266 Spotkanie

Około 50 osób stoi spragnionych miski gorącej zupy. Wcześniej otrzymali czapki i rękawiczki. Usłyszeli też Dobra Nowinę o Jezusie Chrystusie oraz o kochającym, lecz sprawiedliwym Bogu.

Kiedy posiłek został rozdany, zapytałem jednego z uczestników spotkania czy zupa była dobra? Mężczyzna spojrzał na moją 3 letnią córkę, która trzymała w ręku łyżkę z zupą i odpowiedział: „To jest najlepszy dowód na to, że dzielicie się z nami tylko dobrymi rzeczami”. Dotknęło mnie jego stwierdzenie przede wszystkim dlatego że po pierwsze służąc Bogu siłą rzeczy dajemy ludziom to, co najlepsze, a po drugie człowiek ten spostrzegł nasze motywy z nieoczekiwanej strony.

Warto jest angażować się w służbę na 100%. Ludzie nas obserwują i wychwalają Boga za naszą autentyczność. Chwała Bogu!

Jacek

78677312_1193164657549581_3539468405306294272_n.jpg

265 Spotkanie

„Odpowiedział im Jezus mówiąc: «Moja nauka nie jest moją, lecz Tego, który Mnie posłał. Jeśli kto chce pełnić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie samego” (J 7,15-17). Co tydzień opowiadamy o Jezusie i Jego nauce. To coś więcej niż głoszenie poglądów. Nie chcemy nic nikomu wciskać. Dzielimy się tym, co zmieniło nasze życie z ludźmi, którzy potrzebują zmiany życia. Za każdym razem znajdują się odbiorcy. Za każdym razem dzieją się wśród nich przemiany.

Ludzie bezdomni zeszli się ze wszystkich stron. Nie było pomiędzy żadnych pijanych osób. W zamian była refleksja, szacunek i wdzięczność dla Boga, który zapewnił tego dnia czapki, szaliki, rękawiczki, zupę i dobre słowo. Czas spędzony w zimnie na ulicy z tymi ludźmi był bardziej syty niż często elegancki obiad ze znajomymi.

– W każdą środę chodzę się kąpać do schroniska. Dobrze jest się ogolić i założyć czyste ubrania – powiedział Rysiek – bezdomny mężczyzna. – Jest jednak problem. Nie mam gdzie schować mydła po kąpieli. Naprawdę jest to duży problem – wyznał, oczekując zrozumienia. Niedaleko znajdował się Rossmann. Wyciągnąłem banknot. Czasami to robię. Są to chwile, kiedy obdarzam człowieka zaufaniem, a on dobrze o tym wie. Rysiek wahał się wziąć pieniądze. Chyba się bał. Może nie ufał sobie. Może był zawstydzony. Wrócił po pewnym czasie i oddał mi resztę. W ręku miał dwie mydelniczki, a na twarzy wielki uśmiech. Rozwiązał się jego wielki problem i przede wszystkim miał satysfakcję, że ktoś mu zaufał. Małe rzeczy, takie jak mydelniczka, czasami okazują się wielkimi.

Zupa i herbata są bezcenne w te zimne listopadowe wieczory. Można się ogrzać. Mariusz przyniósł skarpety, czapki i rękawiczki. Nie znam drugiej takiej osoby, która tak bardzo troszczyłaby się o osoby bezdomne. Fajnie jest widzieć, że ma się realny wpływ na życie drugiego człowieka. Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Teraz my możemy dzielić się Jego miłością z innymi.

Maciek

263 Spotkanie

Jak ważne jest nasze nastawienie!! W ostatni wtorek podczas spotkania Kościoła Ulicznego były spełnione wszystkie warunki, aby odbyło się dobre zebranie – kilka osób wierzących i masa potrzebujących pomocy. Kiedy złączysz te dwa fakty, powstaje kolejny rozdział dziejów apostolskich. Każdy kto otworzył swoje uszy mógł usłyszeć o Bożej miłości, która jest w Jezusie Chrystusie. Każdy kto wyciągnął rękę mógł otrzymać czyste i ciepłe ubranie i zupę. Choć zapewne nie każdy dostał to, czego potrzebował, to jednak każdy coś otrzymał. Kolejnej osobie zaproponowaliśmy ośrodek terapeutyczny. Bóg jest dobry, ale aby Jego miłość mogła działać, musimy wyjść do ludzi. Zatem działajmy i oczekujemy Bożego działania!

