243 Spotkanie

Upał jest nie do zniesienia, a my próbujemy usługiwać. Prawdę mówiąc jest trudno. Bardzo trudno. Ludzie na ulicy są nieobecni i my w dużej mierze też. Jesteśmy tam za sprawą dyscypliny, ale nie czujemy wiele. Podziwiamy Jacka, który gra na gitarze. Nie wiemy jak daje radę. Żar się leje z nieba. Jednak jest w tym wszystkim coś pięknego. Bóg jest dzisiaj taki sam jak zawsze. Kocha człowieka tak samo jak gdy jest chłodniej. I o tym chcemy opowiadać. Pomimo pogody pojawiają się trzy osoby, które oświadczają nam, że chcą wrócić do życia z Bogiem. Na tę chwilę czekaliśmy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Maciek

Reklamy

242 Spotkanie

Chwalcie Boga w Jego świątyni,
chwalcie Go na wyniosłym Jego nieboskłonie!
Chwalcie Go za potężne Jego czyny,
chwalcie Go za wielką Jego potęgę!
Chwalcie Go dźwiękiem rogu,
chwalcie Go na harfie i cytrze!
Chwalcie Go bębnem i tańcem,
chwalcie Go na strunach i flecie!3
Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych,
chwalcie Go na cymbałach brzęczących:
Wszystko, co żyje, niech chwali Pana!
Alleluja! (Psalm 150)

Dzisiaj gościmy wybitnych muzyków z Jurek Dajuk Band. To górna półka muzyczna z pogranicza jazzu, folku i gospel. Pogoda dopisuje i ściąga tłumy słuchaczy z całego świata.

Rozmawiamy nie tylko z Polakami i Ukraińcami, ale też osobami z Chin, Korei, Wietnamu, Syrii, Kataru, Niemiec, Finlandii. Modlimy się z nimi i błogosławimy.
Chłopak z Pekinu dziękuje za broszurki w języku chińskim. Mówi, że interesuje się osobą Jezusa Chrystusa i chrześcijaństwem. Opowiada o prześladowaniach w jego kraju. Dziękuje za rozmowę, modlitwę i Biblię.

Nasz gość, syn króla z pewnego plemienia w Nigerii, głosi słowo prorocze do narodu polskiego. Błogosławi nas i oddaje w najlepsze ręce – ręce samego Boga.

Idealne spotkanie. Nasza wdzięczność nie ma końca.

Maciek

241 Spotkanie

„Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum” (J 6,1).

Przemawiają: Jacek, Agata, Lila, Marian, Maciek, Krzysiek. Wszyscy mówią o tej samej osobie – o Jezusie Chrystusie. Uwielbiamy mówić o Nim, bo gdyby nie On, nasze życie byłoby bez wartości. On stał się naszą sprawiedliwością, kierunkowskazem, poczuciem sensu i drogą.

Jarek po dwóch latach zrezygnował z seminarium duchownego. W dalszym ciągu ma pragnienie życia z Bogiem, ale już na innych zasadach niż w sutannie. Opowiada nam o tym.

Skośnooki chłopak kręci mapę. Wyraźnie czegoś szuka. Podchodzę do niego, aby pomóc. Jest z Pekinu. Mam przy sobie broszurkę w języku chińskim zapraszającą do życia z Bogiem. Bierze ją zaskoczony. Okazuje się, że od pewnego czasu interesuje się chrześcijaństwem i osobą Jezusa Chrystusa. Mówi, że kościół w Chinach był do niedawna prześladowany. Rozmawiamy ze sobą. Modlimy się. Dziękuje za to niezwykłe spotkanie.

Pani Ania odwiedza Gdańsk jako turystka. Zatrzymuje się, gdy przemawia Agata. Bardzo ją jej świadectwo poruszyło. Przechodzi przez doświadczenia, które powodują głód Boga.

Do mikrofonu podchodzi Lila z Zabrza, która jest na wczasach surfingowych na Helu. Dzisiaj z mężem odwiedzają Kościół Uliczny, bo u siebie w domu też z przyjaciółmi wychodzą na ulicę, aby dzielić się dobrą nowiną.

Okazuje się, że pani Ania też jest z Zabrza. Obie panie się zapoznają i umawiają na kolejne spotkanie.

Kilku bezdomnych mężczyzn słucha ewangelii. Wiedzieli, że nie będzie zupy tego dnia, ale przyszli, aby być z nami, aby usłyszeć słowo życia. I to jest piękne.

Maciek

 

240 Spotkanie

Mamy dzisiaj niezwykle bogate popołudnie. Najpierw gra zespół Pod Niebem, a potem grupa z Ukrainy przedstawia swój program. Świeci słońce. Przechodnie są w dobrym nastroju.

„Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie»” (J 12,31.32).

W ręku trzymam kupkę broszurek z Life Words o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Są w różnych językach. Podchodzę do dwójki mężczyzn o ciemnej karnacji skóry i pytam:
– Czy ta broszurka jest po Waszemu?
– Nie. Ta jest po arabsku.
Przeglądam pozostałe.
– O! Ta jest po naszemu – wskazuje zadowolony mężczyzna. Broszurka jest w urdu. Mężczyźni są z Pakistanu, z Lahore – miasta, do którego jeździmy z żoną regularnie. Rozmawiamy ze sobą przez chwilę. Błogosławię ich w imieniu Jezusa.

