158 Spotkanie!

IMG_20171010_182008_HDR

Rano jest 7 stopni C i pada deszcz. Jest brzydko i nieprzyjemnie. Jednak o godz. 17.00 świeci już słońce i jest 12 stopni. Idealna pogoda do pracy na ulicy. Dziękujemy Bogu za ten dar.

Po wielu tygodniach na nasze spotkanie dociera Marian, nasz najstarszych wolontariusz i człowiek o bardzo skomplikowanej przeszłości. Wszyscy bardzo się z tego powodu cieszą. Obejmują się i cieszą. Wygląda jak gdyby nastąpiło długo oczekiwane połączenie rodziny.

Agata i Iwona przez mikrofon głoszą Słowo Pana. Pod latarnią stoi chłopak … i płacze. Pod wpływem słów rodzi się w nim głód świętego życia, tęsknota za życiem jakie Bóg zaplanował dla człowieka.

Kiedy piosenka dochodzi do słów „On jest Królem” bezdomnych mężczyzna zaczyna płakać. Dociera do niego co to naprawdę znaczy. On maleje, a Bóg w nim wzrasta. To zdrowy proces.

Od kilku tygodni na spotkania przychodzi Andrzej. Od dwóch dni ma pracę. Cieszymy się tą informacją. Jednak nie mamy pełnej radości, bo dowiadujemy się, że mieszka pod mostem. Mówi, że jego największą potrzebą w tej chwili jest zegarek. Bez przerwy się martwi, że spóźni się do pracy, że zaśpi. Dajemy mu pieniądze na zegarek. Natychmiast znika ze spotkania. Wraca po 20 minutach. W ręku ma budzik. Jest szczęśliwy. Za 15 zł został rozwiązany jego wielki życiowy problem. My też się cieszymy.

W pewnym momencie w sześciu miejscach naraz toczą rozmowy z przechodniami i modlitwy o nich. Niesamowity widok.

To jedno z najpiękniejszych spotkań w tym roku, bo jest tak bardzo naturalne, pełne wolności, ciepła i szczęścia. W taki sposób Bóg scala swoją rodzinę.

Maciek

157 Spotkanie

IMG_20171003_175934_HDR

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami (Mt 5,3-12).

– Gdy Jezus nauczał przychodziły tłumy, aby Go słuchać. Głosił słowo od Boga. Słowo, które niosło życie. To samo Słowo jest dostępne dla nas dzisiaj. To Słowo chcemy zawsze głosić podczas spotkań Kościoła Ulicznego – przemawiamy do zebranych pod Złotą Bramą ludzi.

Kilka dni temu mój sąsiad przyniósł mi wiele kołder i poduszek. Ucieszyłem się. Przynoszę je na spotkanie KU. Szybko się rozchodzą, a na twarzach gości wdzięczność.

Dwie zasłyszane historie dotyczące Kościoła Ulicznego:

  1. Jest Jarmark Dominikański w Gdańsku. Niewierząca siostra dziewczyny z Kościoła Zielonoświątkowego zabiera ją na spacer. Na ulicy pewien bezdomny człowiek prosi je o pieniądze. Siostra koleżanki proponuje mu kupienie czegoś do jedzenia. Dziewczyna z KZ zaczyna opowiadać mu o Kościele Ulicznym i zaprasza go na cotygodniowe spotkania. Wtedy jakiś człowiek stojący obok odzywa się i mówi: „To prawda. Ja tam byłem. Tam jest Bóg, który uzdrawia. Chodzę tam w każdy wtorek. Oni modlili się o moją nogę, która była do amputacji i Bóg ją uzdrowił. Całkowicie. Idź tam człowieku i poznaj Boga”. Siostra chrześcijanki otwiera usta ze zdziwienia, a dziewczyna z KZ opowiada bezdomnemu mężczyźnie o zbawieniu.
  2. Monika widzi u siebie w kościele znajomą twarz mężczyzny, ale nie może sobie przypomnieć skąd go zna. Po chwili rozmowy okazuje się, że rozmawiali ze sobą rok wcześniej podczas spotkania Kościoła Ulicznego pod Złotą Bramą. Mężczyzna był wtedy bardzo sceptyczny i pełen pretensji do świata. Później ktoś do niego podszedł i zainteresował się jego życiem. Mężczyzna opowiedział o swojej chorobie. Ta osoba wykupiła mu recepty, na które nie było go stać. Ten akt dobroci skruszył jego serce. Przez kolejne miesiące to zdarzenie nie dawało mu spokoju. W końcu przyszedł do kościoła.

