144 Spotkanie

Dzisiaj gra u nas Piotr Jankowski i Przyjaciele. To duże wydarzenie. Piotr Jankowski jest perkusistą w zespole New Life M, w którego skład wchodzą: Agnieszką Musiał, Marcin Pospieszalski, Joachim Mencel, Robert Cudzich. Z New Life M współpracowali: Mieczysław Szczęśniak, Ewa Uryga, Natalia Niemen i Basia Włodarska. Dzisiaj śpiewa z nim wokalistka – Joanna Lewandowska, która jest zwyciężczynią programu Szansa na Sukces z udziałem Mietka Szczęśniaka.

Bezdomny mężczyzna stoi z zaciśniętymi pięściami, a jego twarz jest czerwona ze złości. Widać, że zaraz eksploduje. Toczy się spotkanie Kościoła Ulicznego. Piotr podchodzi do niego i bez słów obejmuje go jedną ręką. Po chwili on robi to samo. Stoją tak razem i słuchają muzyki. Mężczyźnie rozluźniają się dłonie, a w oczach pojawiają się łzy. Kiedy zespół śpiewa „Bóg jest moją drogą, prawdą i życiem”, śpiewa razem z nimi i nie ma w nim już ani odrobiny agresji.

Przechodząca obok kobieta zatrzymuje się i pyta o Kościół Uliczny. Jest zachwycona. Zostaje z nami do końca. Śpiewa, tańczy i modli się. Obiecuje, że będzie przychodzić regularnie.

Muzycy głoszą Słowo Boże i dzielą się świadectwami. Wielu ludzi jest dzisiaj dotkniętych. Wokół jest wiele radości i wdzięczności. Cudowny widok. To Królestwo Boże.

Maciek

143 Spotkanie

„Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” (J 10,27.28).

– Jezus jest naszym pasterzem. My Jego owcami. Czy znamy Jego głos? Czy dajemy się Jemu prowadzić? Jeżeli tak, to znajdujemy się w najlepszym możliwym miejscu. Jeżeli chodzimy swoimi drogami, to jesteśmy wystawieni na niebezpieczeństwo, narażeni na rozszarpanie przez wilki. Każdego dnia podejmujemy decyzję za kim chcemy podążać. Wybierajmy zawsze Jezusa – zachęcamy.

Dzisiaj usługuje zespół Przed Nami z Kościoła Droga Pana. To weterani służby na ulicy. Przekazują bardzo konkretne treści i robią to bardzo odważnie. Przechodnie zatrzymują się i słuchają. Są pod wrażeniem przesłania i kunsztu muzyków. Na stoliku z literaturą znajdują się darmowe płyty zespołu. To gest rzadko spotykany.

– To, co tutaj oglądam jest niesamowite! Czegoś takiego jeszcze nie widziałam – mówi Kasia ze Szkoły Nowej Ewangelizacji. Jest wzruszona tym, że tak otwarcie można mówić o Bogu oraz że ludzie tak dobrze reagują na duchowe treści.

Pewien człowiek przyjechał do Gdańska pełen złych emocji względem pewnej osoby. Chodził po mieście i nie potrafił dać sobie rady ze swoimi myślami. Gdy słyszy co dla niego zrobił Jezus, uspokaja się i reflektuje. Zaczyna rozumieć, że pozwolił swoim myślom popłynąć w niewłaściwym kierunku. Dziękuje i odchodzi szczęśliwy.

Dzisiaj mamy wiele darów. Pewien mężczyzna przywozi pół samochodu ubrań. Jest zupa i mnóstwo kanapek. Pewne małżeństwo przynosi herbaty i mydła. Ludzie w odruchu serca chcą coś zrobić dla innych i to jest cudowne.

Maciek

 

142 Spotkanie

„Zbliżali się do Niego celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15,1.2).

141 Spotkanie

– Jezus nie umarł i nie zmartwychwstał, abyśmy mogli jedynie chodzić do Kościoła. On umarł, abyśmy mogli zmienić sposób myślenia i rozpocząć nowe życie (Rz 12,2) – przemawia Jacek, a słuchają go z uwagą ludzie, którzy zdecydowanie potrzebują nowego życia m.in. trzech podpitych siedemnastolatków, którzy uważają że picie to fajna zabawa. Pokazujemy im osoby, które przez alkohol straciły wszystko – rodzinę, pracę, zdrowie. Nikt z nich nie rozpoczynał od picia wódki czy denaturatu. Gdy zaczynali przygodę z alkoholem, sięgnęli „tylko” po piwo lub wino. Działo się to w czasie kiedy mieli 17 lat. „Wino – to szyderca, mocny trunek – to wrzaskliwa kłótnia; i nie jest mądry, kto się od niego zatacza” (Przy. 20,1).

