255 Spotkanie

Nic szczególnego się nie działo. Było chłodno i mokro. A jednak w sferze ducha zaszły poważne zmiany.

Starsze małżeństwo przyjechało z Finlandii. Intuicyjnie wyczuli, że pod Złotą Bramą dzieje się coś, co jest im bliskie. Podeszli, słuchali i pomimo, że nie rozumieli było to bliskie im treści. Też byli nawróceni. Pobłogosławili nas z radością.

Rozmawiałem z nim kilka tygodni wcześniej. Był skryty do tego stopnia, że nie wiedziałem czy chce ze mną rozmawiać, czy nie. Nie kończył rozmowy, ale i jej nie podtrzymywał. Był bezdomnym człowiekiem, więc starałem się opowiadać mu o tym, co w życiu działa na pewno – o Bożej mądrości. Był nieufny, ale zgodził się, abym się o niego pomodlił. Nie podziękował. Odszedł.

Teraz stał tam znowu. Sam. Na uboczu. Nie podchodził do nikogo. Nie wziął zupy. Nie pytał o ubrania. Zauważyłem, że ucieszył się, gdy do niego podszedłem. Wyznał, że jest skryty, bo został bardzo skrzywdzony przez ludzi, szczególnie przez osoby najbliższe. Nie chciał jednak o tym opowiadać. Zbyt bolało. Pragnąłem mu pomóc. Widziałem jak bardzo jest blisko normalnego życia. Ma dokumenty, komórkę, pracę. Wkrótce opowiedział mi o swojej sytuacji rodzinnej, a także o rzadkim nałogu, z którym się zmaga. Otworzył się. Jak wiele to znaczyło. Coś drgnęło. Zrobił krok w kierunku wolności. Znowu się modliliśmy. Chciał tego. Wziął Biblię i książeczkę pt.: „jesteś cenny”. Na koniec się objęliśmy. Podziękował. Pojawiła się nadzieja. To było dobre spotkanie!

Maciek

 

254 Spotkanie

Nawet, kiedy my jesteśmy spóźnieni, Bóg przychodzi na czas! Z powodu deszczu w Gdańsku panowały straszne korki. Pod Złotą Bramę na spotkanie Kościoła Ulicznego przyjechaliśmy mocno spóźnieni. Potem musieliśmy jeszcze odebrać chleb i zupę. Ku naszemu zaskoczeniu piekarnia zapomniała przygotować pieczywo. W ramach przeprosin dostaliśmy świeże, pachnące pieczywo różnego rodzaju. Odbiór zupy to z reguły formalność, ale tym razem zapomniano o naszym zamówieniu. Jednak szefowa kuchni stanęła na wysokości zadania i podobnie jak w przypadku Jezusa na pustkowiu, nastąpiło rozmnożenie jedzenia. Wkrótce znalazł się termos pomidorówki i kilka porcji pyz z mięsem.

Posiłki zaczęliśmy rozdawać dopiero o godzinie 18:10 w strugach deszczu. Temperatura powietrza nie rozpieszczała. Tym bardziej słowa Ewangelii, aby głodnych nakarmić, nabierały głębokiego sensu. W takich warunkach wystarczy wspomnieć, że wszystko to dzieje się z powodu imienia Jezus, a ludzie sami zauważają Bożą miłość w działaniu.

Od jakiegoś czasu na nasze spotkania przychodzi Bartek. Sympatyczny człowiek z bagażem rozterek i doświadczeń. Podczas wakacji „jakoś” sobie radził z dnia na dzień, jednak teraz jesienną porą, sprawia wrażenie pozostawionego samemu sobie. Od słowa do słowa zrozumiałem że potrzebuje nie tylko dachu nad głową, ale również opieki i pomocnej dłoni, aby stanąć na nogi. Tego dnia wszystko było przesunięte w czasie. Jednak Bóg pozostaje niewzruszony okolicznościami. O godzinie 21:00 Bartek znajdował się 100 km dalej, w schronisku, w suchym i bezpiecznym miejscu, rozpoczynając nowy etap życia. Bóg daje mu szansę, aby zacząć zwyciężać dzięki Bożemu Słowu. Bartek potrzebuje naszych modlitw.

Warto było znieść te wszystkie trudy, aby zobaczyć, że Bóg prowadzi do zwycięstwa nawet w najtrudniejszych okolicznościach. I tylko Bogu niech będzie chwała!

Jacek

 

Kupujemy karetkę!

69889215_2329504737266824_2593416757880291328_n.jpgPo co? Działalność Kościoła Ulicznego w Gdańsku realizowana jest przez cały rok, co oznacza, że niezależnie od warunków atmosferycznych spotykamy się zawsze, aby głosić ewangelię i zaspokajać ludzkie potrzeby.

Kiedy pogoda dopisuje organizujemy m.in. koncerty muzyczne. Do tego potrzeba dużo sprzętu. Oprócz tego wielu wolontariuszy jest zaangażowanych, aby wszystko się udało. Natomiast w warunkach zimowych koncentrujemy się na pomocy osobom bezdomnym, rozdając im posiłki, odzież i udzielając pomocy na wszelkie możliwe sposoby. W najchłodniejsze dni pomoc jest na wagę życia i śmierci. Wówczas musimy być dobrze wyposażeni i zorganizowani, aby nikogo nie pominąć.

