Wigilia Kościoła Ulicznego 1

W zeszłym roku o tej porze zorganizowaliśmy wigilię dla 100 bezdomnych osób z Kościoła Ulicznego. Swoich wnętrz, potraw i kelnerów udostępniła nam gdańska restauracja Barbados. Było to duże i energochłonne wydarzenie. Tak duże, że w tym roku postanowiliśmy imprezy nie powtarzać.

dsc_0096 dsc_0225

Jeden z wolontariuszy, Piotr, uparł się jednak i powiedział, że wigilia być musi być. I była. Zorganizowało ją u siebie Trójmiejskie Centrum Chrześcijańskie. Przyszło 20 gości z Kościoła Ulicznego oraz 20 wolontariuszy z Kościoła, którzy imprezę zorganizował. Był to piękny czas rozmów, modlitw i wspólnego śpiewania. Uczestnicy gorąco podziękowali za smaczne jedzenie, troskę i czas poświęcony na wysłuchanie ich problemów.

Chwilę później przenieśliśmy się do pobliskiej noclegowni dla bezdomnych mężczyzn, gdzie tego samego popołudnia rozpoczęła się następna impreza. Cdn.

Maciej Strzyżewski

1 2 DSC_0455 DSC_0457 DSC_0463 DSC_0464 DSC_0468 DSC_0470 DSC_0472 DSC_0476 DSC_0480 DSC_0489 DSC_0498 DSC_0500 DSC_0509 DSC_0512 DSC_0513 DSC_0515 DSC_0518 DSC_0520 DSC_0525 DSC_0529 DSC_0531 DSC_0542 DSC_0544 DSC_0547

 

Ze śmietnika do sypialni

Historia człowieka, który 20 lat temu wypadł ze społecznego obiegu, ale teraz do niego wrócił.

Jakiś czas temu z całą rodziną oglądałem wzruszający film pt.: „Wielki Mike” z Sandrą Bullock w roli głównej. Kobieta z bogatej rodziny, której mąż jest właścicielem sieci restauracji Taco Bell, spotyka czarnego chłopaka, który tuła się po ulicy, bo nie ma domu. Kobieta zabiera go do swojego małego pałacu. Daje mu wszystko, czym dysponuje jej rodzina. Jej nastoletnie dzieci akceptują chłopca pomimo tego, że pochodzą z dwóch różnych światów. Historia kończy się tym, że dzięki tej rodzinie, staje się on jednym z najbardziej rozpoznawanych sportowców w USA. Byliśmy bardzo poruszeni tą historią, ale nie sądziliśmy, że coś podobnego mogłoby się przydarzyć także nam.

1 Festiwal 1Lipiec 2015. Na Starym Mieście w Gdańsku odbywa się Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej o nazwie Tydzień Jezusa. Występują naprawdę mocne grupy: polski Kanaan i Pray Session Band, grające muzykę z pogranicza gospel, folku i jazzu. Brent Grosvenor (USA) wystawia swój broadwayowski musical. Występuje Leye Oladipupo (Anglia) – genialny multiinstrumentalista, grający soul, reggae i R&B. Pojawia się polski raper i freestyler Kolah.

W czwartkowy wieczór w ciężkim rockowym brzmieniu gra gdański zespół Przed Nami. Do ich muzyki grupa teatralna Tożsami przedstawia spektakl pt.: „Golgota”, który pokazuje misję i śmierć Chrystusa. Jest ciepły wieczór. W pierwszym rzędzie, na ławce dla widowni, stoją dwie butelki w połowie niedopitego piwa. Ich właściciele, chłopak i dziewczyna, biorą udział w przedstawieniu, gdzie grają ludzi zagubionych.

3 Festiwal 3

Po występie podchodzę do dwójki z piwem. Dołącza do nas jeszcze jeden mężczyzna z głębokimi bliznami na nadgarstkach. Mówi, że jest anarchistą. Po chwili podchodzi jeszcze kobieta, która mówi, że jest prostytutką. Stoimy w piątkę i rozmawiamy ze sobą na temat życia i śmierci. Są bardzo poruszeni spektaklem.

Pewien podpity człowiek wyraźnie przeżywa w swoim wnętrzu coś głębokiego, a jego twarz wręcz lśni. Znajduje się w duchowym uniesieniu. Od 20 lat jest alkoholikiem i bezdomnym. Modlimy się za nim. Obiecuje, że przestanie pić. Jego deklaracja nas cieszy, ale czy to zrobi? Póki co wylewa dwie butelki taniego wina, które ma przy sobie. – Jestem słaby, ale odtąd Pan będzie moją siłą – mówi.

Następnego dnia ku naszemu zaskoczeniu i radości Andrzej jest trzeźwy. Kolejnego dnia przychodzi ponownie i w dalszym ciągu jest trzeźwy. Bierze udział w pokojowej manifestacji ludzi wdzięcznych Bogu o nazwie Marsz dla Jezusa, gdzie wraz z dziewczyną, która dwa dni wcześniej piła piwo, niosą teraz razem transparent z napisem: Jezus Chrystus jest Panem! Wieczór przynosi jednak kryzys. Andrzejowi zaczynają trząść się ręce. Nie uśmiecha się. Jest blady i smutny. Mówi, że jest mu ciężko, ale nie chce pić. Wiozę go do szpitala na odtrucie. Na szczęście przyjmują go.

