164 Spotkanie

– Słowa, które są tutaj wypowiadane każdego tygodnia, to ziarno, które pada na różny grunt. To jednak jaki ziarno wyda plon zależy od nas (Mt 13,3-8). Można lubić słuchać opowieści o Bogu, ale jeżeli nie zrobimy niczego ze słowem, które słyszymy, to w naszym życiu nic się nie zmieni – głosimy przez mikrofon. Gdy zaczynamy się modlić, połowa bezdomnych mężczyzn zdejmuje czapki z głów.

Piotr lubi jeść w mieście. Niedawno trafił do małej wegańskiej knajpki na Starym Mieście. Gdy jadł zamówioną potrawę, rozmawiał z właścicielem o Bogu, zbawieniu, Kościele Ulicznym i bezdomności. Właściciel baru pojawił się na naszym ostatnim spotkaniu. Zostawił po sobie torbę pełną naleśników. Błogosławimy tego człowieka.

Udało nam się kupić piękne czapki i rękawice w dobrej cenie. Rozdajemy je tym, którzy marzną. Przyjemnie jest widzieć jak osoby potrzebujące  się cieszą i rozgrzewają. 15 l herbaty znika w ciągu krótkiego czasu.

– Kim wy jesteście? – pyta pewien człowiek. Opowiadamy mu o idei Kościoła Ulicznego. Jest zachwycony, że chrześcijanie z różnych Kościołów potrafią się dogadywać i wspólnie działać. Na koniec otwiera portfel i daje nam jakieś pieniądze na utrzymanie KU, a my po chwili idziemy do apteki i kupujemy opatrunki  i leki dla bezdomnego mężczyzny po operacji.

Kuba przychodzi regularnie, aby zjeść zupę i pobyć z nami. Nie jest bezdomny  i ma pracę, ale mówi, że jego życie nie jest takie jakie być powinno. Jest bardzo otwarty na Boga. Jego kumple, z którym przychodzi, też. Proponujemy modlitwę. Mężczyźni obejmują się i spijają Boże namaszczenie, które na nich spoczywa. Piękne duchowe, doświadczenie.

Bezdomny mężczyzna trzyma chleb dla swojego kolegi, który je zupę. Widać, że dbają o siebie jak starsze rodzeństwo o młodsze. Wzruszający widok. Oboje mają wytatuowane oczy – pamiątka z miejsca odosobnienia. Gdy podchodzę do nich z przejęciem pytają czy mogą mnie nazywać bratem. Cieszę się, że mają takie pragnienie.  W Jezusie Chrystusie jesteśmy rodziną . W pewnym momencie obejmujemy się za ramiona i modlimy. Bardzo przeżywają tę chwilę.

Maciek

Reklamy