Przy stole z jedzeniem panuje duży ruch, pomimo że nie ma jeszcze zupy. Mariusz przywozi kanapki, które regularnie co tydzień robi ze swoją rodziną. Natychmiast znajdują się na nie chętni. Po chwili pojawia się druga siatka z kanapkami. Zrobiła je pani Jagoda, która słysząc o ludziach, którzy tutaj przychodzą postanowiła im jakoś pomóc. Dlatego zrobiła kanapki. Takie odruchy serca są niezwykle wzruszające. Wkrótce przywożą chleb z zaprzyjaźnionej piekarni i zupę z zaprzyjaźnionej restauracji.

Pewien mężczyzna, który regularnie przychodzi na spotkania Kościoła Ulicznego, stoi na uboczu ze spuszczonym wzrokiem.
– Co się dzieje? – pytamy.
– Wypiłem dzisiaj piwo i jest mi wstyd podejść – mówi skruszony.
– Przeproś Boga i chodź do nas. Potrzebujemy ciebie – zachęcamy go.

Pani Helena mówi, że nawet gdyby Kościół Uliczny nie miał żadnego wpływu na mieszkańców miasta Gdańsk, to ze względu na to jakie ma znaczenie dla niej, warto go kontynuować.

Pan Zdzisław przyszedł dwa miesiące temu po raz pierwszy. Patrzył na nas z przymrużeniem oka.
– Nie wierzę w Boga i nie sądzę, aby to się kiedykolwiek zmieniło – odpowiadał, gdy proponowaliśmy mu modlitwę. Dwa tygodnie później zgodził się na modlitwę. Wziął Biblię i zaczął ją czytać. Następnie przyszedł do kościoła. W chwili obecnej przychodzi na wszystkie spotkania modlitewne, nabożeństwa i na grupy domowe. Jest zafascynowany osobą Jezusa Chrystusa.

Skośnooki mężczyzna przygląda się nam od dłuższego czasu. Z pewnością nie rozumie tego, co jest tutaj mówione. Z ciekawości pytamy go o powód jego postoju.
– Usłyszałem pieśń na hebrajsku. Niedawno byłem w Jerozolimie. Rozpoznałem ten język. Jestem chrześcijaninem. Lubię patrzeć, gdy Bóg działa pomiędzy ludźmi, a tutaj to się dzieje – odpowiada Owen, który przyjechał z Malezji.

Dzisiaj usługują wśród nas wyśmienici muzycy – Jurek i Małgosia Dajukowie. Są to osoby, które wchodziły w skład znanego w latach 90. zespołu Missio Musica. Jurek i Małgosia grają proste melodyjne utwory, które wykonują z wirtuozerią, przeplatając je komentarzami o Bogu i codziennym życiu. Przekaz jest porywający.

Całe spotkanie obserwuje rowerzysta z Bułgarii. Uśmiecha się i próbuje śpiewać razem z nami. Bóg jest dobry!

Maciek

 

140 Spotkanie

– A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom” (Mt 24,14) – powiedział Jezus do swoich uczniów. Nie tylko powiedział, ale też miał na myśli, aby to robić. Gdy wychodzimy na ulicę, mamy poczucie realizacji tego zlecenia. Nie jest to zadanie łatwe, ale wiemy, że z pewnością właściwe.

Dzisiaj mamy gości z Londynu. Gareth, Gareth i młodziutki Jonathan. Cała trójka też głosi ewangelię na ulicach stolicy Anglii. Tym razem przemawiają do Gdańszczan i turystów. Gareth 1 mówi o mierze, którą mierzymy swoje życie, osiągnięcia i sprawiedliwość. Nie zawsze jest to przyrząd dobrze skalibrowany. Stąd odczyty nie zawsze są prawdziwe. Czasami źle myślimy o samych sobie, o innych ludziach i o zbawieniu. Jezus Chrystus posiada miarę, z której wynik jest zawsze właściwy. Gdy oddajemy Jemu swoje życie, nasza ocena nabiera obiektywności.