Bóg kocha ludzi i ma plan dla każdego.

Maciek

 

 

156 Spotkanie

IMG_20170926_173210_HDR„Powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli” (Łk 10, 24).

Głosimy Słowo Boże, a ludzie z daleka i bliska słuchają. Ulicę wypełnia Boże Królestwo. Ludzie przystają przy stoliku z literaturą i biorą do rąk Biblię. Modlimy się, aby ją czytali i odnaleźli w niej żywego Boga.

Osoby bezdomne i ubogie stoją w kolejce po zupę. Są barwne. Każda jest inna. Każda ma swoją historię. Wiele z nich próbuje coś ze sobą zrobić. Jedne się budzą do życia. Drugie poddają. Modlimy się o nie. Są wdzięczne za naszą troskę.

Z daleka przygląda się temu wszystkiemu elegancka kobieta w skórzanych, motocyklowych ubraniach. Ma łzy w oczach. Przyszła z sentymentu. Kiedyś należała do grona osób z kolejki. Od dwóch lat prowadzi normalne życie, bez alkoholu, w czystym mieszkaniu, z pracą i kartą do bankomatu. Modlimy się razem i dziękujemy Bogu za tę przemianę.

Jacek uwielbia grać na gitarze. Przychodzi kiedy tylko może, aby usługiwać. Bardzo to doceniamy. Na co dzień ciężko pracuje, aby spłacać życiowe zobowiązania. Od dłuższego czasu potrzebował nowych, porządnych okularów, na które nie było go stać. Otóż tydzień temu, gdy chwalił Boga na instrumencie, pewna osoba podeszła do niego i poruszona przez Boga dała mu kopertę. W środku były pieniądze na nowe, drogie okulary. – Nigdy nie przydarzyło mi się coś podobnego – mówi wzruszony. – Bóg jest dobry!

Mężczyzna i kobieta przyjechali z Anglii. Mają ciemną karnację. W trakcie rozmowy okazuje się, że są muzułmanami. Kasia opowiada im o Kościele Ulicznym i Jezusie Chrystusie, który przynosi nowe życie i uzdrowienie. Słuchają z zainteresowaniem. Do Kasi nagle przychodzi nadnaturalne rozpoznanie stanu kobiety. Dostaje przekonanie, aby pomodlić się o nią w kwestii bezpłodności. Nie starcza jej jednak odwagi, aby to zrobić. Żegna się z małżeństwem i odchodzi. Ale mężczyzna idzie za nią, dogania i, o dziwo, sam prosi o modlitwę.
– Od pięciu lat staramy się o dziecko, ale moja żona jest bezpłodna – informuje. – Czy mogłabyś się pomodlić o nas w tej sprawie? – prosi ze łzami w oczach. Kasię ogarnia wstyd, zachwyt i wdzięczność za to, że Bóg, pomimo jej nieposłuszeństwa, nie zostawił tych ludzi samych. Modli się o nich. Gdy kobieta się przedstawia, Kasia otrzymuje w duchu znaczenie jej imienia, które brzmi Malika.
– Twoje imię oznacza błogosławieństwo – mówi do kobiety.
– Ja wiem, że ono to oznacza w moim języku, ale skąd ty to wiesz? – pyta zaskoczona.
Kasia wraca rozpromieniona. Opowiada o całym zdarzeniu z małżeństwem. Wtedy Tomek, który od kilku tygodni przychodzi na spotkanie Kościoła Ulicznego, zamiera ze zdumienia.
– Tydzień temu, podczas modlitwy, Bóg pokazał mi w duchu jakąś kobietę i wyraźnie kazał mi się o nią modlić – odzywa się Tomek. – Wyjawił mi też jej imię. Nigdy wcześniej o takim nie słyszałem. Brzmiało Malika.