Obie dziewczyny są z Francji. Studiują w Polsce. Są wierzące i otwarte, by dowiedzieć się więcej. Tłumaczę im świadectwo strongmana z Ukrainy, który właśnie z końskiej podkowy zrobił w swoich rękach serduszko. Modlimy się o błogosławieństwo dla ich postępów w nauce, o przyszłość i partnerów życiowych. Są bardzo za to wdzięczne. Odchodzą szczęśliwe.

Grupa chłopaków pochodzi z Indii. Nie mam broszurki w ich języku. Daję im wersję po angielsku. Opowiadam o misji Jezusa Chrystusa. Słuchają. Błogosławię ich studia w Polsce. Bardzo dziękują.

Siłacz wygina w zębach pręty zbrojeniowe i robi z nich pętelki.
– Byłoby lepiej dla wszystkich, abyś umarł – powiedziała mu kiedyś matka. Wkrótce się nawrócił. Alkohol i narkotyki odeszły, a on stał się nowym człowiekiem dzięki Bożej łasce. Matce ulżyło.

Ukraińska młodzież wystawia scenkę o Jezusie, który ratuje grzesznika. Historia jest każdym z nas.

Piękne międzynarodowe spotkanie, a to wszystko pod Złotą Bramą w Gdańsku. Bóg jest dobry!

Maciek

 

239 spotkanie

Obchody 30 lecia wolnych wyborów sprawiły, że nie do końca mogliśmy zrealizować nasze zamierzenia. Rozumiemy jednak wagę tego historycznego wydarzenia. Nie byliśmy przygnębieni, bo nie istniejmy po to, aby realizować plany, lecz służyć ludziom tam, gdzie się znajdujemy i tak się stało. Nasze spotkanie przyjęło formę pikniku rodzinnego na trawie. Było super!

TJ2.jpg

238 spotkanie

Powrót do czapek i rękawiczek. Od rana pada deszcz. Trudno sobie wyobrazić dzisiejsze spotkanie. Jedziemy jednak, bo służba to służba. Na ulicy niewielu uczestników, niewielu wolontariuszy. Tam gdzie jesteśmy, robimy to co się da, za pomocą tego co mamy. Zaczynamy rozmowy i modlitwy o osoby bezdomne. Kilka osób płacze. Przestaje padać deszcz. Ku naszemu zaskoczeniu pojawia się ekipa z KU z Elbląga. Są wielkim wsparciem. Przywożą ze sobą dużo dobrych wieści o dobrym Bogu, który wyciąga rękę do najbardziej upadłego człowieka. Ich świadectwa są powalające. Każdy człowiek wierzący czy niewierzący, muzułmanin czy buddysta, punk czy metal muszą powiedzieć na nie AMEN.

– Gdzieś już go widziałem – próbowałem odszukać znajomą twarz w pamięci. W tym czasie ten przystojny, dobrze ubrany i ostrzyżony mężczyzna przemawiał do grupy bezdomnych ludzi. – Przez kilkanaście lat piłem i ćpałem. Gdy nie miałem już gdzie się kłuć, narkotyki wstrzykiwałem sobie w pachwinę. Chodziłem brudny i zarośnięty. Piłem denaturat. Smakował mi. Byłem na dnie. Pewnego dnia trafiłem na spotkanie Kościoła Ulicznego w Malborku. – Świry! – pomyślałem o prowadzących. Przychodziłem jednak do nich, bo rozdawali zupę. Pewnego dnia na spotkanie przyjechał Jacek z karawanem i trumną. Położyłem się do skrzynki na chwilę. Wtedy do mnie dotarło, że tak naprawdę to jestem martwy. Zatęskniłem za życiem. Gdy wyszedłem z trumny, zdecydowałem się pójść na całość za Jezusem – opowiada przez mikrofon pod Złotą Bramą. Wtedy przypominam sobie, że wielokrotnie modliłem się o niego w Malborku na ulicy. Wtedy był zupełnie innym człowiekiem. Bóg zmienił go nie do poznania. Robert od 1,5 roku jest wolny. Ma pracę i mieszkanie. Wkrótce zamierza zawrzeć przymierze z Bogiem poprzez chrzest. Zapowiada się także ślub. Bóg jest niesamowity!

To jedno z najlepszych spotkań w tym roku!

Maciek

237 spotkanie

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»” (Mt 11,28-30).

Zależy nam na tym, aby ludzie byli szczęśliwi. Człowiekowi nieszczęśliwemu trudno być dobrym mężem, pracownikiem czy obywatelem. Wielu Polaków jest obciążonych problemami, chorobami, lękami. Chodzą smutni nieufni. Męczą się. Rozumiemy ich stan. Wiemy też co można zrobić, aby z niego wyjść. Mamy wiele świadectw ludzi, którzy wyszli z pustyni życia i wkroczyli do kwitnących ogrodów. Stało się tak, bo skorzystali z oferty Jezusa Chrystusa, który zaprosił do siebie. Jego słowa, wskazówki i obietnice działają. Jest w nich siła i moc. Dzieje się tak, bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Opowiadamy o tym przez mikrofon. Wiele osób słucha naszych słów. Biorą ze stolika Biblie. Mamy nadzieję, że w zakamarkach swoich domów rozpoczynają nowe życie – życie w wolności i obfitości.

Dzisiaj jest z nami ARCI – muzyk reggae. Śpiewa i opowiada o tym jak Bóg zmienił jego życie. Dzieli się historią od pijaka i narkomana do chwili kiedy cała jego rodzina żyje dla Boga. Piękne świadectwo mocy Bożej.

Pogoda jest idealna. Dziękujemy Bogu za ten niezwykły czas pod gołym niebem w Jego ramionach.

Maciek