Gareth 2 pokazuje swój breloczek z kluczami. Klucze są małe, ale jak wielkim problemem jest ich brak lub posiadanie niewłaściwych dowiadujemy się kiedy je zgubimy. Istnieją też klucze do życia i zbawienie. Jezus jest nie tylko drogą, prawdą i życiem, ale także jedynym kluczem, który jest w stanie otworzyć przed nami drzwi do nieba.

Szesnastoletni Jonathan wyciąga chusteczki higieniczne. Odnosi się do stanu choroby, kiedy człowiek ma katar i zapchany nos. W momencie kiedy brakuje nam chusteczek nasz dyskomfort jest potężny. Kiedy nie możemy oczyścić nosa strasznie się męczymy. Jezus Chrystus jest chusteczką, która pomaga, gdy cierpimy z powodu duchowego kataru. Tylko On może oczyścić nas z brudu i uzdrowić nasze dolegliwości.

Wiele osób przystaje. Rozmawiamy z nimi, pocieszamy je, doradzamy i modlimy się o nie, a Duch Święty koi zatroskane serca. Dobrze być w dziele Pana.

Maciek

 

 

139 Spotkanie

– „A czy Bóg nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,7.8) – głosimy na chodniku słowa Jezusa, który dał wskazówkę na życie, aby nieustannie się modlić i nigdy nie przestawać. Wraz z modlitwą przychodzi pokój. Pojawiają się odpowiedzi na trudne pytania, nadzieja, wskazówki i siła do mądrego życia. Dlaczego więc tak rzadko korzystamy z tej niezwykłej możliwości jaką daje modlitwa?

Zapowiadało się, że będzie bardzo trudno ogarnąć dzisiejsze spotkanie. Większość wolontariuszy wyjechała na długi weekend do swoich rodzin. Z drugiej strony w tym właśnie czasie do Gdańska przyjechało mnóstwo turystów. Nie miałem pojęcia jak to wszystko będzie wyglądało. Pan Bóg jednak sobie poradził. Za pomocą osób bezdomnych, Ukraińców i Amerykanów udaje się obsłużyć spotkanie, w którym uczestniczy wiele osób. Dodatkowo w pewnym momencie pojawia się Adam ze swoją ekipą, dzięki czemu mamy jeszcze więcej dobrego głoszenia i wystarczająco dużo osób do usługiwania modlitwą. Jacek na swojej gitarze tworzy niebiański klimat. Wiele osób przystaje, aby się rozkoszować atmosferą.

Spotkanie jest bardzo udane, bo Bóg jest bardzo dobry.

Maciek

 

137 Spotkanie

– Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk (Mk 2,4) – czytamy tekst na dzisiaj. – Często jesteśmy sparaliżowani przez grzech, lęk, swoje złe nawyki, słabości i brak nadziei. Ważne jest, aby przebywać w otoczeniu ludzi, którzy w razie upadku pomogli nam dojść do właściwego miejsca. Na tym polega Kościół.

Starszy mężczyzna znalazł nas w internecie. Zadzwonił, przedstawił się i poprosił o modlitwę. Przyszedł na spotkanie Kościoła Ulicznego. Tak pokornego i kulturalnego człowieka nie spotkaliśmy od dawna. Miał szacunek do Boga i Jego Słowa, jaki każdy wierzący powinien mieć. Modliliśmy się o niego, a potem podziękowaliśmy mu za to, że tak bardzo nas ubogacił swoim duchem.

Pewien bezdomny mężczyzna deklaruje, że zrobi wszystko, aby już nie mieszkać na ulicy. Jest zdeterminowany odkąd spotkał swoją 10. letnią córkę, która popatrzyła na niego, dała mu 10 zł, a potem ze smutkiem zapytała:

– Tato! Co się z tobą stało?

Młody człowiek wyszedł z więzienia. Od 6 miesięcy nie ćpa. Mieszka na ulicy. Modlimy się o niego. Jeżeli będzie słowny załatwimy mu ośrodek.

Mamy dzisiaj kilka worków kołder, kocy i ręczników. Przyjemnie jest widzieć jak co biedni ludzie biorą je w swoje zmarznięte ręce.

Biednemu człowiekowi wykupujemy recepty na padaczkę.

Człowiek z Singapuru przyjechał do naszego kraju, bo interesuje go historia Polski. Długo rozmawiamy o rozbiorach i Solidarności. Potem schodzimy na Kościół Uliczny i Jezusa Chrystusa. Następnie rozmawiamy o życiu wiecznym. Mężczyzna jest zdumiony, bo nigdy o takich rzeczach nie słyszał.