Maciek Strzyżewski

 

IMG_20170926_173029_HDRIMG_20170926_173210_HDRIMG_20170926_173826_HDRIMG_20170926_180749_HDRIMG_20170926_182018_HDRIMG_20170926_182357_HDR

155 Spotkanie

IMG_20170919_174717Złożyłem w Panu całą nadzieję. On schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania.
Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki. I włożył w moje usta śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga. Wielu zobaczy i przejmie ich trwoga, i położą swą ufność w Panu. Szczęśliwy mąż, który złożył swą nadzieję w Panu, a nie idzie za pyszałkami
i za zwolennikami kłamstwa” (Ps 40,2-5).

Część osób przytakuje tym słowom. Inni myślą jedynie o zupie. W miarę czytania i głoszenia zebrani podnoszą głowy, ogarnia ich atmosfera nieba, rodzi się głód poznania Boga i pragnienie zmiany życia. Część osób wychodzi do przodu. Modlimy się o nich. To ważny od strony duchowej moment. Ludzie są oddawani w najlepsze ręce, pod Bożą ochronę, przechodzą do życia, radości, nadziei. Uwielbiamy te chwile.

Bolka i Grześka trudno dzisiaj poznać. Ci dwa mężczyźni są dzisiaj czysto ubrani, uśmiechnięci i w ogóle nie wyglądają na osoby bezdomne. Taki widok cieszy bardziej niż cokolwiek innego. Pragnienie normalności, pod wpływem światła z nieba, przebiło się u nich przez życie w upodleniu, poniżeniu, życie bez nadziei. Modlimy się, aby wytrwali.

Zosia z mamą zrobiły piękne, świeże kanapki dla osób głodnych. Poprzednim razem otrzymały od Boga przekonanie, że mają je robić z najlepszych produktów, nie tak aby było najtaniej, lecz jak dla swojej rodziny czy nawet dla samego Boga.

Jacek sączy na gitarze swoje ulubione, wieczorne klimaty.

Przechodząca Ukrainka słucha Piotra. Ona też czyta Biblię. Cieszy się, że spotyka na ulicy ludzi, którzy kochają Boga tak jak ona.

Mają dzisiaj miejsce wyznania, przeprosiny, łzy. Dokonują się rzeczy niewidzialne. Rodzi się życie. Bóg znajduje przystęp do serca człowieka. Owce trafiają w bezpieczne miejsce, które jest przy najlepszym Pasterzu. Nie zawsze ta praca jest lekka i przyjemna. Zawsze jednak ważna i znacząca, Bogu miła.

Maciek

IMG_20170919_174717IMG_20170919_175026IMG_20170919_175019

152 Spotkanie

1Po dwóch miesiącach z radością wracamy pod Złotą Bramę. W Brzeźnie mieliśmy dobre warunki, ale nie czuliśmy Bożego namaszczenia, które jest tak bardzo namacalne tutaj. Piotr mówi, że sprawiły to lata modlitw, służby, przelanych łez, potu i zupy.

Bóg nas pobłogosławił nowymi stolikami. Stare się rozsypały. Rozstawiamy je i z miejsca podchodzą do nich ludzie. Na jednym leżą książki. Przy drugim odbywają się konsultacje i modlitwy.

Pewna kobieta widząc flagę UZDROWIENIE prosi o modlitwę. Szczerość , otwartość i błogosławieństwo opisują to piękne spotkanie. Podobnie jest w przypadku kolejnych osób.

