, które takich informacji mogłyby udzielić. Tak się przynajmniej wydaje.

Anna jedzie do Gdańska. Na parkingu jakiś mężczyzna za „co łaska” kieruje jej samochód na miejsce. W pierwszych słowach informuje ją, że jest bezdomny. Ona odruchowo mówi mu o pogrzebie bezdomnej siostry brata. Mężczyzna pyta czy miała na imię Wioleta. Anna zaskoczona potwierdza. Mówi, że znał ją i inni bezdomni też. Wtedy mówi to, co Anna z mężem chcą usłyszeć najbardziej:

– Widzi pani. My się wszyscy znamy, bo w każdy wtorek chodzimy na Kościół Uliczny. Tam się nami opiekują. Przemawiają do nas z Biblii i uczą nas kochać Boga. Dają nam jeść i modlą się o nas. Wioleta też tam zawsze z nami była. O nią też się modlili i dostała od nich Biblię.

Anna szczęśliwa wraca do domu. Towarzyszy jej nadzieja. Ma dobre wieści dla męża. Najlepsze z możliwych.

Maciej Strzyżewski

Reklamy