Po spotkaniu w gronie wolontariuszy świętujemy moje urodziny. Na 20 gości kilka osób pości, pozostają niezjedzone pizze. Zeszło tylko pół opakowania Ptasiego Mleczka. Goście wyraźnie nie są nastawieni na konsumpcję. Za to modlitwy otrzymałem takie jak nigdy dotąd, z głębi ducha i serca. Dobrze jest przebywać z Bożymi ludźmi.

Maciek

 

136 Spotkanie

– Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków. Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma” (Jk 1,2-5) – głosimy. – Nie zawsze jest łatwo, lekko i przyjemnie. Gdy wszystko wokół jest w porządku to każdy czuje się dobrze. Jednak gdy spadają na nas doświadczenia to jest okazja, aby się dowiedzieć się czegoś o swoim charakterze i szukać Bożej mądrości – mówimy do zebranych.

– Czy chce pan porozmawiać o Bogu? – Celina pyta przypadkowo przechodzącego mężczyznę.

– Jestem buddystą. Jednak ma pani tak wielkie dobro wypisane na twarzy, że chętnie z panią porozmawiam – odpowiada mężczyzna i przystaje na dłużej.

Andrzej i Michał mają po 20 lat. Oboje są bezdomni. Trochę z winy okoliczności życia, ale w dużej mierze sami zapracowali na taki los. Spotkali się na dworcu w Łodzi. W Gdańsku trzymają się razem i  wspierają się nawzajem. Szukają pracy. Chcą naprawiać swoje błędy. Przytulamy ich i modlimy się o nich. Są tak bardzo młodzi. Całe życie jest przed nimi. Mogą osiągnąć w nim wszystko czego tylko zapragną. Modlimy się, aby zawsze pragnęli dobrych rzeczy.

Wolontariusze Kościoła Ulicznego są najcieplejszymi ludźmi pod słońcem. Przychodzą tutaj regularnie, bo zależy im na innych. Ilekroć spoglądam na ich łagodne twarze, słyszę ich troskliwe głosy i widzę w akcji modlitwy i przytulania to serce się raduje.

Maciek

 

135 Spotkanie

Przyznaję, że poszedłem tam wczoraj z posłuszeństwa. Nie miałem specjalnej weny, wielkiej radości, mega pozytywnych wibracji i skupienia myśli. Najpierw spotkałem pozytywną Maję. Odebraliśmy chleb z piekarni i okazało się, że dodatkowo ci dobrzy ludzie dali nam także dwa kartony pachnących drożdżówek. Na miejscu spotkania czekali już ci najbardziej stęsknieni rozmów, herbaty i posiłku. Problemy z dostarczeniem zupy zniknęły przy uśmiechach pałaszujących słodkości. Zaczynasz widzieć proste przyjemności, ludzie witają się serdecznie, Justyna szykuje grilla.

Kiedy Agata głosiła Słowo Boże, jakiś chłopak stanął blisko z papierosem. Reakcja słuchających była szybka: „Hej, tutaj nie palimy, tu są zasady”. Czujemy się dobrze w atmosferze wzajemnego szacunku i porządku. Nie zawsze tak było, ale konsekwencja okazywania miłości i zasady przynoszą owoce. Coraz mniej jest MY i ONI – Kościół Uliczny to nasze WSPÓLNE miejsce, czas, modlitwa i troska.

Przeczytałem fragment z Ewangelii Mateusza: „Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczać, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: «Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam». Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: «Oddaj, coś winien!». Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: «Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie». On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: «Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?». I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (Mt 18, 21-35). Rozmawialiśmy o śmiertelnej truciźnie nieprzebaczenia. Człowiek, który podczas naszego spotkania był agresywny, zaczął pokutować i zapragnął zmiany w życiu. Inny mężczyzna, który jest bezdomny, lecz ma pracę, zadeklarował darmową pomoc w zakresie elektryki dla biednej rodziny. Jeden przepuścił w kolejce drugiego. Ktoś komuś załatwił pracę. Słowa życzliwości, pocieszenia i modlitwy płynęły z wielu ust.

Przemek, który tydzień temu miał wielkie bóle i z niedowierzaniem przyjął modlitwę, dzisiaj przyszedł podziękować za uzdrowienie. Problemy ustąpiły.

Podzieliłem się jedynie moimi obserwacjami. Nie wiem czego doświadczyli inni wolontariusze.

Odwiedź Kościół Uliczny. Tutaj dobry Pan wylewa olejek pokoju i radości.

Piotr