Jakiś czas temu napisał do mnie człowiek, który poinformował mnie, że Kościół Uliczny nie jest z Boga, bo Jezus nie używał sprzętu nagłaśniającego. Z dzisiejszego spotkania byłby zadowolony, bo nie mamy ani muzyki, ani mikrofonu. Sprzęt oddaliśmy do przeglądu. Pomimo tego, że nie jesteśmy nagłośnieni to zauważalny jest duży ruch. Ludzie podchodzą, przeglądają książki, zadają pytania, proszą o modlitwę. Chcą tutaj być. Czujemy, że teren na którym stoimy to coś znacznie więcej niż Polska, to Królestwo Boże.

Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (Mt 5,23.24) – przemawiamy bez mikrofonu do grupy mężczyzn, którzy żyją w brutalnym środowisku. Dzielą się z nami swoim doświadczeniem w kwestii przebaczenia. Nie można spotykać się z Bogiem jeżeli nosi się w sercu nienawiść. Wiedzą o tym.

– Przez wiele lat byłem na dnie. Ciężko piłem i spałem na ulicy – woła Przemek, któremu już szósty rok schodzą blizny z twarzy. Namawia słuchaczy, aby nigdy nie schodzili z Bożych dróg. Spotyka się ze zrozumieniem.

Człowiek z Kościoła przynosi siatkę pełną dobrej jakości ubrań. Wśród nich są buty, o które najtrudniej. Jest dzisiaj wiele osób bezdomnych, które nie są pogrążone w nałogach. Cieszymy się, że ubrania trafiają w dobre ręce.

Kaśka ze swoimi dziećmi zrobiła pełną skrzynkę  bułek. Dzisiaj nie mamy jeszcze zupy, ale kanapki rozwiązują problem głodu. Wszyscy się najadają

Wielu z dzisiejszych gości nie wygląda na bezdomnych. Są młodzi, czyści, dobrze ubrani. Warto im pomóc. Chcemy im pomóc. Pomożemy jeżeli wykażą chęci.

– Wyrządziłem ludziom wiele zła. Byłem świadkiem strasznych rzeczy. W pewnym momencie nie dałem już rady. Uciekłem od przestępczego życia. Teraz zaczyna do mnie docierać w czym uczestniczyłem. Jest ciężko. Chcę zmiany – mówi młody chłopak. Opowiadamy mu o nowonarodzeniu (J 3,3).

– Rzeczy, o których mówicie są tak ważne i święte, że czuję się niegodny, aby o nich słuchać w takim stanie (jest lekko podpity). Obiecuję przyjść za tydzień całkowicie trzeźwy i zadbany. Wtedy poproszę o powtórzenie tych treści – mówi, a my jesteśmy pod wrażeniem jego świadomości. Wie, że ziemia na której stoi jest święta, bo tutaj jest Bóg.

– Cieszę się, że dzisiaj tutaj przyszłam. To spotkanie bardzo mi pomogło. Miałam dużo problemów. Czuję, że wiem co mam teraz robić – mówi nasza przyjaciółka.

Niesamowity czas! Wszyscy pracownicy są pod wielkim wrażeniem tego co się dzisiaj działo. Wspólnie oddajemy Bogu za to chwałę.

Maciek

 

149 Spotkanie

Dzisiaj jesteśmy w bardzo okrojonym składzie. Jest nas tylko trójka. Rozkładamy stolik z książkami i prosimy o Boże prowadzenie.