Od wielu lat zastanawiam się jak usprawnić naszą działalność. Po zbadaniu tematu zdałem sobie sprawę, że idealnie dla naszych potrzeb nadawałaby się karetka. Oto powody:

– Karetka jest ocieplona i dogrzewana, co zimową porą jest idealnym rozwiązaniem zarówno dla osób potrzebujących jak i dla wolontariuszy.
– Ilość szafek pozwala w łatwy sposób posegregować zarówno literaturę, jak i odzież rozdawaną podczas spotkań.
– Przestrzeń bagażowa pomieści bez upychania wszystkie sprzęty, które używamy nawet podczas największych imprez.
– Dobrze oklejona będzie idealnym znakiem rozpoznawczym naszej działalności ewangelizacyjnej, nie tylko w trójmieście, ale wszędzie dokądkolwiek się udamy.

Poza tym działalność Kościoła Ulicznego nie jest jedynym przedsięwzięciem jakie organizujemy. Taki środek transportu jest dla nas wręcz niezbędny. Mamy możliwość zakupu takiego pojazdu w bardzo w atrakcyjnej. Potrzebujemy na ten cel równych 5000 zł. Jeżeli odczuwasz chęć wsparcia tego projektu, podaję numer konta:

Kościół Boży w Chrystusie
10 2030 0045 1110 0000 0226 2450
Tytuł: Karetka

Niech Bóg Was błogosławi!

Jacek Kacprzak

 

69889215_2329504737266824_2593416757880291328_n.jpg

253 Spotkanie

„Będę Cię sławił, Panie, z całego mego serca, bo usłyszałeś słowa ust moich. Będę śpiewał Ci wobec aniołów. Oddam Ci pokłon ku Twemu świętemu przybytkowi. I będę dziękował Twemu imieniu za łaskę Twoją i wierność, bo wywyższyłeś ponad wszystko Twoje imię i obietnicę. Kiedy Ciebie wzywałem, wysłuchałeś mnie, pomnożyłeś siłę mej duszy. Wszyscy królowie ziemi będą Ci dziękować, Panie, gdy posłyszą słowa ust Twoich i będą opiewać drogi Pańskie. Prawdziwie, chwała Pańska jest wielka!” (Ps 138,1-5).

– Jestem z Finlandii. Nie rozumiem o czym mówicie, ale czuję, że dzieją się tutaj ważne rzeczy. Niech Bóg Was błogosławi! – powiedział mężczyzna, który z żoną przypadkowo przechodził obok.

Dwóch młodych mormonów z USA przystanęło obok. Powiedzieli, że zetknęli się już z Kościołem Ulicznym w innym mieście. Ci młodzi ludzie należą do grupy wyznaniowej bardzo zbliżonej w podejściu do świadków J. Bardzo trudno się z nimi rozmawia, bo mocno wierzą, że tylko oni są wybrani przez Boga, w związku z czym tylko oni mają prawdę i intensywnie o tym przekonują napotkanych ludzi. Jednak dzięki łasce Pana udało się z nimi fajnie porozmawiać.
– Ale się cieszę, że was spotykam. Bardzo lubię Amerykanów i bardzo lubię mormonów – zacząłem. – Często słucham One Voice Choir i the Piano Guys (mormoni) – dodałem z entuzjazmem, a chłopcom natychmiast otworzyły się szeroko oczy i z nadajników zamienili się w odbiorniki.
– Poza tym jeden z waszych braci grał u mnie na ślubie. Bardzo lubię mormonów – uśmiechnąłem się z sympatią. W tym momencie nie byli już tymi z drugiej strony barykady, ale przyjaciółmi. Wtedy miałem możliwość opowiedzenia im o Bogu, jakiego jeszcze nie poznali, Tego, który jest żywo obecny, który działa w mocy tam, gdzie ludzie szukają Go z otwartym sercem, bez względu na grupę religijną, do której przynależą. Słuchali uważnie, ale ostrożnie. Opowiedziałem im kilka świadectw, które sprawiły, że ich oczy otworzyły się jeszcze szerzej. I to było było cudowne, bo było widać, że w tym momencie przestali odgrywać rolę misjonarzy, a zaczęli być normalnymi, otwartymi ludźmi, z którymi po partnersku się rozmawiało. I o to w Królestwie Bożym chodzi, aby być wolnym i w radości budować relacje z ludźmi.

Zaczął padać deszcz. Zwinęliśmy sprzęt, ale nie mogliśmy się rozejść, bo jeszcze się pomodliliśmy, bo jeszcze ktoś podszedł, bo jeszcze o coś zapytał. Mężczyzna, który się przyglądał zaczął rozmawiać. Poprosił o modlitwę. Duch Święty dotknął go tak mocno, że upadł na kolana. Tam na chodniku. Taksówkarz przyglądający się temu, co się z nim działo powiedział, że są to mocne sprawy. Spotkanie trwało jeszcze przez ponad godzinę, nieoficjalnie, pod drzewem. Chwała Bogu!

250 Spotkanie

Wtedy Jezus przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28,18-20).

249 Spotkanie

„Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,35-37).
Dzisiaj chwaliliśmy Boga za Jego wielkie dzieła i przypominaliśmy sobie o Jego miłości, która jest opisana w liście do Rzymian. Jest tam mowa o tym, że Jezus za nas umarł kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami. Gdyby nie On, nie byłoby nas.