4 Pochód

5 Andrzej przed

Wyjeżdżam na SLOT Art Festiwal, gdzie prowadzę warsztaty. Jestem bardzo zajęty. Zapominam, że czas szybko biegnie. Dzień po powrocie dostaję telefon z informacją, że Andrzej wychodzi ze szpitala. Nie jest to dobra wiadomość, bo nie zdążyłem załatwić dla niego ośrodka. Nie wiem co zrobić? Pozwolić mu wrócić na śmietnik, do starego środowiska? Wszystkie dni starań poszłyby na marne. Zapada trudna decyzja. Z żoną zabieramy go do siebie do domu, gdzie dostaje wygodne łóżko, pachnącą pościel, dużą kolację i ręcznik. Śpi jak niemowlę.

Następnego dnia Andrzej jest niezwykle szczęśliwy. Patrzy przez okno mojego domu i mówi, że jeszcze nigdy nie widział tak zapuszczonego ogrodu. Oznajmia, że jest ogrodnikiem i chętnie wkroczy w jego gąszcz, aby go uporządkować. Pozwalam mu na to. Jestem zaskoczony tempem zmian jakie zachodzą w Andrzeju. Jest zniszczony, ale jest bardzo dobrym pracownikiem. Zabieram go do sklepu. Kupuję mu nowe buty, spodnie i inne rzeczy. Ogolony, w nowych ubraniach wygląda jak normalny zdrowy obywatel. Swoją drogą za dwa tygodnie otrzyma nowy dowód osobisty. Chcemy odwiedzić także kilka instytucji, aby sprawdzić co jeszcze da się dla niego zrobić.

Andrzej nie miał dzieciństwa. Wielu podstawowych umiejętności nikt go nigdy nie nauczył. Zdobywa je dopiero teraz, w wieku blisko 50 lat, ale robi to chętnie i z radością. Docenia każdą chwilę spędzoną w naszym domu. Zaczyna wierzyć, że wiele może jeszcze w życiu osiągnąć. Próbuję załatwić mu ośrodek, gdzie będzie mógł przejść terapię. Musi nauczyć się odpowiedzialności za własne życie, zarządzania pieniędzmi, właściwego reakcji, kiedy widzi wszechobecne nazwy Żywiec albo Tyskie. Na razie nie radzi sobie. Wpada w panikę. Nie chce mieć przy sobie pieniędzy. Boi się ponownego upadku. Andrzej nigdy nie miał rodziny. Po festiwalu na Starym Mieście zyskał ją. Wiele osób dzwoni i pyta co u niego słychać. Moje córki są zadowolone z jego obecności. Przyniósł do naszego domu wiele radości.

6 Andrzej po

Andrzej ma duszę żołnierza i wygląda na to, że na dobre wszedł w szeregi duchowej armii. Rano dzwoni mój przyjaciel, Franek. Każe pozdrowić Andrzeja od podporucznika Wiśniewskiego. Ten prostuje się, salutuje i zupełnie poważnie mówi : Panie podporuczniku, starszy kapral Kilarski melduje się!

Maciej Strzyżewski

 

Autor na co dzień działa w Fundacji Wszystko Jest Możliwe, której jednym z projektów jest Kościół Uliczny w Gdańsku. Jest to ponad wyznaniowa inicjatywa społeczna, w ramach której wolontariusze pomagają biednym i bezdomnym w powrocie do społeczeństwa, poprzez pomoc materialną i duchową. Więcej na ten temat na stronie: www.kosciolulicznygdansk.org

16 spotkanie Kościoła Ulicznego

DSC_0048Przedostatni dzień roku spędziliśmy na mrozie, w zamieci śnieżnej. Było pięknie. Czysto i świątecznie. Świętowaliśmy dobroć naszego Boga. Ludzi było niewielu. Przyszli ci najbardziej potrzebujący, którzy walczą o przetrwanie, którzy potrzebują pokarmu i kurtki. Daliśmy im jedzenie i ubranie, słowo i pokrzepienie. Pewien mężczyzna tydzień wcześniej miał spuchnięte, sine z zimna nogi. Zamówił buty w numerze, jakiego nie udało nam się zdobyć. Jeden z wolontariuszy kupił mu te buty. Inna wolontariuszka oddała biednej kobiecie swoje rękawiczki. Jakaś kobieta uklęknęła i przeżegnała się przed osobą głoszącą Słowo Boże jak przed ołtarzem. Podczas, gdy osoby biedne tłoczyły się w oczekiwaniu na zupę, inny biedny mężczyzna stał i czekał na modlitwę i uzdrowienie. Wysyłałem go, aby poszedł najpierw coś zjeść. On nie chciał. Pragnął najpierw modlitwy o swoje życie. Otrzymał ją. Ostatecznie przyjął Jezusa do swojego życia. W roku 2014 Bóg uczynił wiele cudownych rzeczy, które mieliśmy przywilej oglądać.

Maciej Strzyżewski

DSC_0036

DSC_0045

DSC_0047

DSC_0048

DSC_0057

DSC_0059

DSC_0067

DSC_0077

DSC_0079

DSC_0094

DSC_0096

DSC_0098

DSC_0102

DSC_0116

DSC_0118

DSC_0122

DSC_0124

DSC_0127

DSC_0130