Hania przyjechała z Hamburga specjalnie na spotkanie Kościoła Ulicznego. Obserwuje nas na fb. Ma pytania, prośby i głód Boga. Przy banerze z napisem „modlitwa” zatrzymuje się starsze małżeństwo na rowerach. Są pozytywnie nastawieni i uśmiechnięci. Nie stawiają podejrzliwego pytania: a jaki to Kościół?, lecz z dużą gorliwością proszą o modlitwę. Martwią się o swoje dorosłe dzieci, które żyją z dala od Boga. Modlimy się o nie, a potem szczerze rozmawiamy o życiu.
Przy stoliku z książkami stoi dziewczyna z dzieckiem. Należy do grupy w Kościele Katolickim, która została powołana, aby ewangelizować na ulicy. Podoba się jej nasza misja, bo rozumie ideę. Ludziom, którzy przystają i pytają jaki to Kościół, tłumaczy na czym polega Kościół Boga i co dla ludzi zrobił Jezus Chrystus. Młode małżeństwo z dwójką dzieci zatrzymuje się, aby obejrzeć książki. W sporym gronie rozmawiamy o życiu duchowym. Potem razem się modlimy. Starszy mężczyzna zadaje wiele pytań. Jest bardzo zainteresowany tym co robimy. Jest w nim wiele szacunku i otwartości w stosunku do nas. Jest psychologiem.

Dwie godziny szybko mijają. Popołudnie jest bardzo owocne. Mieliśmy dużo ciekawych rozmów, a małym chłopcom rozdaliśmy wiele małych samochodzików.

Maciek

148 Spotkanie

DSC_0004Głosimy ewangelię na ulicy ponieważ czujemy, że jest to najlepsze miejsce, gdzie można realizować nakaz naszego Pana, Jezusa Chrystusa (Mt 28,19.20). Czujemy się podobnie jak apostoł Paweł, który napisał: „Poczytywałem sobie za punkt honoru głosić Ewangelię jedynie tam, gdzie imię Chrystusa było jeszcze nieznane” (Rz 15,20). Spotykanie ludzi, którzy nie znają Boga lub z nim nie żyją i opowiadanie im o tym co dla nich zrobił Jezus jest dla Chrześcijanina największym przywilejem i obowiązkiem.

Do mikrofonu podchodzą kolejne osoby:

– Przez całe lata zmagałem się z niskim poczuciem wartości i depresją. Pewnego dnia, w przeciągu godziny Bóg mnie uwolnił z tego rujnującego stanu i nadał mojemu życiu sens. Stało się to co jest napisane w Psalmie 40,3.4: „ Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki. I włożył w moje usta śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga”  – Maciek.

– Zmagałem się z wieloma nałogami. Narkotyki, alkohol, imprezy. Na początku było fajne, ale potem robiłem to, pomimo że nie było już fajnie. Miałem problem. Gdy poznałem Boga, On dał mi nowe życie, rodzinę, przyjaciół, kościół – Jacek

– Nie jest lekko. Mam trudną sytuację. Jednak to, że każdego dnia opieram się na Bogu sprawia, że mogę iść do przodu – Beti

– Dlaczego nie słyszymy Bożego głosu? Bo nie rozumiemy języka, w którym Bóg się komunikuje. Możemy być tak skupieni na własnym wyobrażeniu rozwiązania problemu, że nie zauważamy odpowiedzi, której On udziela. Niech przykładem będzie człowiek, który od 38 lat nie mógł chodzić i czekał aż ktoś go wprowadzi do sadzawki, kiedy nastąpi poruszenie wody, aby mógł zostać uzdrowiony. Rozwiązanie problemu przyszło z innej strony. Podszedł do niego Jezus i jego problem został rozwiązany z nawiązką (J 5,1-18) – Agata

– Miałem sen. Płynąłem rzeką ścieków. Zapewne bym utonął, ale na drodze znalazła się przeszkoda, której mogłem się uczepić i dzięki niej wyjść na brzeg. Tak właśnie działo się z moim życiu. Zmierzałem w złym kierunku. Wtedy na mojej drodze stanął Jezus Chrystus. Zacząłem poznawać Jego i Jego nauczanie. To wszystko zmieniło. Otrzymałem nowe życie – Patryk.

Starszy mężczyzna z rowerem słucha muzyki zespołu Przed Nami i świadectw wolontariuszy.