Jacek

261 Spotkanie

„Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić” (Łk 15:20-24).

– Powrót do domu Ojca zależy tylko od nas. To my musimy podjąć decyzję. Może być nam niekiedy wstyd, ale Bóg czeka na nas i wybiega nam naprzeciw, by nas ucałować – Karol.
– To najważniejsza decyzja, aby przyjąć Jezusa Chrystusa do swojego życia – powiedział Piotr.
– Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem. On Nas ukochał pierwszy – przypomniała Iwona.
– Dzisiejszy dzień może okazać się ostatnim tutaj na ziemi. Czy jesteś pewien dokąd zmierzasz? – postawiła pytanie inna siostra.
Przemawia kilka, różnych osób, ale temat jest jeden – Jezus Chrystus.

Dwoje młodych ludzi jest zainspirowana działalnością Kościoła Ulicznego. Chcą pomagać potrzebującym, ale nie tylko rozdając zupę, lecz także niosąc nadzieję, którą mamy w Chrystusie.

Istniejemy po to, by rozdawać duchowy pokarm czyli dzielić się Słowem Bożym. Wolontariusze z uśmiechem na twarzy, pełni radości i miłości pochodzącej od Boga dawali to, co mieli najlepszego. Rozmawiali, pocieszali, słuchali historii ludzi. Rozmowy często kończyły się wspólną modlitwą. Duch Święty poruszał się między nami i potwierdzał swoją obecność znakami i cudami.

UWAGA!!! Jeśli macie w swojej szafie jakieś męskie zimowe rzeczy, których nie używacie, pamiętajcie, że mogą one posłużyć innym. W każdy wtorek o godz. 17.00 jesteśmy przy Złotej Bramie. Zapraszamy!

Karol

260 Spotkanie

Podczas ostatniego spotkania Kościoła Ulicznego, podchodzi do mnie mężczyzna, na pierwszy rzut oka bez większych życiowych problemów. Jak się okazało pozory mylą. Paweł ma 30 lat i od 7 lat jest uzależniony od amfetaminy. Znalazł się na ulicy, gdy mama słusznie postąpiła i zamknęła przed nim drzwi do czasu zakończenia przez niego terapii, na którą nigdy nie trafił.

Wiele osób opowiada jak to dobrze jest czasem przyćpać, gdyż przecież wiele osób tak robi. Kiedy patrzysz na 30 latka, który zniszczył sobie życie, nie umie sobie poradzić z podstawowymi sprawami, kradnie, aby ćpać i płacze jak małe dziecko, bo zdaje sobie sprawę z bezradności, to wiesz, że kłamstwo ciągle zwodzi ludzi, a jedyną drogą jest żywy Chrystus. Paweł obiecał przyjść na kolejne spotkanie, aby zacząć procedurę przyjęcia do ośrodka.

Nadchodzą chłodne dni. To czas kiedy skarpety i rękawiczki stają się wymarzonym prezentem. Nie tylko bezdomni przychodzą po pomoc. Jest również duża grupa osób, które zwyczajnie mają niedostatki w zimowej garderobie. Staramy się pomóc każdemu, bo Kościół Uliczny zajmuje się usługiwaniem nie tylko bezdomnym czy uzależnionym.

Bóg zostawił swoje Słowo, aby uleczyć, podnieść na duchu i okazać swoją miłość KAŻDEMU!!! Na cotygodniowych spotkaniach nie zaniedbujemy obowiązku głoszenia Ewangelii również przechodniom. Ludzie z zainteresowaniem przysłuchują się świadectwom Bożej mocy. Mocne świadectwo złożył nasz gość z południa Polski. To wielkie święto i wielki przywilej być dzieckiem Boga.