– Znam was. Byliście w tym miejscu rok temu. Widziałem was też kilka razy pod Złotą Bramą. Dobre rzeczy robicie. Ludzie potrzebują takich treści. Wszyscy mają problemy i nie potrafią dać sobie z nimi rady. To co robicie może im pomóc. Pokazujecie im Boga.

Popołudnie było piękne i owocne. Wszyscy zostaliśmy bardzo posileni. Chmury deszczowe przeszły bokiem. Bóg jest dobry!

147 Spotkanie – Tydzień Jezusa

DSC02814Zszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Byli tam Jego uczniowie i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu. Przyszli, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób (Łk 6,17.18).

– Gdziekolwiek pojawił się Jezus Chrystus, tam podążał za nim wielki tłum ludzi, którzy się źle mieli i tych, którzy chcieli słuchać Jego nauczania. Jest nas dzisiaj tutaj bardzo wielu. Przychodzimy pod Złotą Bramę właśnie ze względu na imię Jezusa Chrystusa. Występujemy jako Jego uczniowie, którym zlecił zadanie zaniesienia światła ewangelii. Przychodzimy tutaj w każdy wtorek, aby prezentować Jego Słowo, dzięki któremu wielu ludzi odnajduje sens życia, a wielu innych jest uzdrawianych. Uczestnictwo w tej misji to nasz przywilej, obowiązek i radość. Niech dobry Bóg błogosławi dzisiaj wszystkich zebranych – głosimy przez mikrofon. Przemawia Ela, Iwona, Agata, Beti, Zenek, Maciek, Krzysiek, Jacek i Wojtek.

Dzisiaj gra zespół Przed Nami z Kościoła Droga Pana. Muzycy wyzwalają dużo energii. Dziewczyny flagują. Utwory są przeplatane świadectwa przemiany życia. Setki osób przechodzą obok. Zatrzymują się i słuchają. Mamy bardzo wiele rozmów i modlitw. Spotkanie obsługują wolontariusze z Kościoła Zielonoświątkowego, Kościoła Baptystów, Kościoła Armia Dawida i Wspólnoty Miasto.

Mężczyzna w turbanie jest z Bombaju. Już z daleka uśmiecham się do niego, a on do mnie. Podchodzi i rozmawiamy. Nigdy wcześniej się nie widzieliśmy. Coś nas przyciągnęło do siebie – otwartość, ciekawość, chęć zapoznania osoby z innej kultury. Rozmawiamy o Jezusie. Wie kim On jest. Mówi o duchowości. Dodaje, że trzyma się z daleka od religii, bo jak uważa obrzędy przysłaniają ludziom Boga. Rozmawiamy o Kościele Ulicznym. Wtrąca, że chrześcijanie w Indiach są najbardziej znani z tego, że pomagają innym. Ma o nich dobre zdanie.

Wojtek nie interesuje się Bogiem. Słucha jednak muzyki i świadectw. Podoba mu się to, co słyszy. Ma to dla niego sens. Chętnie przyjmuje modlitwę.

Pan Andrzej stoi i słucha. W pewnym momencie zaczyna płakać. Przekazujemy mu słowo od Pana i dajemy książkę o więźniach, którzy się nawrócili. Wtedy przyznaje się, że też kiedyś odsiadywał wyrok. Jest wzruszony tym, co widzi.

Weronika znalazła się tutaj przez przypadek. Długo ze sobą rozmawiamy i modlimy się razem. Nie chodzi do kościoła. Nie ma Biblii, ale jest otwarta na poznawanie Boga. Możliwe, że w sobotę przyjdzie na Marsz dla Jezusa.

Rozmawiamy o Bogu z dziewczyną, która wygląda na uczestniczkę spotkania KU. Ona jednak jedynie czeka na koleżankę, która poszła do bankomatu. Potem rozmawiamy z obiema. Dziewczyny są bardzo otwarte na Boga. Obie są stewardesami. Obiecują przyjść w sobotę na Marsz dla Jezusa.

Krzysiek wygląda inaczej niż wszyscy, trudno nawet opisać jak. Generalnie wszystkie elementy jego odzieży są czarne. Kręci płonącym kijem i z tego się utrzymuje. Na pytanie skąd pochodzi, odpowiada, że z Polski. Wyraźnie widać, że rozpoczęły się wakacje. Pytam go czy był kiedykolwiek na SLOT Art Festival pod Wrocławiem. Był.

– A ty prowadziłeś tam warsztaty z Bajkogadania, czyż mnie? – zaskakuje mnie. – Do dzisiaj opowiadam znajomym historię o ćmach i motylach, którą od ciebie usłyszałem – dodaje. Miłe. Rozmawiamy ze sobą o Kościele Ulicznym, o idei głoszenia ewangelii i pomagania ludziom.

Dziewczyny upiekły ciasta, którym częstują przechodniów. Mamy też zupę, ubrania, herbatę i stolik z Bibliami. Młodsze dziewczynki malują dzieciom twarze. Jest radośnie. Miejsce, na którym znajdujemy należy do Jezusa Chrystusa. Wszyscy pragniemy, aby taka atmosfera panowała zawsze i wszędzie. To jego obecność to sprawia. On koi, pociesza, uzdrawia, daje się nadzieję i drugą szansę. Jezus jest najlepszym rozwiązaniem wszystkich problemów wszystkich ludzi na świecie.

Gorące podziękowania dla Marceli, która dostarczyła nam wspaniałe zdjęcia jakich do tej pory jeszcze nie mieliśmy.

Maciek

 

145 Spotkanie

„W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego (J 7,37).

– Nie samym chlebem żyje człowiek. To, co wkładamy do swoich ust to nie wszystko. Bóg zaprasza nas do czegoś znacznie większego – do życia i chodzenia w jego sile i obecności. Kto tego posmakuje już nigdy nie będzie pragnął i znajdzie zaspokojenie dla swojej duszy. Nie będzie musiał szukać zadowolenia w nałogach, przyjemnościach i sportach ekstremalnych – nauczamy.

Piotr jest młodym chłopakiem, który przyjechał z południa Polski, aby rozpocząć nowe życie po tym jak w swojej rodzinnej miejscowości spalił wszystkie mosty. Nie jest mu lekko. Nie ma wyboru co do noclegu, posiłków i towarzystwa. Zasila szeregi osób bezdomnych, na szczęście nie uzależnionych. Dzisiaj jest już po raz trzeci. Ma pracę i pnie się w górę. Wkrótce powinien przenieść się do własnego pokoju. Przychodzi na spotkanie KU, bo o jego kontakt z normalnym światem. Tutaj czerpie siłę i zachętę do stawiania dalszych kroków.

Beaty nie było tutaj już prawie rok. Kiedy przychodziła dawniej jej twarz była mocno wyrzeźbiona przez alkohol. Nie oszczędzała się. W oczach umierała. Teraz jest nie do poznania. Ładnie ubrana z normalną twarzą opowiada o swojej przemianie. Od pół roku nie pije. Ma mieszkanie. Dba o siebie. Przyszła na spotkanie Kościoła Ulicznego, bo chce posłuchać Słowa, chce z nami pobyć. Dobrze jej to robi. Koi i uspokaja.

Przemawia dzisiaj wielu mówców. Mówią głębokie rzeczy. Wiele osób ich słucha. W ludziach jest wyraźny głód Słowa od Boga. Potrzebują odpowiedzi na pytania swojej duszy, a zza mikrofonu takie płyną. Mamy dużo głębokich rozmów z przechodniami. Przebywamy w atmosferze szacunku i otwartości, którą wszyscy obecni bardzo sobie cenią. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo Bóg jest tak bardzo dla nas dobry.

Maciek