Jacek

259 Spotkanie

„Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie»” (J 4,21-24).
 
Goście przyjechali do Gdańska aż z Nidzicy. Specjalnie po to, aby zobaczyć spotkanie Kościoła Ulicznego. Pragną, aby w ich mieście też się zadziało na na chwałę Królestwa Bożego. Błogosławimy ich pragnienia.
 
– Wysiadłem wcześniej z autobusu, bo lubię czasami przejść się ulicami starówki – tłumaczył mi mężczyzna w skórzanej kurtce. – Gdy jednak z daleka zobaczyłem światła i usłyszałem dźwięk mikrofonu, chciałem zawrócić. Mam nerwa na polityków. Wszystko jedno jakiej opcji. Nie chciałem spotkać żadnego z nich. Podszedłem jednak bliżej, aby sprawdzić co się dzieje. Wtedy zobaczyłem najpiękniejszy widok na świecie – ludzi, którzy wyszli na ulicę, aby porozmawiać z innymi ludźmi. Tak po prostu. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy zdałem sobie sprawę, że są jeszcze jacyś normalni ludzie na tym świecie. Stałem z boku i przyglądałem się jak rozmawiacie, jak się przytulacie, jak sie uśmiechacie, jak pomagacie ludziom w potrzebie. Jestem bardzo wzruszony. Sam byłem kiedyś osobą bezdomną. Ktoś mi pomógł. Dzisiaj mam dom, pracę i rodzinę. Nie macie pojęcia jak bardzo pomagacie tym, którzy w życiu się pogubili. I ta modlitwa na koniec z przechodniami. Dziękuję Wam w imieniu tych wszystkich ludzi – mówił, a ja go słuchałem z otwartą buzią.
 
Na koniec staliśmy w kręgu, 25 osób, by w wolności i radości modlić się spontanicznie. Razem z nami stali przechodnie, którzy też się modlili. Byliśmy rodziną, a Bóg był naszym Ojcem. Wspaniały czas w Jego obecności.
 
Maciek

257 Spotkanie

„Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,10-11)

Na nas też pada deszcz. Czekamy na deszcz Ducha. Rozkładamy mały namiot. Mamy kilka parasolek. Nasze spotkanie rozpoczynamy w niewielkim gronie. Bóg jest z nami i to jest najważniejsze.

Przemawia mówca z Nigerii. Prorokuje i modli się o zebranych, głównie o osoby bezdomne. W tle na gitarze gra Jurek D. Pomimo pogody, jesteśmy szczęśliwi. Jezus jest z nami tu.

Starsza siostra mówi, że wiele osób chciało słuchać o zbawieniu, a wiele osób modliło się razem z nią.

Napełniony Duchem Pana spontanicznie chwyciłem na ulicy ręce pewnego bezdomnego człowieka i z wielkim przekonaniem poprosiłem, aby powtarzał po mnie słowa modlitwy. Chętnie się zgodził. Nie wiedziałem jeszcze co będę mówił, ale czułem, że Pan da właściwe słowa. I tak się stało.
– Jestem synem Króla! Jestem synem Króla!! Jestem synem Króla!!! – powtarzał mężczyzna. – Upadłem nisko, ale chcę wrócić do domu Ojca i zasiąść z Nim przy jednym stole – powiedział i wybuchnął płaczem. Z każdą chwilą coraz bardziej rozumiał jak daleko odszedł od źródła szczęścia. Rosła w nim tęsknota, aby wrócić do Boga. Po modlitwie przytuliliśmy się. Długo nie mógł się odkleić. – Ja naprawdę bardzo pragnę tego wszystkiego o czym mówiliśmy – dodał od siebie. Była to jedna z najbardziej budujących i zaskakujących modlitw w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem.

Drogi Pańskie są niezwykłe!

Maciek